Liczba postów: 739 Liczba wątków: 60 Dołączył: Styczeń 2012 Reputacja: 172Poziom ostrzeżeń: 0%
04-12-2014, 18:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-12-2014, 19:39 przez Stivi. )
Morderca – Fanatyk
1.Fabuła gry.
Czasy: Rok 2056
Miejsce: Ostatnia znana ludzka osada "Hope"
W roku 2050 wybuchła III Wojna Światowa. Atomowe mocarstwa użyły całego swojego uzbrojenia przeciwko sobie. Skutek ich działań był opłakany dla naszej planety... Ziemia zamieniła się w pustkowie, ludzka populacja została zdziesiątkowana już w pierwszych miesiącach wojny. Kolejne miesiące przyniosły jedynie chorobę popromienną i wymarcie większości flory i fauny. Jedynym ratunkiem były najgłębsze jaskinie, w których skryła garstka ocalałych.
Ich życie w jaskini nie było kolorowe, skryci w mroku, żywiący się grzybami i liżący wilgotne ściany by zaspokoić pragnienie, byli na skraju szaleństwa. Jednak po 5 latach od zakończenia wojny byli gotowi by wyjść ze swoich kryjówek i z sercami pełnymi nadziei wziąć udział w odrodzeniu świata. Jednak części z nich pasował aktualna kolej rzeczy... Ekoterroryści, w których umysłach ludzkość była tylko zarazą na pięknie matki Ziemi, postanowili dokończyć dzieła wielkiej wojny...
Osada "Hope" jest ostatnią znaną ludzką osadą, która nie została jeszcze wyczyszczona przez fanatyków idei ziemskiej czystości. Ostatnie ludzkie jednostki postanowiły walczyć o siebie... Czy wola życia człowieka i tym razem zwycięży?
UWAGA!
Każdy z graczy może w swoich postach dopisywać własne historie dotyczące miasta, fabuły czy też swojej postaci.
2.Cel gry.
Mieszkańcy:
Zabicie fanatyków. W wyniku głosowania lub za pomocą umiejętności specjalnych.
Fanatyk:
Zabicie tylu mieszkańców by głosowanie było niemożliwe.
- Liczba mieszkańców równa liczbie fanatyków+zaślepionych
- Poniżej 5 graczy wystarczy jeden fanatyk + 4 mieszkańców
Zaślepiony:
Wsparcie fanatyków w ich dziele.
3. Zasady gry
- Podawanie publicznie informacji o roli którą się odgrywa jest zabronione(kara -> ostrzeżenie/ban),
- Martwi nie mogą pisać postów(kara -> ostrzeżenie/ban),
- Łamanie zasad określonych w roli gracza jest zabronione(kara -> ostrzeżenie/ban),
- Wykonywanie akcji przez graczy z rolami odbywa się za pomocą PW do mistrza gry,
- Posty graczy mogą dotyczyć jedynie aktualnej rozgrywki,
- Mistrz gry za pomocą adnotacji może w postach przekazywać informacje służące usprawnieniu przebiegu gry(uwagi, komentarze, upomnienia),
- Osoby nieaktywne/starające się zepsuć zabawę będą mordowane(w grze) i/lub karane ostrzeżeniem/banem,
- Psucie klimatu gry poprzez wymyślanie jakiś pistoletów, mieczy świetlnych lub innych całkiem niepotrzebnych i niepasujących rzeczy będą mordowane i/lub karane ostrzeżeniem/banem,
- Mistrz gry decyduje o wszystkich sprawach nie ujętych w niniejszym regulaminie,
- Podczas trwania gry możliwe są zmiany w zasadach jej przebiegu(zezwolenie na jakąś zabronioną akcję itp),
- Obowiązują ogólne zasady Forum Arhn.eu.
4. Przebieg gry
Gra podzielona jest na dwie fazy, a kilku graczy ma przydzielone role specjalne!
a) Faza dnia
- Faza rozpoczyna się między godziną 6:00* a 12:00* czasu polskiego, a kończy się wraz z ogłoszeniem nocy,
- Początek/koniec fazy ogłaszany jest przez mistrza gry,
- W tej fazie mieszkańcy mogą porozumiewać się ze sobą,
- Podczas rozmów gracze mogą rzucać podejrzenia, snuć domysły - które ograniczone są jedynie waszą wyobraźnią i realiami w których odbywa się zabawa,
- Na końcu tej fazy jedna z osób ginie jako domniemany morderca,
- Domniemany morderca wybierany jest za pomocą głosowania
• Głosowanie odbywa się w temacie, obok innych rozmów,
• Każdy głos MUSI być poparty argumentami (mogą być wymyślone),
• Nick gracza na którego głosujemy zapisujemy kolorem czerwonym
• Jeśli chcemy zmienić głos, zapisujemy tą informację kolorem niebieskim
• Jeśli chcemy zrezygnować z oskarżania kogokolwiek, zapisujemy tę informację kolorem zielonym
• Możliwe jest wstrzymanie się od głosu, należy to zapisać kolorem zielonym
• Podczas remisu w głosach mistrz gry może zarządzić przedłużenie fazy dnia lub odstąpić od zabicia gracza
b) Faza nocy
- Faza rozpoczyna się między godziną 20:00* a 24:00* czasu polskiego, a kończy się wraz z ogłoszeniem dnia,
- Początek/koniec fazy ogłaszany jest przez mistrza gry,
- W tej fazie mieszkańcy NIE mogą porozumiewać się ze sobą,
- Wszyscy gracze posiadający role w tej fazie wysyłają PW do mistrza gry z informacją o wykonywanej akcji,
- Po końcu tej fazy(rozpoczęciu fazy dnia) morderca może zabić któregoś z graczy.
*-czasy mogą się zmieniać, jestem zarobiony
c) Role
ZDRADZENIE swojej roli innym graczom będzie karane. O rolach informować będzie mistrz gry po śmierci danego gracza.
ZDRADZENIE bezpośrednio informacji uzyskanych po wykonaniu akcji będzie karane. Takie informacje można jedynie przekazywać pośrednio poprzez domysły/spekulacje/oskarżenia - tak jak to robią inni gracze.
Role zostaną rozdzielone przez mistrza gry przed rozpoczęciem gry, a po zakończeniu zapisów.
Akcje specjalne wykonywane są za pomocą PW do mistrza gry!
- Fanatyk:
- Podczas każdej fazy nocy może wybrać jednego gracza, którego zabije (przy większej liczbie fanatyków wybierają na zmianę)
- Nie zna tożsamości zaślepionych
- Wszyscy fanatycy znają swoje role
- Zaślepiony:
- Podczas każdej fazy nocy może wybrać jednego gracza. Jeżeli fanatyk tej nocy wybrał tę samą osobę to zostaje ona zaślepiona. Możliwe dopóki liczba fanatyków i zaślepionych jest mniejsza od 1/3 liczby żywych graczy (przy większej liczbie zaślepionych wybierają na zmianę)
- Zwolennik filozofii ekoterrorystów
- Wie kim są fanatycy i inni zaślepieni, dyskretnie wspomaga ich akcje
- Jeżeli wszyscy fanatycy zostaną zabici to zajmuje ich miejsce
- Wieszcz - podczas każdej fazy nocy może sprawdzić czy dany gracz nie jest fanatykiem
- Ochroniarz - podczas każdej fazy nocy może dać ochronę jednej osoby przed fanatykiem. Nie może użyć umiejętności na sobie.
