Liczba postów: 27 Dołączył: Maj 2014 Poziom ostrzeżeń: 0%
Po całej tej przemowie poszedłem rozłożyć się na targu. Spotkałem jeszcze Sorę i porozmawialiśmy trochę. To dało mi do myślenia. Ten morderca na pewno nie jest głupi. Już wiadomo, że mąci nam w głowach, przez co mieszkańcy chcą własnoręcznie wymierzać sprawiedliwość. Psia mać, większość elfów ma strasznie wielki ego, jakby robili nie wiadomo co, ale sprytu odmówić im nie można. Jednak mój główny podejrzany - Kropcia - ma alibi.
- Już wiem, to Szaman. Bardzo szybko osądził niewinnego BigRedChicka. Przecież morderców może być więcej. Pewnie chcieli chronić siebie nawzajem.
Liczba postów: 81 Liczba wątków: 5 Dołączył: Marzec 2013 Reputacja: 52Poziom ostrzeżeń: 0%
04-07-2014, 11:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2014, 11:26 przez KDMentos. )
-Ja? Nic bardziej mylnego!
Wykrzyczałem z gniewem.
-A widzicie gdzieś Dorczenzo? Nie odzywa się od wydarzeń z wczorajszej nocy. Zapewne gdzieś się skrył, by uniknąć odpowiedzialności. To bardzo, bardzo podejrzane!
Wyciągnąłem z kieszeni uspokajającą miętówkę.
Nie powinienem się denerwować w tym wieku. A oni oskarżają mnie o morderstwo! Przecież ja ich leczę, na Teutatesa!"
Nie ma drogi do pokoju. To pokój jest drogą.
Liczba postów: 316 Liczba wątków: 18 Dołączył: Sierpień 2012 Reputacja: 223Poziom ostrzeżeń: 0%
Dzisiejszy poranek był dla mnie wyjątkowo ciężki i toporny, wstałem okropnie późno co jest dla mnie rzadkością. Ubrałem swój skórzany płaszcz, ubrałem ciężkie ćwiekowane buty ( stworzone specjalnie dla mnie, metalowe podeszwy idealnie gładzą kamienie które kiedyś były moim największym utrapieniem) i wyszedłem. Ruszyłem w stronę przełęczy, ale coś mnie podkusiło żeby sprawdzić jeszcze co się dzieję w mieście. Szczerze mówiąc bardzo rzadko bywałem na głównym placu oraz w okolicznych karczmach czy domach, bo bardzo długo stroniłem od ludzkiej obecności. Nie chodzi nawet o to, że nie byłem lubiany - większość ludzie po prostu mnie nie znała, ale mimo tego prawie wszyscy byli dla mnie mili.
Wyszedłem na coś w rodzaju głównego placu, było wyjątkowo cicho i spokojnie, dochodziły do mnie tylko lekko słyszalne płacze i lamenty z niedalekiej uliczki. Idąc tam już podejrzewałem o co chodzi. Ominąłem nieznane mi osoby, od razu udając się do strażnika, by zapytać się co się wydarzyło. Wracał on właśnie z klasztoru i wcale nie wyglądał na za bardzo strapionego. Wywiązał się miedzy nami dialog...
-Witaj strażniku, możesz opowiedzieć mi co wydarzyło się tej nocy? - powiedziałem spokojnym, niezbyt podniosłym głosem.
I nagle strażnik spoważniał, kątem oka dając mi do zrozumienia, że w tym momencie nie uzyskam od niego odpowiedzi.
-Nie twój interes, dlaczego zawracasz nam teraz głowę, gdy widzisz, że stoimy w obliczu tragedii? Byłem zaskoczony, nigdy bym się tego po nim nie spodziewał, ponieważ zawsze wydawało mi się, że jest jednym z najbardziej uczciwych i uprzejmych obywateli!
-W takim układzie już pójdę, może kościelny powie mi co dokładnie miało miejsce tamtej nocy
Odchodząc strażnik burkną tylko...
Będę miał Cię na oku...
To już mi się kompletnie nie spodobało, zachowywał się jakby był do mnie konkretnie uprzedzony. No cóż, nigdy nie byłem rasistowsko nastawiony i wszystkich traktowałem równo, tym bardziej, że bardzo często nie uczestniczyłem w życiu miasta.
Mimo tego zaglądnąłem do kościelnego i on już bardzo szczegółowo opowiedział mi o wszystkim, a nawet
pokazał mi narzędzie zbrodni z listem. To się kompletnie nie trzymało kupy, gdyż wszelkie poszlaki wskazywały na to, że właśnie elf miałby zabić Stiviego który był przecież Pół-Elfem. W takim układzie Stivi albo był dla kogoś niewygodny, a ktoś kompletnie nie przemyślał tego co robi. Albo przemyślał aż za dobrze.
Właśnie w tym momencie lekko mnie olśniło. Paladyn mógł być niewygodny dla strażnika, gdyż bądź co bądź Crix piastuje swoje stanowisko już długie lata i pewnie chciał awansu. Dodatkowo jest człowiekiem, więc list o treści "Wolność dla Elfów" dałby my wystarczające alibi. No i był ze Stivim wystarczająco blisko, by raczej nikt go o to nie podejrzewał. Nie zapominajmy również, że Doomsday jest fachowym katem - bardzo długo interesuje się tym zawodem i doskonale wie gdzie skierować nóż by uśmiercić ofiarę jednym celnym ciosem. Właśnie dzięki tym poszlakom byłem przekonany, że to właśnie Crix Doomsday jest mordercą i to on zabił Palladyna.
Nie skupiając się już nad tym dłużej zawróciłem i poszedłem w kierunku rynku, by stamtąd po raz kolejny wyruszyć po klejnoty. Będąc na rynku opowiedział Sorze o moich podejrzeniach, on rzeczywiście tez zaczął nad tym poważnie myśleć, a wchodząc co karczmy również podyskutowałem z pojlerem, który przyjął wszelkie informacje do wiadomości, ale widać było, że nie jest teraz w stanie o tym trzeźwo myśleć.
Coraz intensywniej o tym rozmyślając oddaliłem się w kierunku przełęczy.
