Cóż, jeśli udaje, to my to na pewno wykryjemy w najbliższym czasie. A tymczasem krzyżyk na drogę, panie knopers.
|
Morderca III: Ostateczne starcie - Zakończona - Zwycięstwo graczy
|
|
15-10-2012, 19:01
Dla mnie wy wszyscy jesteście zabójcami bez serca, jak można oskarżyć mnie młodego człowieka miałem całe życie przed sobą, a teraz moje życie wisi na włosku.No cóż widzę że nic nie wskóram idę lepiej napisać testament.
Faza nocy
Knopers nie przyjął najlepiej wyroku. Wiedział, że ma takie samo słabe alibi, jak i reszta grupy, a więc podejrzenie rzucone w jego stronę równało się w zasadzie wyrokowi smierci. O ile on sam właśnie cały trząsł się i zastanawiał, co zrobić, tak jego współtowarzysze postanowili uczcić ten prawie jednogłośny wybór hurtową ilością alkoholu, jaki znaleźli rano oraz kilkoma cygarami. Po kilku godzinach, paru chóralnych śpiewach ku pokrzepieniu serc i narastających okrzykach życzacym śmierci mordercy, kompletnie pijani biesiadnicy wreszcie wytoczyli się z chatki, by poszukać domniemanego mordercy. Knopers spanikowany ukrywał się w lesie, jednocześnie bojąc się zapuszczać dalej. Grupa pościgowa wyciągnęła wcześniej przygotowane prowizoryczne pochodnie, niektórzy zaopatrzyli się też w zardzewiałe narzędzia ogrodowe, walające sie w okolicy. Tłum pijanych, głodnych krwi, zdesperowanych ludzi, głośno i w niewybrednych słowach domagających pokazania się mordercy, oświetlony nielicznymi słabymi płomieniami pochodni, wyglądał niepokojąco i złowieszczo - na jego widok, knopersowi aż podskoczyło serce do gardła. Zrobił krok do tyłu, potykając się o korzeń drzewa i wylądował na ziemi z łoskotem, co natychmiast zwróciło uwagę grupy. Najszybciej jak tylko potrafił, podniósł się z ziemi i zaczął uciekać przez las, potykając się o gałęzie i zrywając pod drodze twarzą wszystkie pajęczyny z drzew. Z kolei tłum za nim parł niewzruszenie do przodu, nie bacząc na jakiekolwiek przeszkody terenowe i trudności związane z zachowaniem pionu po spożyciu takich ilości alkoholu. Zastraszona ofiara w końcu dotarła do kresu swojej drogi. Ogromne połacie zdradliwych bagien rozpościerały się przed nim, zamykając jego mozliwości ucieczki do samotnego drzewa rosnącego w pobliżu. Knopers nie zastanawiając sie długo i przy okazji słysząc coraz głośniejsze oblegi pod swoim imieniem dobiegajace z lasu, zaczął wdrapywać sie na drzewo i zanim wściekła grupa dotarła na miejsce, był już prawie na samym jego szczycie. Wiedział, że nie zostanie tu na zawsze, ale w takiej sytuacji nie miał wątpliwości, że zachowanie życia przez choćby kolejne pół godziny to sprawa warta walki. Kto wie, może uda się wykombinować jakieś wyjście z tego potrzasku? Niestety, juz się tego nie dowiedział. Supaplex ze złowieszczym błyskiem w oku zaproponował grupie subtelne i niebrudzące rąk wyjście z sytuacji, na co wszyscy natychmiast przystali. Tłum ruszył w kierunku drzewa, napierając na nie z całej siły. Knopers poczuł, jak gałąź, na której siedział, zaczyna drzeć. Czas zrobić rachunek sumienia... W końcu grupa dopięła swego - korzenie drzewa były zbyt słabo osadzone w mało stabilnym gruncie i knopers już czuł, jak jego jedyna nadzieja na ucieczkę powoli przechyla się w stronę bagna, aż w końcu w całości, przy głuchym odgłosie uderzenia, upada na powierzchnię bagnistego miejsca spoczynku dziesiątek nieszczęśników. Teraz jednym z nich miał być knopers. Ostatkiem sił trzymał się gałęzi, która jako jedyna powstrzymywała go przed wciągnięciem pod powierzchnię. Może znalazłby jeszcze siły, by wdrapać się na pień i doczołgać do brzegu, ale tam czekała na niego gorsza śmierć. Tłum tylko czekał by rozpalić jakiś stos, rozczłonkować jakieś ciało albo przygotowac stryczek na jednym z okolicznych drzew. Knopers miał wybór i patrząc w oczy supapleksowi, odepchnął się od gałęzi i pozwolił, aż jego ciało powoli zatopi sie w bagnie. Grupa obserwowała ten moment z poczuciem dobrze wykonaniej roboty, powoli zbierając siły na powrót do chatki i kontynuowanie świętowania pochwycenia drugiego mordercy. Jak się jednak miało okazać, ich radość była zdecydowanie przedwczesna... [adn]Wynikiem głosowania, zginął knopers - gracz[/adn]
Faza dnia