- Kochanek - może spędzić upojną noc z jednym z graczy zapewniając temu graczowi alibi. Nie będzie można na niego głosować podczas fazy dnia. Nie może użyć umiejętności na sobie.
- Złodziej tożsamości - podczas każdej fazy nocy może wskazać gracza. Jeżeli wybrana osoba posiada rolę inną niż mieszkaniec to złodziej tożsamości ją otrzymuje. Po zmianie roli dalsze zmiany są niemożliwe.
- Mściciel - jeżeli zostanie zabity w wyniku głosowania, może zabić wybranego gracza
- Mieszkaniec - cała reszta
5. Lista graczy.
1. AzjatyckiKondor - Mieszkaniec
2. yamny - Kochanek - Zabity w wyniku głosowania
3. pojler - Mieszkaniec - samobójstwo
4. Piro - Mściciel - Zabity w wyniku głosowania
5. KDMentos (zamiast Wielkimati)
6. Ymir (zamiast Chmurowaty)
7. Lecter - Zaślepiony/Fanatyk
8. blebu - Mieszkaniec - Zabity przez fanatyka
9. Micvhu - Mieszkaniec
10. SzamanPL - Ochroniarz - Zabity przez fanatyka
11. Kacpei - Mieszkaniec
12. Kropcia - Fanatyk - Zabita przez mściciela
13. facepalm - Mieszkaniec - Zabity przez fanatyka
14. Ozzy - Wieszcz - Zabity w wyniku głosowania
15. BigRedChick - Mieszkaniec - Zabity przez fanatyka
16. Sate - Mieszkaniec - Zabity przez fanatyka
17. Wojtex28 - Mieszkaniec
18. Wojt - Fanatyk - Zabity w wyniku głosowania
19. Sora - Mieszkaniec - Zabity przez fanatyka
20. PanDorian - Mieszkaniec - Samobójstwo
21. farmaceuta - Złodziej tożsamości / Ochroniarz
Na początek link do pierwszej edycji mordercy, aby ktoś nowy mógł dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi:
http://arhn.eu/forum/Temat-GRA-Morderca-1-Zako%C5%84czona-wygrana-mordercy
Polecam też lekturę FAQ: http://arhn.eu/forum/Temat-FaKjU-Jak-gra%C4%87-w-morderc%C4%99
Jak pisać kolorami
Wpisanie
[color=red]czerwony[/color]
[color=blue]niebieski[/color]
[color=green]zielony[/color]
[i]kursywa[/i]
Da efekt
czerwony
niebieski
zielony
kursywa
Prosiłbym też o trzymanie się konwencji zaproponowanej w FAQ:
Cytat:9. Czy mogę tylko pisać to co wypowiada moja postać?
Nie! Możesz pisać to co myśli, to co robi, możesz opisywać jej przeszłość. Przyjęło się, że myśli zapisujemy kursywą, a akcje wpisujemy między gwiazdki.
Byłem bardzo zamyślony
*Zbiegłem szybko ze schodów*
Jeśli macie jakieś uwagi - piszcie, możliwe, że przed startem gry jeszcze coś zmienimy!
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
Liczba postów: 739 Liczba wątków: 60 Dołączył: Styczeń 2012 Reputacja: 172Poziom ostrzeżeń: 0%
[adn]
Zaczynamy grę. Jako, że startujemy troszkę wcześniej to pierwszy dzień zakończony dopiero jutro(w poniedziałek).
Kto ma rolę - dostał PW. Wszyscy pozostali są mieszkańcami.
W grze jest dwóch fanatyków!
[/adn]
Nastał kolejny dzień w osadzie "Hope". Już sam wschód słońca przyniósł wiele wątpliwości... Oczom ostatnich ludzi ukazał się zakrwawiony piasek wokół ich schronienia. Pomiędzy kałużami krwi można było zauważyć poćwiartowane kawałki ciał, z których wystawały drobne listki i kapelusze grzybów rosnących w jaskini. Wiedzieli, że mogą to być ostatnie chwile ich życia... dlatego też nie myśląc za wiele postanowili podjąć radykalne kroki. Skazani na swoje pierwotne instynkty postanowili zabić nim staną się nawozem...
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
Liczba postów: 65 Liczba wątków: 6 Dołączył: Kwiecień 2013 Poziom ostrzeżeń: 0%
Kolejny dzień... Ekoterroryści nie dają nam spokoju. Jeszcze te morderstwo... Jakbyśmy już nie mieli trudnych warunków do życia. Ale od początku. Jak co rano, wstałem z "łóżka" i rozprostowałem kości.
Wyszedłem z jaskini i zobaczyłem grupkę ludzi stojącą na środku wioski. Podszedłem do nich. To co zobaczyłem bardzo mnie przeraziło. Zakrwawiony piasek, szczątki mięsa i kości. Kto to do cholery zrobił?! . Teraz nikogo nie podejrzewam.
Liczba postów: 90 Liczba wątków: 7 Dołączył: Grudzień 2013 Reputacja: 9Poziom ostrzeżeń: 0%
07-12-2014, 13:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2014, 13:18 przez Ozzy. )
Jestem weteranem wojennym, który służył jako szpieg w szeregach wroga, dopóty, dopóki nie straciłem ręki przez silny wybuch. Starałem się żyć spokojnie, jednak, koszmary po wojnie towarzyszą mi co noc, zakrwawiony piach wzbudził we mnie taki strach że z męskości został mi tylko wygląd, straciłem przez to także zaufanie do bliźnich. Stojąc w grupie osób na środku wioski, zauważyłem iż każdy jest przerażony, przez to nikogo nie mogę podejrzewać Pozostaje mi tylko czekać i obserwować- pomyślałem.
Liczba postów: 399 Liczba wątków: 25 Dołączył: Marzec 2012 Reputacja: 163Poziom ostrzeżeń: 0%
No nie, nie, nie nie. Wielki kruk sięga po ofiary. Miał tego nie robić, mówiłem im, mówiłem, nie słuchali!
Młody, przestraszony chłopak siedział w rogu jaskini i wzdrygał się nieco co jakiś czas, jakby był przestraszony. Obserwował wszystko co działo się teraz na zewnątrz.
- T-to kruk. M-m-mówił mi, że to zrobi, n-n-n-nie słuchaliście, teraz jest ze-ze-zezłoszczony.
Mówił jakby bardziej do siebie, pod nosem, jąkając się co chwila. Nawet tak naprawdę nie wiedział czym jest ten domniemany "kruk", tak przedstawiła mu się sylwetka w jego śnie i tyle mu wystarczyło, by w jego małym niewinnym umyśle zapanował terror.
Happy to be on the food chain at all.