![[Obrazek: 581915.png]](../../../ext-images/2e7d1f1104d23412.png)
Liczba postów: 896 Liczba wątków: 47 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 223Poziom ostrzeżeń: 0%
04-07-2014, 11:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2014, 11:37 przez Mkali. )
Szybko przemieszczając się po całym mieście zastanawiałem się, kto mógłby być sprawcą zabójstwa Stiviego. Po drodze zauważyłem Kropcie. "Hej przecież to wydarzyło się pod domem Kropci. Widziała ciało, może wie czy były ślady po białej runie. Przywitałem się i rzekłem "Czy zauważyłaś ślady po białej runie na ranach Stiviego? Jeżeli były jakieś ślady wiedzielibyśmy czy ktoś użył moich sztyletów." Po chwili przypomniałem sobie, że Kropcia jest elfką która ma ogromną wiedzę o roślinach. "Czy wiesz skąd można zdobyć jaskółcze zielę? Można nim szybko zamaskować ślady po mojej broni." W trakcie rozmowy przyszła mi myśl dlaczego w całym zamieszaniu Dorczenzo i Lecter siedzą cicho i spokojnie. Oni mogą mieć coś wspólnego z morderstwem..
Liczba postów: 117 Liczba wątków: 18 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 56Poziom ostrzeżeń: 0%
Nie tylko ja osądziłem BigRedChicka. Jego nastawienie do elfów dawało wiele do życzenia. Bierzmy także pod uwagę, że ciągle giną elfy bądź półelfy! Moim zdaniem całemu zamieszaniu winny jest Sora. Nienawidzi on elfów, więc motywem tych przestępstw może być segregacja rasowa!
Na miejscu wszystkich elfów i półelfów miałbym się na baczności. Jeśli bowiem motyw, który ustaliłem jest prawdziwy to może stać im się krzywda.
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
Z zamyślenia wyrwał mnie Mkali przechodzący obok.
-Mkali, żadnych śladów po białej runie nie widziałam. A jaskółcze ziele w najbliższej okolicy widziałam kilka lat temu podczas podróży w okolicach przełęczy. Może nawet nadal tam rośnie? Sądzisz, że mógłby to być Wojtex28? On często się kręci po przełęczy i znajduje tam różne błyskotki. Czasem handluje z nim tymi błyskotkami, jeśli akurat czegoś potrzebuję. Ale nie zdarza się to za często. To ponurak i stroni od wszystkich.
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 896 Liczba wątków: 47 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 223Poziom ostrzeżeń: 0%
04-07-2014, 11:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2014, 16:30 przez Mkali. )
Nie wątpię Wojtex28, może być jednym z morderców. Wielokrotnie podróżuję, a w jego okolicy można zdobyć tego typu składniki. Również podejrzewa Crixa, który od lat służy naszemu ludowi. To jest dość podejrzane. Lecz prawdopodbniejszym mordercą jest Kamillo1000, który swoim nagannym zachowaniem, stwarza problemy i popłoch wśród ludu. Może to on jest mordercą?
Liczba postów: 501 Liczba wątków: 29 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 146Poziom ostrzeżeń: 0%
Po dogłębnym przemyśleniu słów Wojtexa wszystko okazało się jasne, to Crix. Zazdrścił biednemu Stiviemu stanowiska, a winą chce obarczyć elfy.
Liczba postów: 276 Liczba wątków: 14 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 130Poziom ostrzeżeń: 30%
04-07-2014, 12:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2014, 12:42 przez facepalm. )
W domu stiviego nie było śladów niczego niezwykłego, no jak na Stiviego, bo nie u każdego wszystkie stoły i szafki zajęte są tajemniczymi roślinami i flakonikami. Zabrałem wszystko co znalazłem - większość mikstur, tych, które znałem, i które wyglądały ciekawie schowałem sobie (na szczęście bylo tam dużo skarbu i specjalności Stiviego - leku na kaca. Nikt nie chciał wiedzieć jak ta biało-żółta substancja powstaje ale każdy chciał ją mieć.) Zabrałem też resztę i udałem się do domu Wikla. Mam nadzieję że przez tą wizytę nie stanę się podejrzany. Miałem szczęście - był on w domu(pewnie bał się wyjść). Nie dając mu dojść do słowa wcisnąłem mu do rąk pozostałe mikstury i poszedłem się napić. Przy kuflu usłyszałem rozmowę kilku z osób, nie wierzę by Wojtex dopiero usłyszał o morderstwie, wydaje mi się on podejrzany.
Liczba postów: 27 Dołączył: Maj 2014 Poziom ostrzeżeń: 0%
Ha, jednak lud jest głupi jak nic. Wojtex przechadza się po miejscu gdzie rośnie jakaś tam roślinka, znaleziona przy ciele i już go hyc. A czemu by nie? W końcu Kropcia - główna poszkodowana - tak powiedziała, więc to prawda. Takiej komedii to nawet w Navnidrr nie grali, a to przecież stolica kultury. Swoją drogą, to nie przypadkiem Szaman zbiera i sprzedaje zioła. Jak dla mnie Wojtex w tym wypadku odpada.
Liczba postów: 117 Liczba wątków: 18 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 56Poziom ostrzeżeń: 0%
04-07-2014, 13:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2014, 13:23 przez SzamanPL. )
Zioła które sprzedaję może posiadać każdy. W końcu wiele osób u mnie kupuje. Teraz wszystko układa się w logiczną całość!
Ostatnio na straganie Sora przyszedł do mnie w celu zakupu ziół. Wśród nich było jaskółcze ziele! Kupił tego trochę, ale dopiero teraz zorientowałem się, że mogły one zostać użyte do zamaskowania śladów zbrodni!
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
Kamillo, przecież nie powiedziałam, że ślady jaskółczego ziela były na ciele Stiviego. Odpowiedziałam na pytanie Mkaliego o tę roślinę. Jeśli już podsłuchujesz jakieś rozmowy, podsłuchuj uważnie Na mojej twarzy zagościł złośliwy uśmiech
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 265 Liczba wątków: 108 Dołączył: Styczeń 2012 Reputacja: 225Poziom ostrzeżeń: 0%
Kiedy usłyszałem, jak ludzie wręcz przekrzykują się oskarżeniami, postanowiłem wyjść z domu, który przepisał mi BigRedChick (niech bogowie zlitują się nad duszą tego biedaka) i sprawdzić o co chodzi.
Powiadam wam, czyście powariowali? Oskarżacie dwie najmniej podejrzane osoby. CriX to przecież weteran, człowiek, na którego można liczyć zawsze i wszędzie. Prawdziwy skarb naszej społeczności.
A ten cały Wojtex? Ugania się za jakimiś kamulcami z dala od miasta, ledwie wiąże koniec z końcem i ciągle chodzi zmęczony. Po co by mu było to morderstwo, hę?
Mówię wam, to Mentos i Wiklu byli głównymi przeciwnikami Stiviego i to oni odpowiadają za jego śmierć. Wybierzcie mądrze - w przeciwnym przypadku wszyscy podzielimy losy naszych dobrych druhów.