Przymusowi mieszkańcy domu spali jak zabici (see what I did here?), trawiąc litry alkoholu, jakie wlali w siebie tej nocy. Myśląc, że pozbyli się mordercy, mogli sobie pozwolić na ten komfort. Około jedenastej rano, walcząc z sennością i morderczym bólem głowy, zaczęli wstawać pierwsi, najbardziej obowiązkowi członkowie grupy, którzy pamiętali, że póki nie pada deszcz, wypada nazbierać trochę suchego drewna i leśnych owoców. Stivi, jak na samozwańczego przywódcę przystało, zaczął poganiać resztę, by łaskawie ruszyli tyłki, o ile nie chcą umrzeć z głodu lub zimna wieczorem. W końcu udało się podnieść na nogi prawie wszystkich, poza Berornem i Dorczenzo. Porządnie trząchanie nie pomagało, najwyraźniej był to najtwardszy sen w ich życiu. W końcu chluśnięcie w twarz zimną wodą podziałało na Dorczenzo, który zerwał się na równe nogi. Jeszcze nie do końca przytomny, poczuł, że ma za pazuchą coś obłego, mięsistego i mokrego. Sięgnął po ów przedmiot z niepokojem w oczach, który jednak nie mógł się równać przerażeniu malującemu się na twarzach obserwujących go współtowarzyszy, kiedy ci wreszcie spostrzegli, co miał za koszulą. W dłoni Dorczenzo spoczywało niedbale wycięte, sine i martwe od jakiegoś już czasu ludzkie serce. Szok spowodował, że szybko wylądowało na podłodze, a główny zainteresowany odskoczył o parę kroków do tyłu, nie mogąc uwierzyć w to, co właśnie zobaczył. - To... to nie ja - wymamrotał. Zapadła głucha cisza i każdy odruchowo złapał się za własną klatkę piersiową, jakby chciał upewnić się, czy aby wszystko jest na swoim miejscu. Owe kilka sekund ciągnęło się niczym kilka godzin, aż w końcu wzrok grupy z bladego jak ściana Dorczenzo przeniósł sie na leżącego na ziemi Berorna. Ktoś odważny podszedł do śpiącego i zaciskając zęby oraz zamykając oczy, przewrócił go na drugą stronę, na plecy. Berorn był obficie ubroczony krwią, a ze środka jego klatki piersiowej straszyła wielka dziura, otoczona zakrzepłą krwią. Nieopodal leżała pusta fiolka, w której zapewne znajdowała się substancja powodująca tak mocny sen u ofiary. Nikt jednak nie miał teraz ochoty na domysły, bowiem szok, jaki wywołała ta makabryczna scena spowodował, że wszyscy stali w milczeniu jeszcze dobre kilkanaście minut. Potem ktoś zaproponował, że trzeba oddać honory i zapewnić pochówek Berornowi. Kiedy przerażona grupa powoli wracała do domu, pojawiały się pierwsze próby poskładania tego do kupy. Podejrzenia natychmiast padły na Dorczenzo, ale podniosły się też głosy, że tymi chudymi łapkami nie byłby w stanie nawet podnieść noża, a co dopiero przebijać się przez mostek. On sam jednak nie był w stanie nic wydusić z siebie. Morale grupy opadało coraz bardziej... [adn]Tej nocy zginął Berorn - gracz[/adn]
16-10-2012, 14:06
Sam już nie wiem co robić.. nie możemy się poddać.. nie możemy..
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
16-10-2012, 14:12
Nic juz nie rozumiem, myslalem, ze zlapalismy tego degenerata a tu okazuje sie, ze ktos na wycina niezly dowcip wycianajac berornowi serce... Przemyslmy to, musi to byc ktos aktywny w glosowaniach, ktos zabierajacy glos w dyskusji. Hmm...
Ja dzisiaj zaglosuje na garbatego sprzedawce butow - niech sie wypowie, moze da rade sie wybronic, ja udaje sie w koncu wyspac, dwie noce na nogach daly sie we znaki. Stivi rzuc okiem na kanape w salonie czasami, bede tam spac. Grajek44, twoja kolej!
16-10-2012, 14:17
Spoko supaplex, rzucę oko. I przy okazji przemyślę twoją teorię.
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
16-10-2012, 15:39
Knopers nie był mordercą, a my mamy jeszcze jednego niewinnego człowieka martwego. Proponuję przeszukać rzeczy Grajka44. W przypadku ExE znaleźliśmy noże i on okazał się być zabójcą. Może to naprowadzi nas na jakiś trop.
16-10-2012, 16:39
Znowu chcecie zabić niewinnego człowieka... jak wczoraj Knopersa, bez dowodów, bez niczego. Wiecie drodzy ludzie kto tu jest prawdziwym mordercą? Wy, wy wszyscy.
*Otwierając stary plecak na środku pokoju* Proszę bardzo, wszystkie moje rzeczy, kilka par butów - tego chyba nie muszę tłumaczyć, zawsze mam moje skarby ze sobą, do tego ubrania, ręcznik i butelka wody. Jeszcze coś chcecie wiedzieć?
16-10-2012, 17:03
Tego dnia Gurgie był opanowany, już przyzwyczaił się do sytuacji.