![[Obrazek: Chmurowaty.png]](http://card.psnprofiles.com/1/Chmurowaty.png)
Liczba postów: 311 Liczba wątków: 12 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 117Poziom ostrzeżeń: 0%
07-12-2014, 14:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2014, 18:56 przez yamny. )
yamny wyszedł ze swojej nory i zaczął patrolować okolicę. Huh, kolejny cichy dzień... Aż zbyt cichy... Za długo nie słyszeliśmy niczego o fanatykach, boję się, że niedługo nastąpi burza, która zmyje osadę - powiedział do siebie odosobieniec, który był znany ze swoich dziennych przechadzek po Hope.
Po kilku minutach stanął przy Chmurowatym, który mamrotał chaotycznie. W końcu yamny zaczepił spanikowanego chłopaka - Widziałeś kruka we śnie? To chyba ładny widok, mimo symboliki tego ptaka... - próbował uspokoić młodzika.
Liczba postów: 399 Liczba wątków: 25 Dołączył: Marzec 2012 Reputacja: 163Poziom ostrzeżeń: 0%
Spoglądał tylko na nieznajomego jednym okiem, cały czas się trzęsąc i mamrocząc coś raz za razem, łapiąc przy tym głębsze wdechy by jednak nie zapomnieć o oddychaniu, w końcu zwrócił się ku yamnemu
- K-k-kruk jest zły, ch-ch-chyba, nie wiem, chce nas za-za-zabić za to, że nie s-s-składamy mu ofiar.
Ciągle się jąkał, chociaż wyraz przerażenia powoli znikał z jego twarzy.
Happy to be on the food chain at all.
![[Obrazek: Chmurowaty.png]](http://card.psnprofiles.com/1/Chmurowaty.png)
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
07-12-2014, 14:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2014, 14:44 przez Kropcia. )
*W ten piękny i słoneczny dzień, gdzie krew na piasku odbija się na rdzawy kolor wyszłam ze swojej jaskini. Dziwnie roześmiana udałam się w stronę grupki ludzi zgromadzonych na placu. Zobaczyłam makabryczną scenę, ale jakoś nie wpłynęło to na mój nastrój. Odwróciłam się, by wrócić do swoich zajęć nucąc pod nosem znaną każdemu piosenkę Fanatycy na ulicy, fanatycy na ulicy lalalalalala.... A potem zaczęłam wyrabiać swoje ozdóbki, obserwując zachowania ludzi.
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 276 Liczba wątków: 14 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 130Poziom ostrzeżeń: 30%
07-12-2014, 14:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2014, 15:02 przez facepalm. )
Przed wojną byłem osobistym ochroniarzem, typowym byczkiem(choć, w odróżnieniu od większości współpracowników byłem całkiem inteligenty, miałem nawet tytuł lekarza, po prostu ta praca była lepiej płatna i ciekawsza) właściciela klubu nocnego, dzięki czemu częstym dodatkiem do mojej pensji były różnego rodzaju ciekawe substancje...
Właśnie przebywałem w pobliżu aktualnego Hope, w czasie podróży służbowej szefa, gdy rozpoczęła się wojna. Chciał uciec pierwszym samolotem na biegun, odmówiłem dołączenia do niego, a sam zacząłem przygotowywać zapasy i szukać schronienia. Moja jaskinia była nie do końca szczelna(a moje miejsce było przy jednej z dziur), przez co promieniowanie oddziaływało na mój umysł, bolał mnie też brak narkotyków. Obie te rzeczy sprawiły że nie jestem już całkiem zdrowy psychicznie, ale przynajmniej zachowałem siłę fizyczną(mam nawet wrażenie że na skutek promieniowania zaczęły się pozytywne zmiany w moich mięśniach, jestem teraz niemal nadludzko silny)
Jak co dzień wyszedłem jako pierwszy z jaskini, by... poszczać na kamienie, ale to nie są zwykłe kamienie, to błyszczące, zielone kamienie, które pod wpływem płynów świecą na kolorowo! Wyszedłem zrobić to rano, bo gdy robię to podczas dnia pozostali ludzie dziwnie się na mnie patrzą...(i starają zagonić do pracy, ale mniejsza z tym) podczas oddawania się tej przyjemności nagle oberwałem w głowę. Na szczęście spanikowałem i zacząłem czołgać się w kierunku najbliższej, innej niż nasza jaskini(a raczej jamy w ziemi(która swoją drogą jest też moim domem, kiedy nie mam ochoty integrować się z resztą społeczności)) przesiedziałem parę godzin, rano zauważyłem yamnego, w szoku przyglądającemu się masakrze.
-Gdybym nie uciekł, byłbym jednym z nich
*Wcisnąłem yamnemu garść kapsli po piwie, o których przeczytałem gdzieś że w razie apokalipsy będą walutą*
Po czym oddaliłem się opowiedzieć o dzisiejszych wydarzeniach mojemu jedynemu naprawdę bliskiemu przyjacielowi.
-Filusiu, gdzie jesteś?!
Przeszukiwałem płaszcz, jedyną pamiątkę po dawnych czasach, nadal w niezłym stanie, bo wykonany z najlepszych dostepnych materiałów. Za jego cenę nawet w taki stanie możnaby karmić kilka rodzin przez rok.
W końcu znalazłem czaszkę kota, której opowiedziałem dzisiejsze zdarzenia.
Liczba postów: 501 Liczba wątków: 29 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 146Poziom ostrzeżeń: 0%
Byłem złym człowiekiem... ale tylko wykonywałem rozkazy... w głębi duszy chciałem tylko pomóc mojemu kraju,... nie. Chciałem po prostu zapewnić bezpieczeństwo najbliższym. Byłem żołnierzem, który jako jeden z nielicznych przeżył ten Armagedon. Cierpienie ludzi, których przez rozkaz musiałem zabić, cały czas jest wyryte w moim umyśle, zżyłem się z nim, więc dzisiejsza masakryczna zbrodnia była dla mnie niczym strasznym, w końcu widziałem gorsze rzeczy. Jednak muszę chronić tę wioskę, moich bliskich nie udało mi się uchronić. Ale jednak ludzi z wioski... ich traktuje jak rodzinę. Porozmawiam z Ozzym, on mnie najlepiej zrozumie.
*rozmawia z Ozzym*
-Witam kaprala - Mówi Ozzy
-Ozzy, proszę cię. Mówiłem żebyś tak na mnie nie mówił. Chciałbym z tobą porozmawiać o tej masakrycznej zbrodni.
-Nie przypominaj mi o niej, nadal nie daje mi spokoju.
-Wiem, jednak musimy coś z tym zrobić. Boje się że to nie pierwsza zbrodnia jaka wydarzy się w Hope, musimy coś z tym zrobić, nie możemy zostawić tak tej wioski. Tylko oni nas przyjęli po wojnie. Musimy się im odwdzięczyć. Ozzy, wiesz cokolwiek?
-Nie wiem nic...
Liczba postów: 332 Liczba wątków: 16 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 262Poziom ostrzeżeń: 0%
Przed wybuchem wojny byłem księciem małego regionu na północy Austrii. Moja rodzina zginęła kiedy to wszystko się zaczęło. Jeden ze służących uratował mnie i siebie. W sumie to nie byłem jak moi bracia, zawsze byłem ciekawy świata. Uczyłem się rolnictwa, pomagałem w warsztacie, nawet nauczyłem się rzeźbić w drewnie czy kamieniu. Jedynie kilka osób wie kim naprawdę jestem. Chcę zapomnieć o przeszłości. Teraz znowu się to powtarza. Śmierć przyszła zebrać swoje żniwa, ponownie. Jak by jej jeszcze było mało.