Liczba postów: 27 Dołączył: Maj 2014 Poziom ostrzeżeń: 0%
A jednak to ty z tego powodu od razu zaczęłaś oskarżać Wojtexa. Ha, zachowanie standardowego elfa, zauważą małą nieprawidłowość, szczegół mający takie znaczenie, jak płotka w obliczu morza i już myślą, że wszystkich przechytrzyli. A na przyszłość, jeśli nie lubisz, jak wszyscy wiedzą co mówisz, to mów ciszej, bo tamtą rozmowę słyszał chyba cały rynek.
Nie zamierzałem czekać na odpowiedź. Zabrałem swoje rzeczy i wróciłem do domu. Po powrocie wyciągnąłem swoją fajkę i trochę dzejowego ziela. Mam w końcu chwile spokoju. Usiadłem sobie na ganku i zacząłem palić. A z każdym wdechem byłem coraz to spokojniejszy...
Liczba postów: 117 Liczba wątków: 18 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 56Poziom ostrzeżeń: 0%
A może to żadna z wymienianych przez nas osób?
Co się dzieje z farmaceutą, Dorczenzo i innymi? Może to oni są mordercami i ukrywają się przed nami, abyśmy o nich zapomnieli?
Liczba postów: 81 Liczba wątków: 5 Dołączył: Marzec 2013 Reputacja: 52Poziom ostrzeżeń: 0%
-Nie słuchajcie go, zaślepiła go żądza zemsty!
Krzyknąłem donośnie, starając się ukryć gniew w głosie. Wyciągnąłem kolejną miętówkę.
-Nie wydaje mi się, by był to Crix, ponieważ jest to człowiek prawy i mądry. O Wojtexie nie mogę również powiedzieć nic złego - nigdy nie wyrządził mi krzywdy. Ciebie, przyjacielu - zwróciłem oczy w stronę Johnny'ego - również nie podejrzewam, gdyż zawsze byłeś mi bratem. Nie mam pojęcia, co Ci odbiło. Może w dekokcie Stiviego było coś, co uczyniło Cię szalonym? Może Stivi zdradził jako paladyn, działał razem w mordercą i wyprał nędzarzowi mózg, by wskazywał niewłaściwe osoby? To by pasowało do tego całego zamieszania!
Łyknąłem kolejnego cukierka. Dobrze, ze wziąłem ich wiele. Dzisiaj będą bardzo pomocne.
Nie ma drogi do pokoju. To pokój jest drogą.
Liczba postów: 33 Liczba wątków: 7 Dołączył: Luty 2013 Poziom ostrzeżeń: 0%
- Z całym szacunkiem KDMentosie,łykasz jakieś dziwne cukierki, jeden za drugim i uważasz, że ktokolwiek Cię posłucha? Oczywiście, masz rację. Przecież to normalne, że ktoś faszeruje się tajemniczymi pigułkami, po których jego umysł się rozjaśnia, a reszta idzie ślepo za nim.
Musiałem posłuchać tego festiwalu wzajemnych oskarżeń. Mieszkańcy woleli skakać sobie do gardeł, zamiast spokojnie poprowadzić śledztwo. Zapowiada się ciekawa noc. Choć sile się na sarkazm, mam nadzieję, że to nie ja będę następny. Oby.
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
Krowa, która głośno ryczy, mało mleka daje. A taką krową jest ten krasnolud kamillo1000. Przyjechał niedawno, marudzi, zrzędzi i głośno krzyczy. Zupełnie jakby chciał odwrócić od siebie uwagę.
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 658 Liczba wątków: 55 Dołączył: Maj 2012 Reputacja: 101Poziom ostrzeżeń: 20%
04-07-2014, 14:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2014, 14:38 przez Crix Doomsday. )
Było już późne popołudnie gdy wyszedłem z domu. Poranek był już całkowicie zrujnowany, a noc nie zapowiadała się lepiej. W mieście cały czas słychać było echo drugiego morderstwa.
Idąc ulicą zauważyłem Johnnego. Wychodził akurat ze swojego nowego domu. Wyglądał zdecydowanie lepiej niż przez ubiegłe lata. BigRedChick postąpił naprawdę wspaniałomyślnie zapisując mu swój dom. Aż poczułem niesmak w ustach na wspomnienie egzekucji. Nauczyłem się nie osądzać ludzi bez dowodów i się tego trzymałem.
Johnny też mnie zauważył i delikatnie się uśmiechnął. Jednak szybko spuścił głowę i ruszył w swoją stronę. Dobrze go rozumiałem. Trudno jest się radować, gdy giną ludzie, których się znało. Rozumiałem to lepiej niż ktokolwiek. Przez lata patrzyłem jak giną koledzy, przyjaciele czy tylko znajomi.
Po chwili dopiero zauważyłem, że przechodnie przyglądają mi się zdecydowanie częściej niż zazwyczaj. Dobrze wiedziałem co to może oznaczać. Gdy ktoś rzuca podejrzenie wobec ciebie rozchodzi się to po mieście z prędkością tornada i zaraża serca niczym zaraza.
Idąc dalej udało mi się ustalić kto rozsiewa niepewność wśród ludu. Nie mniej jednak nie zamierzałem nic z tym robić. Tylko winni się tłumaczą, a gdy się ktoś uprze to choćby nie wiem jak racjonalne mieć dowody na niewinność, to i tak nic to nie da. Miałem poważniejsze zmartwienia na głowie. Jako dowódca straży musiałem zadbać o bezpieczeństwo miasta. Wszyscy mieszkańcy liczą na nas. Wiedziałem co mam zrobić, problem polegał na tym, że nie miałem żadnych konkretnych poszlak. Mógł to być każdy. List zostawiony przez mordercę mógł być zasłoną dymną. Ludzie kochają mordować się między sobą. Inne rasy pod tym względem nie są wcale lepsze. Gdy jest coś czego bardzo chcemy, nic nie stanie nam na drodze do zdobycia tego... Nawet druga osoba. Tylko czego morderca szukał u swoich ofiar? Czy były to tylko morderstwa na tle rasowym?
Gdy doszedłem do kwatery głównej zarządziłem zluzowanie patroli za dnia. Strażnicy mieli odpocząć i być gotowi na wieczór. Tym razem straż nocna będzie potrojona. Trzeba będzie zamykać bramy miasta, na wypadek gdyby zabójca ukrywał się w lasach nieopodal. Miałem jeszcze tyle do zrobienia, a czas uciekał. Wiedziałem też, że dzisiaj zapewne będę musiał ponownie kogoś ściąć. Nie chciałem tego, ale jeśli tego nie zrobię to dojdzie do linczu. Nie chciałbym być wtedy w skórze ofiary. Widziałem już co wściekły tłum może zrobić swojej ofierze - śmierć była zawsze powolna i straszliwa.