- Grajek44 - zrobiłeś to? Zrobiłeś to ty? A może... Jezioro jest mordercą? Od niego się umiera. w smutku że my nie kąpiemy się w nim zabija nas z dystansu! Błeeeee.... błaaah. ohoh. FC 3DS: 2836-0396-6993
(Dodałeś mnie? wyślij FC ze swoim ^^)
16-10-2012, 17:05
Hmmm, musiał to zrobić ktoś w miarę trzeźwy, żeby trzymać nóż i napoić berorna tą dziwną substancją. Możliwe że to była morfina czy coś w tym stylu co podają w szpitalu żeby wywołać śpiączkę u pacjenta. Niestety obu najbardziej podejrzanych wyeliminowaliśmy. Morderca musiał być w miarę obyty z anatomią bo udało mu się dotrzeć praktycznie od razu do serca. Na mnie nie patrzcie, jak mnie wyciągnęliście z pod stołu to dalej byłem pijany. Popatrzcie jeszcze raz na ciało. Oprócz dziury nie ma innych obrażeń. Może to ktoś kto się jeszcze nie wypowiadał?
16-10-2012, 17:07
Cóż, ja uważam, że Sachees jest mordercą. Pamiętam, że popadł w konflikt z supapleksem, więc oczywistą rzeczą jest to, że właśnie jego obrał by za jedną z pierwszych ofiar. Do tego - widzieliście jego zadrapania na ciele? Stawiam, że "zdobył" je podczas dwóch nieudanych zabójstw!
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
16-10-2012, 17:23
To by tłumaczyło napis na ścianie. Grajek jako pierwszy nawoływał do szukania pudła Exe, wiec mi lekko nie pasuję na morderce. Może rzeczywiście był to Sachees i w nocy skorzysta z okazji aby supaplex zasnął snem wiecznym na kanapie?
16-10-2012, 18:22
-przyjaciel Gurgiego Stivi! Słucham Stiviego bo on mni pomógł! Sachees jest mordercą!
FC 3DS: 2836-0396-6993
(Dodałeś mnie? wyślij FC ze swoim ^^)
16-10-2012, 18:52
Moja śmierć będzie kolejną niesprawiedliwą, ale jak chcecie. Mordercą może być każdy, rozumiem was doskonale. W takim razie żegnam was i życzę śmierci supaplexowi.
16-10-2012, 18:56
To wszystko wymyka się spod kontroli, chcą mnie zabić. Nie mogą tego zrobić, nnnnie mogą...
Słuchajcie... to Sachees, to on zawsze był przeciwko mnie, Wielkiegomatiemu i Knopersowi, od samego początku! A teraz co? Obydwaj nie żyją, zostałem tylko ja. Temu potworowi nie potrzeba było narzędzia aby ich zabić, wystarczyło przekonanie was o ich winie, wiedziałem że do tego dojdzie ale nie widziałem że tak szybko. Jeśli teraz tego nie skończymy to będą ginąć kolejne osoby! Mam nadzieję że nie uwierzycie w jego kłamstwa i postąpicie słusznie.
16-10-2012, 18:57
Gurgie widząc smutnego Sacheesa przytuja się do niego
- Sachees proszę nie bądź zły! Nie bądź zły! Nie płacz nie bądź zły! Przepraszam przepraszam przepraszam! Zamilknął na chwile - Nie przejmuj się Sachees! Tylko dzisiaj na ciebie ja głosuje! Jutro-już-nie! Uśmiecha się FC 3DS: 2836-0396-6993
(Dodałeś mnie? wyślij FC ze swoim ^^)
Drogi Grajku, nic nie miałem przeciw Tobie, żeby znaleźć mordercę trzeba poświęcać ofiary.
A Ty, Gurgie... Radziłbym Ci uważać na Stiviego, bo skończysz jak ja.
16-10-2012, 19:00
-Nieprawda Sachees. Stivi dał mi wczoraj cygaro
FC 3DS: 2836-0396-6993
(Dodałeś mnie? wyślij FC ze swoim ^^)
16-10-2012, 19:01
-Jeśli tak bardzo chcesz, to masz - Wyciąga z za pazuchy flaszkę, którą chciał uczcić śmierć mordercy. - Mi już niepotrzebne.
16-10-2012, 19:04
Bierze flaszkę od Sacheesa i uśmiecha się
-Raz dwa trzy, morderaca to Grajek44 a nie ty! FC 3DS: 2836-0396-6993
(Dodałeś mnie? wyślij FC ze swoim ^^)
16-10-2012, 19:35
Cały dzisiejszy dzień upłynął mi na rozmyślaniu. Złapały mnie wyrzuty sumienia, chociaż żołnierzy nie powinno to dotyczyć. Jednakże, zabiliśmy całkowicie niewinnego, a raczej zmusiliśmy go do zabicia się. No i serce Berorna... Musimy złapać tego skurwysyna.
Gurgie zachowuje się, jakby grał w jakąś głupią grę, pieprzony niedorozwój. Najchętniej skopałbym mu dupsko. Nienawidzę takich jak on. Mimo, że mam wyrzuty sumienia po wczoraj, głosuję na Sacheesa, bo i tak już nic nie zmienię... Wejdź na Mangowego bloga: Worek Ryżu!
16-10-2012, 19:49
Akurat zmieniłeś i to bardzo wiele. Wiedz, że dzisiaj będziesz miał kolejną niewinną osobę na sumieniu.