Podszedłem do grupki ludzi, wszyscy byli przerażeni. Cholerni ekoterroryści. Jak by mało krwi zostało już przelane... No cóż, nie jestem tutaj żeby osądzać, więc nikogo nie będę osądzał. Poczekam, posłucham, zdecyduję.
*Kieruje się w stronę jaskini*
Idę rzeźbić, to mnie uspokoi
Liczba postów: 82 Liczba wątków: 1 Dołączył: Marzec 2013 Reputacja: 4Poziom ostrzeżeń: 30%
07-12-2014, 16:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2014, 16:19 przez Sora. )
*Szedłem w stronę Hope z przerzuconym przez prawe ramię Kolcobykiem. Już z odległości kilometra widziałem, że coś się dzieje.*
W końcu to pustkowie, nic dziwnego, że coś tam widzę. Racja, racja. Ciężki ten byczek.. I czemu wyłażą tylko w nocy? Bo się boją, bo się boją. Ale czego się boją? Nas, nas. Przecież są wielkie i silne, mają te cholerne kolce. My też, my też. Gdybym tylko był wyższy. Sama siła to mało. Ale wystarcza, ale wystarcza. No wystarcza.. Na razie. A co będzie jeśli Kolcobyki się skończą, albo przybędzie nas w osadzie? Co jeśli zaczniemy się rozmarzać i braknie Kolcobyków? ZGINIEMY, ZGINIEMY!
- MILCZ CHOLERO!!
*Wrzasnąłem na całe gardło. Z tej odległości mnie nie usłyszą.*
Nie usłyszą nas, nie usłyszą. Dlaczego mnie męczysz? Dlaczego nie mogę być wreszcie sam. Jesteśmy sami, jesteśmy. Ale JA chcę być sam, nie chcę ciebie. Sami wśród ludzi, sami wśród ludzi. Miałem nadzieję, że inni cię zagłuszą, że mnie zostawisz gdy będę wśród innych.. Mógłbym być wtedy wreszcie sam. Jesteśmy sami, jesteśmy.
*Postarałem się nie zwracać na niego uwagi i wytężyłem nieco wzrok.*
Jakieś zbiegowisko w Hope. Ciekawe co się stało.. Mam nadzieję, że coś co go zagłuszy. Co mi przyszło na stare lata. Wojna, śmierć, skarlenie, ból, obcy wokoło, te zielone plamy i.. on. Dlaczego mnie spotkało!? Byłem zwykłym stolarzem, miałem spory zakład, dobrze prosperował. Potem przyszła wojna, a ze względu, że dość silny był ze mnie facet to z całej okolicy jako pierwszego wcielono mnie do tej przeklętej armii. Co mnie obchodziły te konflikty na najwyższych szczeblach..? Ja chciałem tylko spokojnie żyć i spokojnie umrzeć. Z całej jednostki jako jedyny przeżyłem wybuch. Był całkiem blisko. Nie wiedziałem jak długo leżałem próbując zwijać się z ból, ale nie mogłem ani myśleć, ani zwijać się z bólu. Ból był tak ogromny, że nie pozwalał mi nawet otworzyć oczu. Wiedziałem jedynie, że czas mijał - czasem padał zimny, kojący deszcz, czasem niemiłosiernie paliło słońce, czasem nie działo się nic. Gdy wreszcie mogłem otworzyć oczy zobaczyłem krwisto czerwone niebo. Cały czas czułem piekielny dotyk słońca na skórze. Spróbowałem wstać i po wielu próbach udało mi się, ale naraz się zachwiałem. Wszystko było jakby większe. Nigdy nie byłem zbyt wysoki, ale niskim bym się nie nazwał. Popatrzyłem na ręce, nogi, tors. Skarlałem. Nie wiedziałem jak i dlaczego, ale skarlałem. Zobaczyłem też spore, zielone plamy na skórze. Gdy dotknąłem jednej z nich całe me ciało przeszył ból, który mogłem porównać jedynie z tym, który towarzyszył mi ten cały czas po wybuchu. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Wiedziałem jedynie, że muszę gdzieś iść, zrobić coś ze sobą. Nie po to zniosłem tyle bólu by teraz zagłodzić się czy dać się zeżreć.. czemuś co teraz chodzi po tej spalonej skorupie. Gdy tylko ruszyłem w drogę, poczułem, że jednak nie jestem sam. Był ze mną on.. Ale nie wiedziałem czy chcę jego towarzystwa. Po kilku dniach wędrówki znalazłem jaskinię. Niebywale zaskoczył mnie widok wychodzących z niej ludzi. Ich ruchy były powolne, niepewne, rozglądali się wokoło jak dzieci, które po raz pierwszy wyszły na świat. Poczułem nadzieję, że jednak nie wszystko zniszczono, że ktoś pozostał, że będę miał miejsce dla siebie. Miałem też nadzieję, że on odejdzie. Razem, razem.
- POWIEDZIAŁEM MILCZ!
*Powtórnie wrzasnąłem. Nadal byłem spory kawałek od Hope.*
Wspomnienia.. On nie odszedł, ale ci ludzie trochę do zagłuszają. Niestety to nie wystarcza. Ciekawym było, że od mojego przebudzenia nie czułem głodu. Nie wiedziałem czemu tak jest, ale w jakiś sposób mnie to uspokajało. Widziałem jednak, że ludzie z którymi teraz żyłem nie radzili sobie i wnet by pomarli z głodu. Chciałem im pomóc i zacząłem polować. Mały, silny, poznaczony plamami starzec starał się wyżywić całą osadę. Głupota czy chore poczucie obowiązku - tego nie wiedziałem, ale chciałem to robić.
*Wreszcie dotarłem do osady i wszedłem między ludzi. Zobaczyłem wielkie poruszenie.*
- Co tu się..
*Słowa zamarły mi w gardle.*
Krew.. Pełno krwi.. W Hope.
![[Obrazek: image1.png]](https://osusig.ppy.sh/image1.png?uid=2009824&m=0)
Liczba postów: 117 Liczba wątków: 18 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 56Poziom ostrzeżeń: 0%
07-12-2014, 16:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2014, 16:32 przez SzamanPL. )
Przed wojną byłem zatrudniony w pewnej dużej firmie tworzącej jedne z najlepszych gier komputerowych. Zarobki były świetne, roboty mało - praca marzeń. Niestety, pewnego dnia rozpętało się to piekło. Do teraz pamiętam ludzi umierających na chorobę popromienną.
Dzisiaj jestem praktycznie bezużyteczny. Jedyne co potrafiłem robić to pisać dobre programy, grać w gry (ogólnie wszystko sprowadzało się do użycia nowoczesnych technologii). Niestety po wybuchach nuklearnych wszystko zostało zniszczone. Teraz muszę jakoś sobie radzić. Na co dzień zajmuję się zbieraniem grzybów.