Liczba postów: 440 Liczba wątków: 12 Dołączył: Wrzesień 2012 Reputacja: 38Poziom ostrzeżeń: 0%
Do rozmawiającej ciżby zbliżył się chłopak wyglądający na młodszego niż w rzeczywistości, z trzyletnim dzieckiem za rękę.
Tak się zastanawiam, kto mógł mieć powód żeby uśmiercić Stiviego. I zastanawiam się dlaczego akurat jego. I dochodzę do wniosku, że mógłby to być Sora. Zauważyliście że jest perfidnym rasistą? Zabił półelfa, bo nie mógł zdzierżyć faktu, że to mieszanka elfa i człowieka. A ponieważ jego rodzice nie żyli to nie miał jak inaczej ukarać tej "zbrodni".
Liczba postów: 37 Liczba wątków: 1 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 8Poziom ostrzeżeń: 0%
Ten nędzarz Johnny oskarża mnie i Mentosa tylko z chęci zemsty za śmierć Stiviego.
Naprawdę żal mi tego biedaka, był dość dobrym człowiekiem, choć chciał być lekko ponad prawem.
Dziś po południu rozwiesiłem tabliczkę na Wielkim Drzewie w centrum naszej osady, na której napisano:
Prowadzone jest oficjalne śledztwo w sprawie zabójstw z ostatnich nocy!
Osoby wyznaczone poniżej powinny się wstawić jak najszybciej pod sąd ludu i wyjaśnić co robiły w ostatnich dniach i czym się zajmują:
1.kexus512@
2.Dorczenzo
3.L3ctero
Jeżeli nie wstawią się do nocy, skazuje się ich na śmierć, po przegłosowaniu ludu.
~Minister Magii, Kock Dickinson
Ogłaszam, że będę głosował tak jak zażyczył sobie tego Minister Magii, ponieważ szanuje nasze prawo i uważam, że skoro te osoby siedzą w kryjówce i nawet nie interesują się sprawą, być może są zabójcami/zabójcą!
Niech sprawiedliwości stanie się zadość!
Liczba postów: 194 Liczba wątków: 4 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 69Poziom ostrzeżeń: 0%
Z snu głębokiego snu wyrwał mnie czyjś głos. Ktoś wykrzykuje moje imię. Poderwałem się z krzesła i zobaczyłem, że jestem dalej w bibliotece. Za oknem było już późne popołudnie.
Widać zasnąłem przy lekturze.
Znowu słyszę wołanie, więc idę poszukać jego źródła. Przy drzwiach do czytelni stała jakaś humanoidalna postać, która gdy tylko mnie spostrzegła, zaczęła biec w moim kierunku. Przeraziłem się. O Bogowie! To ten morderca! Dopiero, gdy dzieliło nas już tylko kilka kroków zdałem sobie sprawę... że to Kropcia. A raczej jej cień. Była blada, a oczy miała spuchnięte i czerwone od płaczu.
-Dzięki Bogu nic Ci nie jest. – powiedziała elfka i przytuliła mnie.
-A co niby miałoby mi się stać? Podwojono straże, a szkoła jest pilnowana całą dobę. Chyba, że… ON ZNOWU ZAATAKOWAŁ?!
Gdy już dowiedziałem się wszystkiego o wydarzeniach z poprzedniej nocy, przeszedł mnie dreszcz. Odprowadziłem Kropcie do jej domu i natychmiast udałem się do świątyni.
Uklęknąłem przed ołtarzem bogini mądrości, Margony i zacząłem analizować całą sytuację.
To wszystko, czego do tej pory się dowiedzieliśmy nie mówi nam nic jasnego. Wszystko to tylko domysły i spekulacje. Moim zdaniem najlepiej będzie nie zabijać nikogo . Barbarzyńskie wyżynanie sobie nawzajem to ostatnie czego nam trzeba.
![[Obrazek: nmgWjNn.png]](../../../ext-images/28b19cdd308762ae.png)
Liczba postów: 82 Liczba wątków: 1 Dołączył: Marzec 2013 Reputacja: 4Poziom ostrzeżeń: 30%
04-07-2014, 15:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2014, 17:15 przez Sora. )
*Przechadzałem się po rynku i usłyszałem słowa Szamana.*
O ten psi bękart. - *pomyślałem i podszedłem szybkim krokiem do niego.*
Ty ślepcze, czy dzisiejsza noc niczego cię nie nauczyła? Czy nie wielu oskarżało BigRedChicka tylko dlatego, że głośno manifestował swą niechęć do elfów? Nie lubiłem go bo i mnie prześladował, ale przynajmniej miałem na tyle trzeźwy umysł by wiedzieć, że nie mimo iż rasista to nie jest głupi jak sądzicie. Owszem, nienawidzę elfów, ale mam ku temu powody. Czy z ciebie marku kiedykolwiek ktoś chciał zrobić szaszłyka na elfich strzałach? czy musiałeś walczyć z tymi leśnymi demonami o życie!?
*Starałem się zachować spokój, ale coraz bardziej we mnie wrzało. Przypomniałem sobie o tym zielsku które kupiłem od Szamana. Odwróciłem się do tłumu i powiedziałem tak by wszyscy słyszeli: *
Mówisz, że jaskółcze ziele kupiłem od ciebie. Owszem, to prawa. W moim rodzinnych stronach zwiemy go Grothot i leczymy nim hemoroidy. Może chcesz oglądnąć moją rzyć? Może znajdziesz tam swoje ziele. No co? Nie chcesz?
*Gdy ujrzałem minę Szamana uspokoiłem się.*
No, może to da temu smarkowi do myślenia. Spodziewałem się, że będę podejrzanym, ale wierzyłem, że przynajmniej człowiek będzie miał więcej oleju w łepetynie.
*Odszedłem od Szamana i tego całego zbiegowiska. Skierowałem się w stronę karczmy by łyknąć nieco piwa.*
Co mi dzisiaj poza piwem zostało? Byłem koło klasztoru i nic ciekawego. Tylko ten demonooki strażnik przyniósł trupa. Paladyna.. phi. Taki był z niego paladyn jak z koziej dupy trąba. Nawet siebie upilnować nie potrafił.