17-10-2012, 03:11
[adn]Hej, przepraszam za spóźnienie, ale byłem niedysponowany. xD Gdybyście wobec tego chcieli przedłużyć fazę nocy, to dajcie znać [/adn]
Faza nocy Sachees jeszcze próbował coś wskórać, podać racjonalne dowody na swoją niewinność, odwoływać do logiki i uczuć, ale nic z tego. Wyrok już zapadł. Grupa współpracujących, coraz lepiej dogadujących się towarzyszy znów zmieniła się w głodny krwi, wściekły tłum, z którym się nie dyskutuje. Sachees widział, że z tej beznadziejnej sytuacji nie będzie wyjścia, był w końcu świadkiem poprzednich samosądów. Dramatyczna sytuacja wymagała równie dramatycznych ruchów. Szybkim ruchem chwycił więc leżącą nieopodal prowizoryczną pochodnię i podpalił ją od zapalniczki, którą chował do tej pory w kieszeni. Zamachnął się płonącą już pochodnią - Wszyscy krok do tyłu! - wrzasnął. - Inaczej podpalę całą tę chałupę i nawet jeśli cudem się uratujecie, to współczuję siedzenia najbliższych dni pod gołym niebem! - W tym momencie za oknem trzasnął piorun, niemal na potwierdzenie tych słów. Grupa posłusznie cofnęła się, co dodało odwagi Sacheesowi. - Niech ktoś tylko zrobi krok do przodu, a nie ręczę za siebie. - powiedział już spokojniejszym tonem, w myślach już głowiąc się, co dalej. Rozkojarzenie okazało się jego najgorszym błędem. Ostatnim. Sachees nie zauważył powiem, że poza zasięgiem jego wzroku, utkwionym w zbitą grupkę lokatorów domu, skradał się Gurgie - zachwycony perspektywą, że na coś się przyda i usatysfakcjonowany propozycją dwóch flaszek od Stiviego, zupełnie bez poczucia strachu, zaszedł Sacheesa od tyłu. Szybkim ruchem trącił jego dłoń, z której wypadła pochodnia, tocząc się po podłodze. - Uratowałem dzień! Uratowałem dzień! Jak Yoko Ono! - krzyczał szczęśliwy Gurgie, jednak reszta grupy nie była tak zachwycona. Pochodnia zatrzymała się pod starymi, pokrytymi kurzem zasłonami, które natychmiast zajęły się ogniem. Zanim zszokowani mieszkańcy zdążyli zareagować, w ogniu znalazła się większa cześć pokoju. Żywioł rozprzestrzeniał się błyskawicznie. Wszyscy rzucili się do ucieczki. Sachees miał najmniej szczęścia - płonąca belka upadła na niego, przygniatając mu nogi, a ubranie zajęło się ogniem. Nikt nie miał czasu obserwować jego powolnej, bolesnej śmierci w płomieniach, każdy był zajęty ratowaniem własnej skóry. Tylko coraz słabsze wrzaski, błagania o pomoc i przekleństwa opisywały okrutny koniec kolejnego niewinnego człowieka na liście ofiar. Aż w końcu odgłosy ucichły i jedyne, co zdawało się słyszeć poza rzęsistym deszczem na zewnątrz, były buchające płomienie ognia, ogarniające stopniowo całą chatkę... [adn]Wynikiem głosowania, zgninął Sachees - gracz[/adn]
17-10-2012, 11:54
Faza dnia
Nie było rzeczą łatwą wydostać się z płonącej chatki, która co rusz odcinała jakąś drogę ucieczki - a to jakimś walącym się meblem, a to nową ścianą ognia, która pojawiała się niemal znikąd. Ostatecznie jednak, usmoleni, spoceni i poparzeni mieszkańcy pojedynczo wydostawali się wszelkimi możliwymi sposobami z gorącej pułapki i z ulgą padali na ziemię, chłodzeni padającym deszczem. W chatce został jednak ktoś jeszcze. Supaplex gorączkowo szukał jakiegoś przejścia, jednak każda opcja wydawała się póki co samobójcza. W końcu, prawie tracąc dech, dotarł do okna prowadzącego na tyły domu. Ostatkiem sił otworzył je i już miał się wygramolić na zewnątrz, kiedy ktoś pociągnął go z powrotem do środka. Napastnik nabrał powietrza, korzystając z otwartego okna, wyciągnął nóż i zaczął się zbliżać do leżącego supapleksa. Ten podniósł głowę i zobaczył twarz mordercy. - Hm, wiec to jest nasz oprawca. Nie spodziewałbym się, szczerze mówiąc. - Gdy dokończył to zdanie, morderca podniósł go za fraki i rzucił o ścianę. Supaplex chwiejąc się, próbował podnieść na nogi, jednak dotarł tylko do pozycji na czworaka, kiedy otrzymał potężnego kopniaka pod żebra. Przetoczył się po podłodze. Adrenalina i perspektywa utraty życia zrobiła swoje i ból nie był aż tak nieznośny, jak powinien być. Gdy morderca znów zbliżył się do niego, Supaplex z całej siły kopnął go w goleń. Morderca upadł, a zaraz potem dostał kilka mocnych ciosów w brzuch i twarz. Krztusząc się krwią, zdołał wyprowadzić kontratak i posłać cios w twarz supaplexa, a następnie poprawić kopniakiem. Korzystając z chwili czasu, sięgnął po swój nóż. Zataczająca się ofiara nie widziała dobrze, co się dzieje, zamroczona uderzeniem i coraz większymi