Dzisiaj rano, wychodząc ze swojej jaskini w celu wypróżnienia się, natrafiłem na grupkę ludzi. Wszyscy stali wokół resztek ciał. Byli zdruzgotani tym co się stało. Pomyślałem, że czas stąd uciekać - widać, że ekoterroryści zaczęli "czyścić" ten świat. Niestety, nie było dokąd.
*Podszedłem do Wojtexa i spytałem się: *
-Wojtex, co tu się dzieje ?
Nie otrzymałem odpowiedzi. Wszyscy byli wstrząśnięci tą sytuacją. Prawie nikt nic nie mówił. W tle słyszałem rozmowę Pojlera i Ozzy'iego.
*Nagle poczułem niesamowitą potrzebę skorzystania z "jaskini odpoczynku" - to zupa grzybowa upominała się o wyjście na zewnątrz.*
![[Obrazek: 76561198058041467.png]](http://badges.steamprofile.com/profile/default/steam/76561198058041467.png)
Liczba postów: 316 Liczba wątków: 18 Dołączył: Sierpień 2012 Reputacja: 223Poziom ostrzeżeń: 0%
07-12-2014, 16:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2014, 16:48 przez Wojtex28. )
*Przechadzałem się po mieście bez szczególnego celu, widziałem dookoła pełno ludzi*
Przed wybuchem byłem tym szczęściarzem, który jako jeden z nielicznych został zgarnięty do swego rodzaju " rywatnych Armii", a raczej oddziałów pilnujących obleśnych bogaczy wtedy zwanych VIP'ami. Nawet podczas wojny moje życie wyglądało dosyć normalnie, zamożni ludzie posiadali swoje własne bardzo dobrze zaopatrzone schrony, a do tego nas potrzebowali, więc egzystowaliśmy w sielance. Niestety jeden felerny dzień zniszczył wszystko, gdyż arsenał jakim dysponowaliśmy był potrzebny terrorystom, a Ci chcieli go zdobyć wszelkim kosztem. Nasza "forteca" nawet się nie broniła, była zaprojektowana beznadziejnie, dosłownie poddaliśmy się bez walki. Ja jednak przeżyłem, postrzelony, bez świadomości, leżący między trupami. I tak trafiłem do "Hope". Terroryści chcąc chociaż trochę uprzątnąć nowo zdobytą posiadłość postanowili wywieźć ciała na pustkowie, gdzie się ocknąłem. Tak rzekomo ktoś mnie znalazł i chciało mu się mnie uratować. Oto cała historia
*Idąc spokojnie zauważam pojlera rozmawiającego z Ozzym, postanowiłem usiąść nieopodal by podsłuchać ich rozmowę*
Dzisiaj w mieście rzeczywiście ktoś został zamordowany, a oni rozmawiają o zbrodni? Że co? I dlaczego tak się z tym kryją, mówią dosłownie szeptem... to nie wygląda dobrze, lepiej będę się trzymał z dala od tych typów
*I w tym momencie spontanicznie spojrzeliśmy na siebie i natychmiastowo obruszając się odwróciliśmy wzrok*
Lepiej pójdę poszukać czegoś do jedzenia, bo jeszcze spotka mnie jakieś nieszczęście...
![[Obrazek: 581915.png]](../../../ext-images/2e7d1f1104d23412.png)
Liczba postów: 399 Liczba wątków: 25 Dołączył: Marzec 2012 Reputacja: 163Poziom ostrzeżeń: 0%
Zauważyłem, że sporo osób zjawiło się przed schronieniami i obserwowali to wydarzenie, przełykając ślinę i opanowując ostatecznie emocje powoli wstałem, mimo że młode, wychudzone i spieczone chorobą popromienną ciało ledwo wykonywało rozkazy, wziąłem więc prowizoryczną laskę wytworzoną z grubszego patyka i wyszedłem na zewnątrz powoli, podpierając się na kawałku drewna.
- Nowe ciała, nowe ofiary. Ale to jeszcze nie koniec, nie, na pewno nie. Czuję to w moich przeżartych k-kościach, coś złego znowu się stanie.
Podobno Hope było naszym ostatnim bastionem, skoro nawet tu nie jest bezpiecznie, to ten świat nie ma przyszłości. Nic nas już nie odróżnia od padliny poza tym, że potrafimy się poruszać, prawie
Mimowolnie spojrzałem na swoje podparcie a później na dłoń, która powoli przechodziła w stadium podobne do gnicia.
Happy to be on the food chain at all.
![[Obrazek: Chmurowaty.png]](http://card.psnprofiles.com/1/Chmurowaty.png)
Liczba postów: 103 Liczba wątków: 12 Dołączył: Marzec 2014 Reputacja: 13Poziom ostrzeżeń: 0%
*Wychylam się zza skały i obserwuję zgromadzonych ludzi*
Przed wojną byłem sławnym gitarzystą, moje życie opływało luksusem. Drogie auta, najdroższe alkohole, fanki które dla chwili ze mną były gotowe zrobić wszystko, te rzeczy były na porządku dziennym. Nagle wszystko się zmieniło. Byłem tak zwanym Vipem, teraz jestem nikim. W Hope znalazłem się dzięki pojlerowi, którego kiedyś spotkałem przypadkiem. Wydawał sie być osoba godna zaufania, opiekuńczą, więc postanowiłem za nim podążyć, ale juz nie jestem tym samym blebu co kiedyś. Przez wojnę całkowicie straciłem pewność siebie, zamknąłem się w sobie, całe dnie spędzałem sam za ta skałą unikając kontaktu z innymi. Nawet tej nocy... siedziałem w tym samym miejscu, wszystko słyszałem, ale brakowało mi odwagi aby wychylić się zza skały i zobaczyć, co tam sie dzieję.... teraz nie mam odwagi by spojrzeć innym w oczy. Może gdybym zareagował to dzisiejszy ranek wyglądał by inaczej...
*W tym momencie spojrzał na mnie Sate idący w stronę swojej jaskini, szybko sie schowałem znów za skałę unikając kontaktu*
nikogo nie podejrzewam
Liczba postów: 440 Liczba wątków: 12 Dołączył: Wrzesień 2012 Reputacja: 38Poziom ostrzeżeń: 0%
07-12-2014, 17:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2014, 17:16 przez farmaceuta. )
Przed wojną pracowałem w wywiadzie, zajmowałem się akurat sprawą pewnej mafii, a dokładniej ich siatką wpływów z hazardu. W trakcie wojennej paniki straciłem praktycznie całą rodzinę poza roczną córką, to właśnie wtedy uratował mnie Sate i pomógł dotrzeć tutaj.
Po wyjściu z korytarza głównej jaskini, zauważyłem zbiorowisko. Córka od razu pobiegła do Kropci, aby przyglądać się jej pracy. Ja w tym czasie wpadłem na Sate.
-Wnioskując po twojej minie, wiesz tyle samo co ja.
-Taa, co powinniśmy zrobić? - Spytał się mnie.
-Ja bym zaczął od dowiedzenia się kim jest ten nieszczęśnik, bądź nieszczęśnicy, których poćwiartowano. - Przykucam nad zwłokami - Na moje oko to nie była robota jednej osoby, mój znajomy miał kiedyś z czymś podobnym do czynienia, potem połowa z nas zajmowała się tą sprawą. Jedna osoba nie zrobiła by takiego bałaganu, byłaby bardziej dokładna.