*Wszedłem do karczmy, zamówiłem od razu pięć kufli złotego trunku i usiadłem przy pustym stoliku. Dość miałem wszelakiego towarzystwa na dziś. Przypomniałem sobie, że Wojtex mówił, że podejrzewa tego poznaczonego na ciele strażnika. Zacząłem mamrotać o siebie: *
No myślałem o nim, ale po tym jak opisano mi jak stracił BigRedChicka zmieniam zdanie. Ktoś lubujący śmierć i krew zabiłby właśnie tak, nie bawił by się w tchórzliwego skrytobójcę jak te przeklęte elfy. Poza tym to kawał chłopa, a pewnie nie wszyscy spali i ktoś widziałby jak taka góra mięcha podchodzi to tego całego Stiviego i morduje go. Nas "potwory" łatwo osądzać.
*Rozejrzałem się i dostrzegłem, że wielu przysłuchuje się mojemu monologowi.*
A co sześciuset diabelskich bękartów z nimi! Niech słuchają. - *pomyślałem i kontynuowałem.*
To na pewno elf. Nie ważne czy to pół tego plugastwa czy całe, zawsze sprawiają kłopoty. Elfica ma alibi? Wspólnika ma który ją kryje i tyle.
*Po wypiciu 23 kufli poczułem, że chyba pora zacząć kończyć to picie. Wypiłem jeszcze piętnaście, zapłaciłem i ledwo trzymając się na nogach wyszedłem z karczmy. Ludzie i nieludzie nadal obrzucali się oskarżeniami. Idąc wielu mnie pytało kogo ja oskarżam.*
Dzisiaj nie oskarżę nikogo. Skoro ta elfica ma alibi, a ja wiem, że to ona to po co mam głosować? Po co mam skazać niewinnego?
*Bardzo chwiejnym krokiem opuściłem miasto i skierowałem się w stronę domu.*
No to kto dzisiaj zginie?
![[Obrazek: image1.png]](https://osusig.ppy.sh/image1.png?uid=2009824&m=0)
Liczba postów: 27 Dołączył: Maj 2014 Poziom ostrzeżeń: 0%
Po wypaleniu zioła ochłonąłem trochę. Może w nerwach powiedziałem za wiele. Stwierdziłem, że pójdę do baru. Po drodze parę osób zaczęło patrzeć się na mnie krzywo. Czy to źle, że chce sprawiedliwości? Czy nikt nie bierze już odpowiedzialności za swe czyny? No nic, jeśli teraz wydadzą mnie, to tylko udowodni moją tezę: lud jest głupi. Wszedłem do baru i zamówiłem piwo, usiadłem przy stoliku sam. Tak samo jak wczoraj, ale pewnie dziś nikt się do mnie nie przysiądzie...
Liczba postów: 276 Liczba wątków: 14 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 130Poziom ostrzeżeń: 30%
04-07-2014, 16:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2014, 16:40 przez facepalm. )
Przysiada się do kamilla
Nie dziele z tobą poglądów, ale to chyba nie sprawia że nie możemy napić się razem piwa? *hic* powidziałem i zamówiłem dwadzieścia pojlerowych piw.
Ochłonąłem i postanowiłem jednak nie oskarżać nikogo.(przynajmniej dopóki nie ma twardych dowodów)
Liczba postów: 27 Dołączył: Maj 2014 Poziom ostrzeżeń: 0%
A jednak będzie do kogo otworzyć gębę. Zamówiłem jeszcze kilka piw.
- Dziękuję. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.
Piliśmy jeszcze przez długi czas, jednak nie upiłem się. Jeśli ktoś przyjdzie dzisiaj po mnie, chce umrzeć z godnością.
Liczba postów: 117 Liczba wątków: 18 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 56Poziom ostrzeżeń: 0%
Po rozmowie z Sorą postanowiłem, że wstrzymam się od głosu. Wycofuję swoje wszystkie oskarżenia wobec Sory. Nie mogę dać się ponieść emocjom. W końcu został on oskarżony tylko i wyłącznie na podstawie moich spekulacji. Nie potrzebujemy więcej niepotrzebnych ofiar.
Po tych rozmyśleniach postanowiłem, że udam się do karczmy i przeproszę Sorę za te oskarżenia. Postawiłem mu piwo, porozmawialiśmy o sytuacji w naszym mieście i rozeszliśmy się do swoich domów.
Liczba postów: 81 Liczba wątków: 5 Dołączył: Marzec 2013 Reputacja: 52Poziom ostrzeżeń: 0%
-To ja już nic nie wiem.
Mruknąłem pod nosem, kończąc ostatniego cukierka.
-Według mnie jest to któryś z nieobecnych, koniec, kropka. Nie chowają się bez powodu. Przypadki nie istnieją.
Wstałem i ruszyłem do karczmy, gdyż w gardle mi zaschło, a i na piwo smak zawsze jest. Po wejściu do budynku, zająłem pusty stolik, poprosiłem o piwo, wypiłem szybkim haustem, po czym udałem się do domu na spoczynek.
Przed położeniem się do łóżka, obłożyłem chatę kilkoma czarami obronnymi i alarmującymi. Znałem je dobrze, gdyż w Erze Królobójstwa byłem magiem defensywnym.
Nawet w tym miejscu nastały czasy, gdy nie można ufać własnemu sąsiadowi.
Przewróciłem się na bok, po czym wsłuchany w brzmienie świerszczy, zasnąłem spokojnym snem, pewny jakości swych uroków.
Nie ma drogi do pokoju. To pokój jest drogą.
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
Po skończonym dniu poszłam jeszcze zobaczyć jak się ma Piromaniaq i czy coś nowego odkrył. Niestety, ani on, ani kapłani nie potrafili rozszyfrować autora tych koślawych liter...
Upewniwszy się, że jest dobrze strzeżony, wróciłam do domu.
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 37 Liczba wątków: 1 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 8Poziom ostrzeżeń: 0%
Widzę, że nikt z wezwanych na ogłoszeniu się nie odzywa...
Tak więc, na mocy prawa, wydaję wyrok na L3ctero
Liczba postów: 265 Liczba wątków: 108 Dołączył: Styczeń 2012 Reputacja: 225Poziom ostrzeżeń: 0%
Wiklu, Wiklu, Wiklu.
Nożownik, nożownik, nożownik.
Żeby odciągnąć uwagę od swoich ewidentnych niecnych czynów, postanowił nagle bez przyczyny oskarżyć losową osobę. Przejrzyjcie na oczy, mieszkańcy!