oparami dymu, kłębiącego się w pomieszczeniu, kiedy napastnik zadał cios. Ostrze noża wbiło się gładko pod żebra i zaraz potem z rany zaczęła lać się krew. Supaplex szybko pozbył się grymasu bólu z twarzy i zaśmiał się gorzko. Upadł na kolana. - Widzisz, taki biznesmen jak ja, ma kupę czasu na rożne dziwne hobby. - Powiedział, plując krwią. Wyciągnął przed siebie palec wskazujący, następnie zanurzył go we własnej ranie, mamrocząc coś pod nosem. Umoczonym w krwi palcem namalował sobie niedbale niezrozumiały symbol na czole, następnie, powoli tracąc siły, powtórzył to na podłodze. Niemal martwymi już oczami spojrzał na swojego oprawcę. - Zginiesz straszliwą śmiercią, psie. Każde życie, jakie odesłałeś z tego świata, powróci, by odebrać swoją rekompensatę. Lepiej zabij się sam... - Kończąc to zdanie, zamknął oczy i osunął się w kałużę krwi. Morderca obserwował tę scenkę, ale sam nie wiedział, czy ma być rozbawiony tym bełkotem, czy może jednak zaniepokojony. W końcu udał się w stronę okna, z trudem przelazł przez nie na zewnątrz i czekając, aż deszcz obmyje krew i rany, poczłapał do reszty grupy. Nikt nie zauważył, kiedy przyszedł, więc usiadł z boku i miał nadzieję, że nikt nie zauważy nic podejrzanego w jego obrażeniach ani zachowaniu następnego dnia... [adn]Ten nocy zginął supaplex - gracz[/adn]
-lalalalala Avril, nie bij mnie nie bij! To nie ja chatkę spaliłem!
FC 3DS: 2836-0396-6993
(Dodałeś mnie? wyślij FC ze swoim ^^)
17-10-2012, 13:22
Supaplex... jedyna w jakiś sposób bliska mi osoba w tym ponurym miejscu... mogłem coś zrobić.. mogłem... przepraszam przyjacielu.
Przetarłem oczy Trzeba się wziąć w garść, nie możemy się wycofać w tym momencie. Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
17-10-2012, 14:03
Gurgie, coś najlepszego zrobił, parszywa istoto? Teraz żyjemy na bagnie, wody coraz więcej, nie mamy żadnego schronienia. I jeszcze ten morderca... Jak tylko pożar ustanie, musimy odnaleźć jakiekolwiek szczątki supapleksa i go gdzieś pochować. Był niewinny, a ja go podejrzewałem.
Teraz pomyślmy... Ja wyszedłem z chatki praktycznie na początku, pomogłem wygramolić się jeszcze Avrilowi i yodkowi. Kogo z nami nie było? Kto przyszedł najpóźniej? Może "pomógł" supapleksowi zostać? Tak, to był on! Grajek44. Od rana zachowuje się podejrzanie, jakby widział, że możemy coś podejrzewać. W ogóle nie chce rozmawiać o pożarze i tym co się działo później... On coś musi mieć na sumieniu. Stivi, co o tym myślisz? Wejdź na Mangowego bloga: Worek Ryżu!
Grajek44... może dzisiaj was posłucham. Moje wczorajsze dywagacje były niestety błędne. W twoje ręce Manga Ryu, masz moje pełne wsparcie, a wy ludzie powinniście zrobić to samo.
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
17-10-2012, 16:42
Również głosuję na Grajka44. Wcześniej wspominałem o tym, iż próba zabójstwa supapleksa byłaby mu na rękę.
Aczkolwiek, intryguje mnie zachowanie Gurgiego... No cóż, pozostaje tylko obserwować i czekać na linię obrony oskarżonego.
17-10-2012, 17:02
Wiedziałem, że moja prowokacja się uda. Nolfaverll, to ty jesteś mordercą! Pojawiasz się jak zjawa kiedy wynik głosowania jest już przesądzony, tak by nikt nie zwracał na ciebie uwagi! Koniec twojej intrygi!
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
17-10-2012, 17:51
Oskarżenie mnie? No tak, jestem nietutejszy. Ludzie nie lubią obcych.
...Niezła próba, dawaj dalej. Nie odnosiłbym korzyści z morderstw, przyjechałem zbyt wcześnie tutaj, abym mógł zainicjować ten cały proces, nie znam tu właściwie nikogo. Czemu miałbym zabijać? Dla satysfakcji, którą mi dają badania nad krokodylami i tak dalej? A co do samego Grajka - wspomnij, iż kilka dni temu wymieniałem go spośród potencjalnych osób, które miałyby interes w próbie zamordowania supaplexa. Poza samym Grajkiem byli to, niech sobie przypomnę... Supaplex, WielkiMati, knopers. I sam zobacz, do czego doprowadziły już lincze, kto został z tych, którzy - według mnie - mogli mieć coś wspólnego z mordercami. Opieram się o barierkę, krzyżując ręce na piersiach oraz próbując racjonalnie wyjaśnić błędy w myśleniu Stiviego. Już bardziej podejrzanie zachowujesz się ty - obsmarowujesz z błotem tych, którzy nie myślą po twojemu, rzucasz oskarżenia na prawo i lewo, z dwojakim skutkiem. Nie mając dowodów, nie możesz udowodnić, iż jestem mordercą. Kończę z szyderczym uśmieszkiem. Rozbawiło mnie to oskarżenie, ale w końcu coś się dzieje.