-No to zajmijmy się identyfikacją - Odparł Sate.
Zauważyłem, że ludzie zaczęli podsłuchiwać, o czym rozmawiamy.
-Ej wy, czy ktokolwiek z was może zidentyfikować zwłoki? - Zwróciłem się do tłumu gapiów.
![[Obrazek: Q8KmzuE.jpg]](../../../ext-images/4819e324612c6201.jpg)
Liczba postów: 276 Liczba wątków: 14 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 130Poziom ostrzeżeń: 30%
07-12-2014, 17:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2014, 18:01 przez facepalm. )
Uklęknąłem przy nieszczęśniku, pobrałem na palec odrobinę krwi i potarłem palce, zastanowiłem się chwile i uśmiechnąłem się .
-A co za to będę miał?
Farmaceuta ku mojemu szczęściu wyciągnął bardzo suchy, nadpalony kawałek pewnej rośliny zawinietętej w papier. Mój uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył.
-To Mentos, nie poznaliśmy, bo miał iść na polowanie dzisiaj z Sorą.
Farmaceuta rzucił szybko w moją stronę zawiniątko i podbiegł do Sory a następnie skoczył mu do gardła. Gdy udało się go odciągnąć Sora dał radę wytłumaczyć że nie mógł go znaleźć, więc poszedł sam.
Po chwili Chmurowaty zapytał jak poznałem ofiarę.
-Pamietasz jak wyglądał Mentos?
-...
-To kawałek jego tatuażu
Wskazałem na jedyny malutki kawałek skóry przy mięsie, a potem poszedłem oddać się przyjemności.
Liczba postów: 332 Liczba wątków: 16 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 262Poziom ostrzeżeń: 0%
To jednak mentos stał się ofiarą żniwiarza... Szkoda chłopa, dobry kumpel z niego był(tm).
Dziwi mnie tylko jedno. Przecież mentos nie pokazywał tatuażu innym. Wiedziały o nim może 3-4 osoby, ale żeby facepalm o nim wiedział, dziwne...
Liczba postów: 291 Liczba wątków: 15 Dołączył: Luty 2013 Reputacja: 187Poziom ostrzeżeń: 0%
Czarek wyjrzał z jaskini jak zwykle później, by nie spiec się za bardzo na słońcu.
Przed wojną był szanowanym naukowcem, wiedział co się święci na długo przed wojną, zgromadził zapasy w schronie i dzięki temu przetrwał bez żadnego uszczerbku na zdrowiu. Zużycie większości zapasów i obecność ekoterrorystów w jego poprzednim mieście zmusiła go do przeniesienia się do Hope. Mieszkał teraz w grocie.
Jako jeden z niewielu osadników znał się na wielu rzeczach i nie został napromieniowany, dlatego zajmuje się różną pracą dla mieszkańców Hope. Oprócz tego dba o to, żeby nie rozwinęły się jakieś choroby zakaźne, dlatego stwierdza zgony i zakopuje ludzi. Nie na rękę nikomu jest epidemia, która w takich warunkach mogłaby się bardzo rozwinąć. Gdy wyszedł z jaskini zauważył zbiorowisko ludzi, a w środku trupy.
Ech, znowu upośledzeni znaleźli sobie zabawę, zabawę trupami. Tyle razy im mówiłem, żeby od razu szli po mnie... - pomyślał.
Lecz zobaczył, że ktoś "normalniejszy", jeśli można tak mówić w tym pokręconym świecie, zidentyfikował zwłoki.
Dobrze, część roboty z głowy. Te zwłoki smażą się na słońcu, szybko muszę je zakopać.
Wyjął łopatę, wykopał grób jak najdalej od siedzib i z pomocą reszty przetransportował tam zwłoki. Wystarczyło je tylko zakopać i wykonać znak krzyża.
Hm, ten jąkający się chłopak musiał otrzymać dużą dawkę promieniowania, zachowuje się bardzo dziwnie, nie zdziwiłbym się, gdyby był zabójcą. Wynyślił sobie dziwne imię, lecz to jest akurat stantardowe dla większości bardziej upośledzonych przez wojnę mieszkańców miasta.
Po wszystkim wrócił do groty, gdzie kontynuował badania nad tym, jak zasiać na tej wyjałowionej ziemi większą liczbę żywności.
Liczba postów: 61 Liczba wątków: 5 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 87Poziom ostrzeżeń: 0%
07-12-2014, 20:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2014, 20:22 przez Lecter. )
Does death come alone or with eager reinforcements?
Death is centrifugal
Solar and logical
Decadent and symmetrical
Angels are mathematical
Angels are bestial
Man is the animal
Coil - Fire Of The Mind
W ostatecznym rozrachunku, wszyscy wiedzieli, że taki będzie koniec. Ponadnarodowi oligarchowie wespół zespół ze skorumpowanymi politykami, licząc się tylko z własnymi interesami, doprowadzili do skrajnych nierówności społecznych, gdzie nie należąc od urodzenia do sitwy trzymającej władzę, jesteś dożywotnio skazany na życie w nędzy i upokorzeniu. Kto w takim razie miał powstrzymać przed ostatecznym rozwiązaniem chcąc chronić wpływy? Jedynie ludzie, którzy woleli zamykać oczy na otaczającą ich rzeczywistość, mogli żyć w przekonaniu, że najbardziej zaciemnione karty naszej historii są dawno za nami. Jedna z niepopularnych teorii głosi, że pomimo powszechnego zniszczenia oraz unicestwienia wielu przedwojennych środków niezbędnych do życia, procentowo więcej społeczeństwa życie w dostatku, niż przed wojną. Chociaż to może być jedynie wina śmierci większości z nas, a ci, którzy przeżyli - wykluczając margines, który miał szczęście tego czasu - wcześniej byli na tyle zamożnymi ludźmi, że przełożyło się to na obecne życie. Doprowadzono nas do sytuacji, w której wszystko zaczynamy od nowa. Pytanie jakie wnioski z tego wyciągniemy.
Zarówno przed wojną, jak i podczas jej trwania pracowałem jako naukowiec w Massachusetts Institute of Technology na stanowisku badacza fizyki molekularnej. Żyliśmy w znacznie lepszych warunkach, niż zdecydowana większość społeczeństwa. Tak dobrych, że gdyby nie gazety i telewizja, to nie wiedzielibyśmy o trwającej wokoło nas wojnie. Kiedy otrzymaliśmy depeszę z instytutu naukowego na drugim końcu Stanów Zjednoczonych, która informowała nas o ogromnym postępie badań nad wzmocnionym strumieniem promieniowania słonecznego, co umożliwiłaby skrócenie czasu hodowania roślin z tygodni, na godziny, od razu zdecydowaliśmy się rozpisać plan wysłania grupy od nas, byśmy mogli naocznie to zaobserwować. Wiedzieliśmy, że kolej podziemna, mimo wybuchających bomb w pobliżu jej trasy w przeszłości, jest obecnie najszybszym i najbezpieczniejszym środkiem transportu. Jednak nasze oszacowania nie uwzględniły osłabionego gruntu. W czasie trasy, na wskutek drgań wywołanych przez rozpędzony pociąg, ziemia dookoła nas zaczęła się zapadać, co doprowadziło do zawalenia się terenu i zniszczenia dużej części kolei oraz śmierci jej pasażerów. Przed tymi z nas, którym udało się przeżyć, stało nie tylko wyzwanie wydostania się na powierzchnię, ale też odnalezienia się w nowej rzeczywistości.