Liczba postów: 37 Liczba wątków: 1 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 8Poziom ostrzeżeń: 0%
- Przyczyna to list od Ministra Magii, który postanowił zrobić tu porządek
Johnny ostatnio bardzo mnie martwi, on naprawdę może być nożownikiem - jest lubiany przez większość osób, ponieważ mu współczuli... Mam nadzieję, że mieszkańcy otworzą oczy i zagłosują na nieobecnych.
Oskarżanie mnie nie ma ani trochę sensu, bo nawet gdybym planował zabójstwo Stiviego, zabiłbym go kulą ognia i nie zostałoby po nim nic... Ahhh... Trudne jest życie maga...
Liczba postów: 61 Liczba wątków: 5 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 87Poziom ostrzeżeń: 0%
04-07-2014, 19:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2014, 20:31 przez Lecter. )
Beware the days of the year, little man
When the moon hath a face like a silver crown
Cleave if thou mayst to the home of thy clan
And hide from the Werewolves of London Town
O tej porze w mieście jest przyjemnie ciepło. Jest to zasługa sprzyjającej lokalizacji, która umożliwia hodowlę roślin przez większą część roku. Najstarsi mieszkańcy nie pamiętają klęsk żywiołowych, a dobre relacje z okolicą chroni od rozbójników na drogach. Drugim, zaraz po sprzedaży żywności, sposobem na zarabianie w mieście są liczne zamtuzy i oberże, które dzięki lokalizacji grodu na szlaku handlowym, cieszą się dużym wzięciem. Stałych mieszkańców jest niewiele, dałoby się doliczyć do pięćdziesięciu. Drugie tyle jest przejezdnych. W ten sposób każdorazowo w mieście jest średnio w roku setka osób. Kto tutaj mógłby chcieć wyrządzić komuś krzywdę?
Od północy zajechała powóz, w której, obok woźnicy, miejsce zajmował urzędnik do spraw dostaw zaopatrzenia. Gdy konie zatrzymały się przy ratuszu, Thomas Wakeford, którego po ojcu nazywano Lecterem, wysiadł i skierował się w stronę budynku rady miejskiej. Momentalne zatrzymał się, spojrzał na drzewo, w skupieniu przeczytał wiadomość, uśmiechnął się, skierował wzrok na Wikla i z uśmiechem powiedział
- Chyba sobie kpiny urządzasz
I zamknął za sobą drzwi.
(nim nie rozeznam się w mieście nie będę oskarżał #nikogo)
Liczba postów: 37 Liczba wątków: 1 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 8Poziom ostrzeżeń: 0%
Wysłuchałem Lectera i jego tłumaczeń, po czym zmieniłem decyzję i zagłosowałem na następną osobę z listy...
- W takim razie następny w kolejce jest Dorczenzo !
Liczba postów: 440 Liczba wątków: 12 Dołączył: Wrzesień 2012 Reputacja: 38Poziom ostrzeżeń: 0%
W sumie Sora dobrze się tłumaczy. Może to faktycznie nie on jest osobą odpowiedzialną za śmierć Stiviego. I faktycznie, nigdzie nie widać Dorczenza. Nie pojawił się odkąd dokonano pierwsze morderstwo. Moim zdaniem on jest głównym podejrzanym.
Liczba postów: 223 Liczba wątków: 7 Dołączył: Czerwiec 2012 Reputacja: 78Poziom ostrzeżeń: 0%
Ludzie nie potrafili być jednogłośni. Każdy mówił co innego, ale zebrała się grupka, która wołała "Dorczenzo na stryczek! Dorczenzo zasługuje na śmierć!" Strażnicy weszli do domu Doriana gdzie zastali już go martwego. Nie żył, zmarł we śnie! Strażnicy wynieśli ciało, a reszta ludzi rozeszła się do domu, aby odejść w krainę snów.
[adn]
Jest noc. Proszę o pm z akcją.
Zginą Dorian-zwykły obywatel.
[/adn]
Liczba postów: 223 Liczba wątków: 7 Dołączył: Czerwiec 2012 Reputacja: 78Poziom ostrzeżeń: 0%
05-07-2014, 09:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2014, 09:23 przez Kacpei. )
Zaraz po tym jak tłum znalazł martwego Dorczenza, Kropcia zaczepiła WielkiegoMatiego.
-Człowieku o złotych ustach, czy mógłbyś stworzyć jakąś pieśń radosną?
-Dla Ciebie droga Kropciu wszystko, co prawda to może być trudne, zważywszy na ostatnie morderstwa, ale się postaram. A o jakiej tematyce ma być ta pieśń?
-Chodzi o to, że moja córeczka obchodzi swoje 6 urodziny. Avelyn jest najmłodszą moją córką.
-W takim razie jutro rano wybiorę się do karczmy, bo jak mówi stare przysłowie "Alkohol sprzyja wenie."
Po tych słowach bard się ukłonił i odszedł w swoją stronę. Noc mijała długo, wiele osób nie mogło spać. Rano Wielkimati wychodząc do karczmy, spotkał Kexusa z taborami. Widząc go bart zawołał: "Hej! Kolego! Gdzie się zbierasz?" Podróżnik odwrócił się, a na jego twarzy malowało się przerażenie i po chwili mała ulga. Cały dygotał, ale zdołał wykrztusić z siebie odpowiedź. "Jadę na zachód, albo wchód, a może na południe, mniejsza, ale ważne, aby z dala od tego pieprzonego mordercy." Po tych słowach machnął wielkiemu bardowi i udał się ze swoim dorobkiem do stajni.
Przed karczmą spotkał Crixa, strażnika, który powiedział, że nikt tej nocy nie zginął. Ta wiadomość, że w ciągu ostatnich 24 godzin nikt nie został zabity rozbudziła entuzjazm i wenę. "Dzięki Crix, dzięki tej wiadomości będę w stanie napisać porządną wesołą pieśń." I po tych słowach zniknął za drzwiami karczmy, w której to Wojtex spędził całą noc, tak przynajmniej powiedział Pojler.
[adn]
Jest dzień można pisać!
Nikt nie zginął.
Alibi ma Wojtex.
Za nieaktywność w grze kexus512@ został wywalony i nie ma prawa do udziału. Był zwykłym człowiekiem.
[/adn]
Liczba postów: 81 Liczba wątków: 5 Dołączył: Marzec 2013 Reputacja: 52Poziom ostrzeżeń: 0%
Obudziłem się, przebudzony stukaniem deszczu o szyby. Na dworze było ponuro. Tak, jak lubię, pomyślałem, radując się w duchu. Nie lubiłem słońca. Razi po oczach i spowalnia wzrost moich specjalnych ziół, które to zamiast światłem słonecznym, odżywiają się blaskiem księżyca.