17-10-2012, 18:05
Korzyści? Tacy psychopaci jak ty zabijają dla zabawy, tylko ktoś kto morduje z zimną krwią mógłby pomyśleć o korzyściach w otoczeniu praktycznie samych obcych osób. Badania nad krokodylami? Dobra bajeczka, ale nic nie umknie moim oczom, twoje buty są wykonane z krokodylej skóry, ktoś kto bada zwierzęta nigdy by czegoś takiego nie ubrał. Kłamca i morderca, urocze.
Dowody? To co powiedziałem wystarczy drogi morderco. Jesteś cieniem, nie udzielasz się bezpośrednio bo boisz się, że zostaniesz schwytany. Pierwszy raz podjąłeś jakikolwiek dialog. Nikt inny nie zachowuje się w ten sposób. Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
17-10-2012, 18:18
Zaraz, zaraz. Może badam krokodyle kilka lat, ale od kiedy buty se skóry krokodyla są... BIAŁE?
Spoglądam zdziwiony na swoje buty. No, biel jak ta lala. Jestem obserwatorem. Wolę nie rzucać bzdurnych oskarżeń na lewo i prawo, dlatego też chętniej staję na uboczu i zwyczajnie oceniam sytuację. I do tej pory skutkowało, ale widzę, że nawet najbardziej racjonalne wyjaśnienie ciebie nie przekona, choćbym nawet powiedział ci, co mi się tej nocy śniło. Widzę, że jesteś z gatunku osób, które mocno trzymają się swojego zdania, nawet jeśli jest ono błędne. Takie życie, jednak to rozumiem. Zwyczajnie panikujesz, nie wiesz, co robić. Uważaj, bo słyszałem, iż jest to jeden z objawów schizofrenii
17-10-2012, 18:34
Krokodyla skóra jest biała od kiedy wynaleziono farbowanie skóry.. proszę cie, nie zgrywaj chociaż idioty.
Racjonalne wyjaśnienia? Banialuki i tyle. Ludzie, wiecie przecież, że mam rację. Grajek jest niewinny, pozbądźmy się czym prędzej tego szkodnika. Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
17-10-2012, 18:39
Oj, chyba nie wiesz, że farbowanie takiej skóry ją niszczy. Taki drobny szczegół, a jednak
17-10-2012, 19:13
Manga Ryu: Dzięki za pomoc! :-)
Choć możesz mieć dziś rację, ja jednak zagłosuję na Gurgie! Dla mnie podejrzane są jego dziwne zmiany podejrzeń i bajdurzenie 'nie bycia złym'. Tak samo też i te chętne przyjmowanie podarunków od Stiviego (jak i stałego poparcia go, bez posiadania WŁASNEGO zdania). Wybaczcie tą moją nie-obecność umysłową (czy też po prostu brak głosów), ale wydarzenia jakie miały miejsce w przeszłości oraz to co się dzieje teraz tutaj sprawiły, że musiałem się zamknąć we własnym świecie jakim jest...umysł. Nie mniej obserwowałem wydarzenia, nic nie komentując.
17-10-2012, 19:40
Na czym jak na czym ale na butach się znam, jak wszyscy wiece handluje nimi i to od dobrych 15 lat, a to co masz na nogach to wysokiej klasy brogsy z krokodylej skóry, warte pewnie więcej niż samochód większości z was.
I chcesz powiedzieć że w takich butach, do tego białych, chodzisz po mokradłach badając krokodyle? Oj Nolfaverllu coś mi się nie chce wieżyc w tą twoją historię. Co do Gurgiego, wyszło jak wyszło ale zrobił to co powinien, starał się nam pomóc. Nie wiem czy zauważyliście ale burza jest już coraz słabsza, a patrząc na to co ostatnio razem przeszliśmy, kilka dni pod gołym niebem nie powinno być dla nas problemem!
17-10-2012, 20:30
Zgadzam się ze Stivim i Grajkiem. Nie pamiętam (a po alkoholu zawsze wszystko pamiętam, chyba że śpię), że gdy piliśmy Nolfaverll pił tyle ile inni. Więc był wśród tych mniej pijanych osób, które mogły zabić Berorna.
Postarajmy się zbudować jakiś prowizoryczny schron, bo w tych warunkach ciężkie będzie rozpalenie ognia dla podniesienia nas na duchu. Te bagna mnie osobiście przerażają. Nie chcę tu umrzeć. I każdy oprócz mordercy się ze mną zgodzi.