Kiedy wychodziłem z zagrody świń, które skończyłem karmić, dobiegł mnie krzyk od strony schronienia. Pośpiesznie odłożyłem paszę oraz zdjąłem ubranie ochronne i pobiegłem z powrotem do jaskini. Widok był niecodzienny. Nie mam pojęcia, kto mógłby dopuścić się aktu takiego bestialstwa. Cokolwiek lub ktokolwiek to był, trzeba mieć się na baczności, jeżeli samemu następnym razem nie chce się zostać pożywką dla grzybów.
Liczba postów: 223 Liczba wątków: 7 Dołączył: Czerwiec 2012 Reputacja: 78Poziom ostrzeżeń: 0%
Nastał nowy dzień i nowe miasto. Ja, kiedyś kapitan wyspecjalizowanego oddziału do walki z terrorystami, teraz zwykły łowca nagród, stałem się takim człowiekiem, jakim nie chciałem być. Właśnie dotarłem do ostatniej wioski, gdzie ci pieprzeni ekoterroryści jeszcze nie są u władzy. Tutaj zazwyczaj nie mam po co przychodzić. Chociaż może będzie jakieś dobre zlecenie na okolicznych bandytów, albo zechcą kupić jakieś towary, które znalazłem, albo dostałem jako gratis za szybkie wykonanie mojej roboty.
Ja z moją bronią przewieszoną na plecach wchodzimy na tamtejszy "plac", o ile tam można nazwać przestrzeń pomiędzy jaskiniami, wykopanymi norami i kilku kramami. Zauważyłem stoisko z robótkami ręcznymi, uśmiechnąłem się. Dobrze, że jest jeszcze ta wolna osada, moja córka lubiła rozmaite ozdoby robione ręcznie. Łezka w oku się zakręciła, więc spojrzałem na pozostałe stoiska. Jakieś strzępki materiałów na jednym stoisku, na drugim mięso świeże, tylko małe kawałki się sprzedały, zaraz obok sprzedaje chyba syn, który jest strasznie podobny do sprzedawcy świeżego mięsa. Różnica na tych stoiskach jest znacząca, jeden sprzedaje droższe i świeże mięso, a drugi już prawie zepsute. Od razu widać w jakim opłakanym stanie jest społeczeństwo, kiedyś nikt by nie kupił takiego mięsa, a dzisiaj to największy rarytas. Jeszcze stoisko z "bronią". Kilka pistoletów, z których przy odrobinie szczęścia da się poskładać w jeden, który może by wystrzelił dobrze pocisk, jakieś stare zardzewiałe noże i metalowe rury. Nic nadzwyczajnego, pewnie strażnicy miejscy mają najlepszą broń. Ciekawe, czy tutaj, w Hope, "policja" również konfiskuje najlepsze towary dla siebie. Spojrzałem jeszcze raz po mieście, ale nie było za bogate, nie miało żadnego skarbca. Ehh, tu nie ma dla mnie procy. Postanowiłem odejść już z tego miasta, gdy przez megafon dotarł mnie głos:
"Drodzy obywatele, z powodu nocnego morderstwa miasto zostanie zamknięte na czas wyjaśnienia sprawy. Nikt nie ma prawa wejść do miasta, czy wyjść poza teren miasta bez upoważniającego dokumentu. Za utrudnienia przepraszamy."
Kurwa mać, utknąłem tutaj przez jakiś czas. Nikogo nie znam, więc nikogo nie podejrzewam, ale wkrótce zacznę. Muszę znaleźć jakieś schronienie na ten czas.
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
Sympatyczne to dziewczątko farmaceuty. Taka ciekawska, wesoła. No i szybko się uczy. Dobrze, że mogę jej przekazać część swojej wiedzy. Przed wojną byłam doktorem nauk ścisłych, ale po godzinach dorabiałam sobie robiąc ozdoby. Takie zrób to sam z niczego. Teraz staram się wykorzystywać znalezione rzeczy. Tak powstają świeczniki, naszyjniki, bransoletki czy naszyjniki.
*Popatrzyłam na młodą, uśmiechnęłam się i dalej dłubałam w lekko pordzewiałym kawałku metalu.*
Nie widziałam dziś Mentosa. Czyżby to jego znaleźli? Cóż, trzeba w przerwie ruszyć swoje dupsko i pogadać z ludźmi
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 276 Liczba wątków: 14 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 130Poziom ostrzeżeń: 30%
07-12-2014, 22:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-12-2014, 15:30 przez facepalm. )
Widząc że Sate wymownie się na mnie patrzy powiedziałem:
-Panie Sate, jako człowiek pracujący w "domu" mógł pan nie zauważyć, że to ja mam wątpliwą(i realną, w przypadkach dotyczących Kropci) przyjemność oglądania i opatrzania pocharatanych i napromieniowanych ciał, więc wiem o niektórych mieszkańcach więcej, niż oni o sobie samych. A teraz przepraszam, idę zrobić coś pożytecznego.
Postanowiłem dołączyć dzisiaj do Sory(jako że on jest jedyną osobą, która w miarę nas rozumie a także jego napromieniowanie wygląda fajnie), zmierzającego właśnie na polowanie. Po drodze zauważyłem Chmurowatego, robiącego coś z mięsem na uboczu wioski, na piasku
-Nie stać nas na składanie ofiar czyjejś wyobraźni
*wskazałem na Chmurowatego*
-Rozumiem że jest w szoku, ale jeśli to się powtórzy, będziemy musieli coś w tym zrobić. Jedzenie nie jest nieograniczone. - dokończyłem
Na razie jednak większym zagrożeniem wydaje się blebu - siedzi na uboczu, na nikim mu nie zależy, więc równie dobrze mógłby zacząć zabijać. Jeśli to nie on jest mordercą, strata dla wioski jest bliska zeru.
Liczba postów: 70 Liczba wątków: 5 Dołączył: Maj 2012 Reputacja: 114Poziom ostrzeżeń: 0%
07-12-2014, 22:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2014, 23:07 przez Wojt. )
Gdzie ja jestem? Co ja piłem? Z kim się rżnąłem?
Chyba znowu się upodliłem, sądząc po flaszkach na około, w końcu pękło 15 butelek. Co za ból głowy i duszy. Ja człowiek wykształcony, znający języki i myśli najjaśniejszych umysłów XX i XXI wieku, leży tu w kałuży własnych wymiocin. Student historii i filozofii, przyszły adiunkt, którego plany i karierę zniszczyła wojna.
A teraz muszę męczyć się z mięśniakami i doktorami nauk ścisłych. W tych ludziach nie ma nic z humanisty. Do tego jeszcze te gnoje, które muszę uczyć pisać i czytać. Przynajmniej płacą mi na tyle, aby wystarczyło na książki i picie.