Wyszedłem na zewnątrz, ochraniając sie zaklęciem przed wodą. Pod karczmą Crix opowiedział mi o znalezieniu Dorczenzo. Ponownie poczułem wyrzuty sumienia. Nie pojawiał się, bo... był martwy na długo przed atakiem nożownika.
Zasmucony, zaszedłem do karczmy.
-Skoro czujesz, że będziesz miał zły dzień, upij się przed śniadaniem.
Rzekłem na wstępie. Bez słowa podano mi piwo. Usiadłem i sączyłem spokojnie, w nadzieji, ze dowiem się czegoś wiecej.
Nie ma drogi do pokoju. To pokój jest drogą.
Liczba postów: 276 Liczba wątków: 14 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 130Poziom ostrzeżeń: 30%
05-07-2014, 09:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2014, 10:24 przez facepalm. )
-Ciekawe kto dziś umarł
Wyszedłem z mojego zagrzybionego składającego się z przypadających się cegieł i spróchnialych desek domu. Całość pięknie dopełniają gołe, nadpalone konary drzew i nieżyzna gleba oczywiście pogoda zechciała dopasować się do mojej dzisiejszej sprostrzegawczości i słońce było skryte za grubą warstwą chmur. Jedyne dzisiejsze szczęście było takie, że nie potrzebny był mi napój Stiviego. Jak zwykle pierwsze kroki skierowałem w stronę Pojlera, by poprawić ten dzień.
-Nikt nie zginął? Nareszcie dobra wiadomość!
Wojtex ma alibi? Przynajmniej mam pewność że to nie Pojler. Poglądy Sory są denerwujące, ale gdyby to on miał być nożownikiem nie byłby taki głupi. Moje podejrzenia padają na Wojtexa(mógł wymusić na Pojlerze załatwienie alibi) , Wielkimati trzyma się bardzo z tyłu, kto wie? i Mentosa(zachowuje się dziwnie). Wypiję kilka piw zanim wybiorę.
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
Po rozmowie z WielkimMatim, wróciłam do domu. W nocy źle spałam i raz się obudziłam, ale koszmarów nie miałam. Czyli chyba nic złego się nie wydarzyło.
Dziś obchodzimy elfie święto, więc nie będę wystawiać straganu. Z resztą wczoraj nie byłam w stanie zrobić ani jednej strzały i nie zaplotłam ani jednej cięciwy.
Przed południem udałam się w kierunku rynku. Chciałam sprawdzić co się dzieje. Przy okazji odwiedziłam Piromaniaq, by dowiedzieć się czegoś więcej. Tyle, co ustalił razem z kapłanami i na podstawie posiadanych manuskryptów, pismo jest charakterystyczne dla istot mieszkających poza naszym regionem. Czyli albo morderca jest spoza regionu, albo to ktoś od nas jest tak wyszkolony, że potrafi naśladować styl pisma innych krain.
Zaglądnęłam też do karczmy i od Pojlera dowiedziałam się, że poza martwym Dorczenzo nikt nie zginął. Tylko miasto opuścił Kexus. W sumie i tak go rzadko widywaliśmy, więc mała strata. Pojler poinformował mnie, że Wojtex pił u niego całą noc. No cóż, chyba będę musiała przełożyć na popołudnie sprawę, którą mam do niego.
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 27 Dołączył: Maj 2014 Poziom ostrzeżeń: 0%
Dzisiaj ciężko mi się spało. Znaleziono martwego Dorczenzo, biedak. Jednak, nawet gdyby żył, to i tak byłby zabity. Dobrze chociaż, że okryto to jeszcze przed tym, jak zaczął się rozkładać. Będzie można mu wyprawić porządny pogrzeb. Myślę, że warto by wspomóc jego rodzinę tym przypinkoorenami, które dostałem w spadku, nie miałbym sumienia wydać ich inaczej.
Ach, nawet pogoda jest dzisiaj kiepska. Nie będę dzisiaj handlował. I tak nikt by nie przyszedł. Zresztą, chyba mogę sobie odpuścić do złapania przestępcy. No nic. Pójdę do karczmy, zjem śniadanie, zapiję piwem i wtedy będzie trzeba pomyśleć.
*Udałem się do karczmy, zamówiłem trochę smażonego mięsiwa. Przy okazji dowiedziałem się, że morderca nie zaatakował tej nocy.*
A więc tej nocy był spokój. Tyle dobrego, chociaż coś czuję, że to nie koniec. No nic, trzeba jeść póki ciepłe. To będzie długi i ponury dzień.
Liczba postów: 265 Liczba wątków: 108 Dołączył: Styczeń 2012 Reputacja: 225Poziom ostrzeżeń: 0%
Obudziłem się dzisiaj. Byłem lekko zdziwiony, bo spodziewałem się, że KDMentos lub Wiklu spróbują zasadzić się na moje życie po moich trafnych oskarżeniach. W każdym razie zaraz po wstaniu z łóżka udałem się do karczmy, by sprawdzić czy mamy jakiegoś innego trupa.
Okazało się, że nie, a niedługo później w karczmie pojawił się sam KDMentos - wspomniał coś o dobrej pogodzie i o tym, że jego rośliny lubią światło księżyca. To dało mi do myślenia.
Skoro wszystkie morderstwa dzieją się pod osłoną nocy, dokonywać może ich jedynie człowiek, który przywykł do takich warunków. A więc KDMentos z całą pewnością jest naszym nożownikiem. Trzeba się go natychmiastowo pozbyć. Nie ma nas w miasteczku za wiele, a morderca gdzieś tam jest - jeżeli będziemy się ociągać i zabijać niewłaściwe osoby, wkrótce nam wszystkim będzie groziła śmierć. Posłuchajcie mnie ten jeden raz - jeśli się mylę, osądzicie mnie jutro.
Liczba postów: 82 Liczba wątków: 1 Dołączył: Marzec 2013 Reputacja: 4Poziom ostrzeżeń: 30%
*Obudziłem się dzisiaj z lekkim bólem głowy. Gdy wstałem z łóżka zachwiałem się i upadłem. Czułem się cały połamany. Nagle zaczął szarpać mną straszny kaszel. Splunąłem krwią na podłogę.*
Znowu. Do pięciuset bękartów antylopy, czy kiedykolwiek przestanie mnie męczyć ta elfia zaraza!?
*Wstałem i poszedłem do spiżarni. Zacząłem grzebać aż znalazłem serce koczkodana zawinięte w skórę okapi.*
Może to nie oko ghula polane krwią skinwalkera, ale powinno pomóc.. Zawsze pomagało.