17-10-2012, 21:04
Faza nocy
Grupa powoli szykowała się do rozbicia sobie prymitywnego obozowiska do przetrwania nocy. Przemoczeni do suchej nitki mieszkańcy byli w wyjątkowo podłych nastrojach - nie dziwi więc, że konflikt wybuch dosyć szybko. Stivi użył fortelu, by podkopać zaufanie do Nolfaverlla, tym samym oddalając zarzuty od Grajka44. Części osób wydało się to dosyć podejrzane, że znów na śmierć posyła się osobę, którą wytypował właśnie Stivi, a nikt nie oponował. Determinacja grupy, by wreszcie pochwycić i ubić mordercę, była zbyt wielka. Nolfaverll próbował się bronić, ale na nic się to zdało. Zdesperowany, prowadzony na miejsce kaźni, wykrzyczał wszystko, co chodziło mu po głowie. - Gurgie spalił dom, jest upośledzonym umysłowo sprzedawczykiem, Stivi kolejny raz wskazuje niewinną osobę na śmierć, Avril, mimo bycia oczywistym podejrzanym, siedzi kompletnie cicho i zupełnie nie przejął się spaleniem mu domu, część ludzi nie odzywa się WCALE od początku naszego pobytu, praktycznie KAŻDY ma coś na sumieniu... a wy podejrzewacie mnie, kiedy ja niczym nie zawiniłem. Słowa Nolfaverlla wywołały pewne wątpliwości w głowach maszerującego tłumu, jednak ważniejsza okazała się żądza krwi. Nolfaverll został solidnie przywiązany do okolicznego drzewa. Pętle liny uratowanej z pożaru oplatały jego nogi, ręce, tułów i szyję. Honory miał czynić Stivi, jednak z jakiegoś powodu zrezygnował, najwyraźniej czując pewne brzemię po słowach schwytanego domniemanego mordercy. Kto wie, może coś z tych oskarżeń zmieniło jego podejście do całej tej farsy? Za długi, kuchenny nóż chwycił więc Manga Ryu. Sam głosował na inną osobę, wobec tego czuł się w tej sytuacji bezstronny i chciał w tej sposób pokazać lojalność wobec grupy. Nolfaverll wiedział, że przed nim ostatnie sekundy jego życia. Postanowił więc na sam koniec życzyć powodzenia swoim oprawcom. Wiedział ile przeszli, wiedział, że sam był częścią tych makabrycznych wydarzeń. Nie czuł żalu ani nienawiści, tylko smutek, że przyszło mu kończyć w takich okolicznościach, z rąk jego towarzyszy, którzy widzieli w nim zdrajcę. Postanowił, że zrobi to z honorem. Dumnie podniósł głowę i czekał na cios. Ostrze noża zagłębiło się w brzuchu Nolfaverlla. Rana otworzyła się i na ziemię wypadły wnętrzności. Konwulsje opanowały jego ciało. Manga Ryu widząc tę scenę i wciąż trzymając nóż w ręku, postanowił skrócić męki byłego kompana, których sam był sprawcą i jednym ruchem poderżnął mu gardło. Fontanna krwi zalała stojących bardzo blisko członków grupy. Krew spływająca po ich twarzach mieszała się jednak ze łzami. - Czym my się staliśmy? - Prawda jest taka, że każdy z nas jest mordercą. I to o niebo skuteczniejszym, niż ten, którego szukamy. Tej nocy nikt nie był w stanie zasnąć. [adn]Wynikiem głosowania, zginął Nolfaverll - gracz[/adn]
Faza dnia
Manga Ryu próbował zmrużyć choćby oczy na kilka minut pod swoim prowizorycznym szałasem, zbudowanym z tego, co zostało z przygasającego powoli pogorzeliska, które wcześniej było jego schronieniem. Nie było jak rozpalić ogniska w tej ulewie, nie było więc jak się ogrzać i osuszyć ubranie. Gorsza była jednak świadomość, że oto kolejny niewinny człowiek poniósł ofiarę, a prawdziwy morderca wciąż kręci się tam po okolicy. W tym samym czasie z wyrzutami sumienia walczyła cała reszta. Stivi śpiący z Gurgiem w jednym, prymitywnym namiocie (było naprawdę zimno, a to tylko jedna z metod, by zachować ciepło), Grajek44 zmagający się ze świadomością, że mało brakowało, a on skończyły z jelitami na ziemi, Dorczenzo, który ostatnimi czasu będąc świadkiem tych wszystkich zdarzeń wyciszył się i starał nie zabierać głosu i tak dalej. Nagle dźwięk uderzających w podłoże kropel deszczu został zagłuszony przez paniczny krzyk. To był Manga Ryu. Grupa nie zważając na ulewę, pobiegła na miejsce, gdzie zbudował sobie szałas. Manga Ryu był cały roztrzęsiony. - On tu był! Morderca! Kręcił się tutaj, a potem zajrzał do środka. Zamachnął się nożem, ale nie trafił! Ostrze utknęło w podłożu, a ja miałem czas, żeby wyjść na zewnątrz i wezwać pomoc. Chwilę potem, słysząc wasze kroki, napastnik błyskawicznie się ulotnił! Grupa była zaskoczona, ale i nieufna. Zaczęła się gwałtowna wymiana zdań między obecnymi na miejscu. - Człowiek, który bezbłędnie wycinał serce albo jednym ruchem zcinał głowę, miał problem z trafieniem nożem? - Manga, coś kręcisz, próbujesz odwrócić uwagę od siebie? - Spójrzcie na to z innej strony, morderca tak jak my, ledwo uszedł życiem z pożaru, na pewno był osłabiony - To dlaczego w ogóle próbował? - Ty mi to powiedz, morderco! - Panowie, spokojnie... Napięcie rosło, a przerzucanie się oskarżeniami nie ustało nawet, gdy nastał nowy dzień i deszcz powoli ustawał... [adn]Tej nocy nikt nie zginął[/adn]
Gurgie postanowił odwiedzić chatkę w poszukiwaniu swoich rzeczy które w pośpiechu wcześniej tam zostawił. Wtedy też zauważył przypadkiem zejście do piwnicy. Jako że nie było tam zbyt dużo gruzu i dało się wejść do środka postanowił zejść na dół sprawdzić co tam jest. Było to niskie (1,80 metrów i już sufit), i dość małe pomieszczenie. Można tam było znaleźć dużo podłużnych worków, kilka wędek rybackich, trochę książek, jednakże uwagę Gurgiego zwróciły konfitury. Wziął takich 7 słoików do rąk, stanął przed grupą i powiedział:
- Konfitury! FC 3DS: 2836-0396-6993
(Dodałeś mnie? wyślij FC ze swoim ^^)
18-10-2012, 13:17
O, Gurgie, masz konfitury? Podzielisz się?