*Powąchałem - lekko pachniało zgnilizną. Było też trochę spleśniałe. Włożyłem do ust, pogryzłem i połknąłem.*
Chędożyć to wszystko. Nigdzie dzisiaj nie wychodzę.
*Wyciągnąłem jeszcze dwie beczki piwa, usiadłem przy stole i bez ceregieli zacząłem pić. Będąc już zrelaksowany powiedziałem do siebie: *
Ciekawe czy kogo ubili. Powinni zacząć od tej elficy Kropci. Przeklęte elfy zawsze chcą się wykpić, ale nie tym razem.. Już ja tego dopilnuję. Prędzej trupem padnę niż pozwolę by ta zaraza toczyła tą mieścinę.
*Wróciłem do picia i postanowiłem nigdzie dzisiaj nie wychodzić.*
![[Obrazek: image1.png]](https://osusig.ppy.sh/image1.png?uid=2009824&m=0)
Liczba postów: 81 Liczba wątków: 5 Dołączył: Marzec 2013 Reputacja: 52Poziom ostrzeżeń: 0%
05-07-2014, 15:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2014, 15:02 przez KDMentos. )
-Johnny dalej upiera się, że to ja. Podejrzane...
W karczmie było bardzo cicho. Ogólnie, od rana wszędzie było cicho.
-Co się stało z ludźmi? Czy to ze strachu, iż każde ich słowo może być usłyszane przez nożownika? Tchórze.
Wstałem, i na odchodne, przy otwieraniu drzwi od karczmy, rzuciłem
-Nienawidzę rasistów. Sora jest teraz głównym podejrzanym. Jego mowa nienawiści nie wrózy nic dobrego.
Po czym wyszedłem i trzasnąłem drzwiami tak, by podkreślic wagę mych słów.
Nie ma drogi do pokoju. To pokój jest drogą.
Liczba postów: 276 Liczba wątków: 14 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 130Poziom ostrzeżeń: 30%
05-07-2014, 15:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2014, 15:51 przez facepalm. )
KDMentos nie zrozumiał moich słów, albo nie chciał zrozumieć. Morderca nie może sobie pozwolić na taką prowokację jak teraz Sora, nie po śmierci BigRedChicka. Oskarzając go może chcieć odworocić od siebie uwagę. Podchodzę do Johnnego z beczką piwa na przeprosiny, od początku miał rację. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Mam nadzieje że nie stanie się on kolejnym celem. Szkoda że z powodu statusu społecznego jest on lekceważony.
Liczba postów: 501 Liczba wątków: 29 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 146Poziom ostrzeżeń: 0%
Ale dziś roboty w karczmie, jeszcze ten Wojtex, który całą noc chlał w mojej karczmie. Przynajmniej dziś nikt nie zginął z rąk nożownika. Pewnie robi se dzień przerwy, aby dzis zaatakować, kto będzie następny? Kim jest nożownik? Moim zdaniem to Sora. Zgadzało by się to z wczorajszym "wolność Elfom", w końcu jako rasista ma powód aby skierować wszystkie podejrzenia na Elfy
Liczba postów: 791 Liczba wątków: 86 Dołączył: Lipiec 2012 Reputacja: 157Poziom ostrzeżeń: 0%
Hej, jeszcze jedna kolejka!
Tak właśnie minął mój poranek w karczmie. Ludzie w końcu odpoczywają z ulgą. Możliwe, że niesławny nożownik zasztyletował już osoby, na których mu zależało.
Czy naprawdę ludzie będą dalej szukać winowajcy, czy dadzą sobie spokój? Ech, lepiej przestać myśleć o takich rzeczach. Muszę stworzyć pieśń dla córeczki Kropci. 6 latek, he? To 4 razy mniej ode mnie. No nic, czas dopić piwo i ruszyć w celu szerzenia miłości. Mam nadzieję, że to koniec.
Kiedy już chciałem wyjść z karczmy usłyszałem, jak Mentos krzyczy, że nienawidzi rasistów. To chyba też jest objaw rasizmu, prawda?
No nieźle, chłopie, nienawiść do rasistów to też przejaw rasizmu, nie sądzisz?
Mentos dalej stał pod karczmą. Dzięki temu miałem okazję, by z nim porozmawiać
- Pieprz się, bardzie. Wracaj lepiej do swoich trywialnych pieśni.
- Wybacz, brachu. Jesteś zbyt apodyktyczny w stosunku do innych ludzi. Jesteś pewny, że to nie ty czasem nie zasztyletowałeś paru ludzi ostatnio?
Nie odpowiedział. Po prostu odszedł ode mnie.
Cóż, podejrzany typek. Ale teraz pora na wycieczkę do Kropci. Machnę małą improwizację.
Liczba postów: 194 Liczba wątków: 4 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 69Poziom ostrzeżeń: 0%
05-07-2014, 17:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2014, 17:46 przez Piromaniaq. )
Dzisiejszy dzień był naprawdę spokojny. Wszyscy odetchnęli z ulgą, kiedy dowiedzieli się, że w nocy nikt nie został zamordowany. Ja też postanowiłem trochę wyluzować. Może Bogowie w końcu usłyszeli moich modły i morderca sobie poszedł? W każdym razie, dzisiaj nikogo nie typuje. Mam nadzieję, że to już koniec tych ataków.
Popołudniu odwiedziła mnie Kropcia, aby zobaczyć czy wszystko u mnie w porządku. Przynajmniej ona o mnie pamięta... Choć nie lubię być w centrum uwagi, to ta samotność powoli doprowadza mnie do szału.
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
05-07-2014, 17:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2014, 17:47 przez Kropcia. )
Po południu poszłam do Wojtexa. Zastałam go na megakacu, ale udało mi się porozmawiać z nim. Obiecał, że pierwszy szmaragd, który znajdzie, sprzeda mi.
To ma być prezent dla Avelyn. Obrobię go u szlifierza, córa się ucieszy.
Wracając znów usłyszałam jak Sora
na mnie nagaduje. Cóż.... Krowa, która głośno ryczy...
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 117 Liczba wątków: 18 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 56Poziom ostrzeżeń: 0%
Po wczorajszym chlaniu w karczmie z Sorą poszedłem do domu. Obudziłem się około godz 16:00. Miałem potwornego kaca - widocznie przedobrzyłem. Starałem się wyleczyć moją dolegliwość wszelkimi znanymi mi sposobami: od napojów Mentosa, po starożytne czary. Niestety nic nie pomogło i w rezultacie cały dzień spędziłem w domu starając się wyleczyć kaca.
W związku z tym, że nie wiem co się działo w mieście, nikogo nie oskarżam.
|