Wszystkie wydarzenia tej nocy są dla mnie jedną wielką masakrą... Najpierw zabiłem niewinnego człowieka, bo nikt z Was, oskarżyciele, nie miał jaj, żeby to zrobić, potem ktoś mnie znowu chciał kropnąć. Jako jedyny głosowałem na Grajka i nie wierzę, żeby to on chciał mnie zlikwidować- wtedy podejrzenia automatycznie padłyby na niego... Chociaż, może to podwójny blef? Stivi, faktycznie zachowujesz się podejrzanie od wczoraj. Nolfaverll mógł mieć rację- zawsze starasz się przeforsować swoje zdanie, nigdy nie godzisz się z kimś, kto uważa inaczej niż Ty. W ogóle, co za idiota w ogóle pomyślał, że mogę chcieć odciągnąć od siebie podejrzenia? Przecież nikt mnie o nic nie podejrzewa, a takie akcje tylko zwracają uwagę. Następnym razem, zanim przyjdziecie z widłami, pomyślcie proszę! Wejdź na Mangowego bloga: Worek Ryżu!
18-10-2012, 14:29
To, że mam silny charakter i to, że moje zdanie jest dla mnie najważniejsze ma źle o mnie świadczyć?
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
18-10-2012, 14:43
- Manga Ryu, Manga Ryu - zagłosuj jak ja, zagłosuj jak ja - konfitury są am am! Dostaniesz je ty, zjem też je ja!
-Avril jest zły, Avril może krzywdę mi zrobić za pochodnie. A to nie moja wina, nie moja. FC 3DS: 2836-0396-6993
(Dodałeś mnie? wyślij FC ze swoim ^^)
18-10-2012, 17:22
Dobra, ja nie mam zamiaru przystopować. Myślę, że przez dwa ostatnie dni mieliście rację, to ja pomieszałem. Grajek44 dzisiaj twoja kolej.
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
18-10-2012, 17:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-10-2012, 17:36 przez farmaceuta. )
Kurczę, ale mi namieszaliście w głowie. Zaczekam i zobaczę co powie Manga. Bo już byłem o krok od odkrycia, a tu wszystko idzie nie tak jak powinno. Manga w sumie został 2 razy zaatakowany. Za każdym razem ledwo uszedł z życiem.
Odwraca się w stronę Mangi Może zauważyłeś coś co pozwoli nam go odszukać? Przecież wlazł ci do środka. 'Gurgie' pisze:(...)Manga Ryu - zagłosuj jak ja (...) konfitury są am am! Dostaniesz je (...)A co to za brzydkie sztuczki próby 'przekabacenia' na swoją stronę (by głosował tak jak ty)? 'Gurgie' pisze:(...)Avril jest zły, Avril może krzywdę mi zrobić za pochodnie. A to nie moja wina (...)Jeśli nie twoja to czyja? Twojej rączki? Twoich nóg? Mój dzisiejszy głos idzie na Gurgie.
18-10-2012, 18:59
Wiecie dobrzy ludzie co mnie ostatnio zastanawia? Jakim cudem Stivi jeszcze żyje, ma największy wpływ na grupę, wszyscy kierują się jego wskazówkami, a każdy w nawet najmniejszym stopniu podejrzany jest przez niego eliminowany. Pomyślcie, kogo morderca zabił by na pierwszym miejscu? Siedzącego cicho w kącie praktycznie bezimiennego człowieka? Czy może kogoś, kto trzyma ład i porządek oraz stanowi dla niego największe zagrożenie?
A Ty Stivi co powiesz? Szczęście? Może mały układzik z naszym mordercą? Albo coś jeszcze innego?
18-10-2012, 19:03
Co powiem? Powiem, że gadasz straszne głupoty morderco. Po co morderca by miał mnie zabijać? Ja was trzymam w ryzach, dzięki mnie kogokolwiek skazujemy na śmierć. Układu nie mam, zależy mi tylko na swoim własnym życiu. A wy? Cenicie swoje życie?
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus |
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|



![[Obrazek: fs_overall.png]](../../../ext-images/b3b5cb9218b4a4e0.png)

![[Obrazek: 2012-12-21_1230.png]](http://content.screencast.com/users/lstelmach89/folders/Jing/media/85956e77-7258-4e20-ae13-0e390546785a/2012-12-21_1230.png)