*Wstaję, przewracając butelki*
-A co to za poruszenie...? *pytam sam siebie*
Nie wiem o co chodzi, dlatego nie będę się wtrącał.
Liczba postów: 332 Liczba wątków: 16 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 262Poziom ostrzeżeń: 0%
Wracając do mojej jaskini zauważyłem skacowanego wójta. Szkoda mi chłopa, wykształcony, i mądry. Wojna zniszczyła mu życiowe plany. W sumie jest jedynym człowiekiem z którym można porozmawiać na poziomie. Lubimy porozmawiać o historii. Jednak za młodu dobrze było siedzieć w bibliotece i czytać.
- Witaj wójcie! -zawołałem. Jednak wójt mnie nie usłyszał i poszedł w stronę tłumu.
Liczba postów: 90 Liczba wątków: 7 Dołączył: Grudzień 2013 Reputacja: 9Poziom ostrzeżeń: 0%
Wracając do swej jaskini, ujrzałem tego pijaczynę Wojta, dostałem małego olśnienia że to mógł być On, wydaje mi się że przez promieniowanie z tej mądrości ześwirował a alkohol tylko mu w tym pomógł. Zeszłej nocy przed morderstwem też się upijał. Kto wie może pod wpływem alkoholu, nie będąc całkowicie poczytalny dokonał tejże strasznej zbrodni. W moich oczach Wojt jest do tego zdolny.
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
Po kilku godzinach młoda dostała ode mnie wisiorek w kształcie listka. Taki mały, zwyczajny, ale jednocześnie symbolizujący osadę.
*Wstałam i podeszłam do ludzi. Zaczęłam się przysłuchiwać temu, co mówią. Podobno to był Mentos. Nie wiem, był tak zmasakrowany, że ciężko mi rozpoznać. Ale fakt, nie widziałam go dzisiaj od rana. W oddali zobaczyłam skacowanego Wojta. Jeśli dziś też ma zamiar się uchlać, pomogę mu i upiję się z nim. A tymczasem trzeba zebrać dzieciaki z osady i trochę wiedzy im wbić do głowy.
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 134 Liczba wątków: 9 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 41Poziom ostrzeżeń: 0%
08-12-2014, 11:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-12-2014, 11:28 przez Micvhu. )
Przed wojną byłem prostym studentem żyjącym w akademiku i utrzymującym się z pieniędzy zarobionych w wolnym od zajęć czasie, co jak co ale były to piękne czasy. Od czasu do czasu zrobiłem jakąś prostą grafikę i dostałem za to pieniądze, które mogłem przeznaczyć na cokolwiek.
Dzień 1
To dopiero mój pierwszy dzień w osadzie, a już coś zaczęło się dziać. Przyjęli mnie z otwartymi rękoma (dość dziwne zachowanie po apokalipsie), w zamian za kilka kapsli, które zostały mi po piwie.
[...]
Wyszedłem nad ranem razem z Sorą, polowaliśmy na Kolcobyki. Dziwna osoba, mamrocze coś do sobie, czasem zdarzy się, że nawet i wrzaśnie. Może jakieś wspomnienia z przeszłości. Pewnie ma coś na sumieniu... chociaż, kto nie ma?
Po naszym przybyciu dziwne jednak było zachowanie tłumu, jedynie siedzieli w milczeniu, wpatrzeni w zmasakrowaną twarz. Nie znałem gościa, być może był dla nich kimś ważnym. Pieprzeni fanatycy. Miałem z nimi do czynienia w przeszłości. Nawet z nimi nie pogadasz, zawsze wszystko stawiają na swoim, a jak nie przyjmiesz ich ideologii to żegnaj z tego świata.
[...]
Zauważyłem toczącego się pijaka.. to Wojt, usłyszałem jak Ozzy mówi, że to on. Myślę, że jednak powinniśmy Go zostawić w spokoju, jak pomyślałem tak też zrobiłem. Wdaliśmy się w lekką sprzeczkę. No cóż, uważam, że tak trzeba.
*Usłyszałem czyjeś kroki*
- Cześć, nie zauważyłem Cię wcześniej.
- Ee... no cześć.
- Przepraszam za moje zachowanie... jestem Wojtex.
- Nie ma problemu, każdy o czymś w ostatnich czasach zapomina. Jestem Micvhu.
Po krótkiej rozmowie wyruszyliśmy wrzucić coś na ząb.
Liczba postów: 311 Liczba wątków: 12 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 117Poziom ostrzeżeń: 0%
Po odejściu od Chmurowatego yamny podszedł do grupki osób, która była skupiona przy jednym ze schronień. Piasek miał nienaturalnie czerwony kolor, nie wyglądało to jak skutek promieniowania. Ku*&a, nigdy nie ucieknę od tego koszmaru - pomyślał i stanął sparaliżowany na kilka chwil. Gdy się ocknął zauważył w swojej garści kilka kapsli po piw. Ah... wspomnienia. Rozejrzał się wokół, dostrzegł farmaceutę, którego zatrzymał.
-Czy wiesz może, kto podsunął mi heinekenki?
~Dziwne pytanie zadałeś... Ale skoro nie daje Ci to spokoju, to widziałem, jak ten nieszczęśnik, co często gada do kociej czaszki, wsadził Ci coś w dłoń. - pokazał na facepalma.
yamny nie wiedział, czemu były ochroniarz tak dziwnie się zachował, powstrzymuje się jednak od dalszych sądów i idzie w stronę swojej nory. Muszę się jakoś zabezpieczyć - spożył kawałek czerstwego chleba popromiennego i zaczął rozkładać kawałek starego ogrodzenia przed swoim wejściem - Na razie powinno wystarczyć.
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
Cały dzień nie widziałam blebu. Wiem, że on się dziwnie zachowuje, ale dziś w ogóle się nie pokazywał na oczy. Czyżby coś ukrywał?
*Dzieciaki dały mi w kość, ale jakoś przeżyłam lekcje z nimi. Wracając wymieniłam sporo kapsli na parę butelek piwa i udałam się w kierunku jaskini Wojta. Stanęłam w progu i spytałam:
-Masz ochotę się napić za sukcesy naszych uczniów?
Bez słowa zaprosił mnie do środka, a potem oddaliśmy się przyjemności niszczenia naszych i tak pokiereszowanych wątrób i szarych komórek.*
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 194 Liczba wątków: 4 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 69Poziom ostrzeżeń: 0%
Moje życie przed wybuchem III wojny światowej nie było niczym wyjątkowym. Z zawodu byłem ekonomistą. Średnio mi się to podobało, lecz teraz nie żałuję tej decyzji. Planowanie i myślenie na wielu horyzontach jest w dzisiejszych czasach bardzo ważne. Do tego od małego interesowałem się sztuką przetrwania. Czytałem książki na ten temat, oglądałem filmy, jeździłem na obozy itp. Dzięki tej wiedzy i nabytym umiejętnością potrafię teraz jako tako odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości.
W zasadzie to teraz jest nawet lepiej, niż przed wojną. Mieszkam sobie spokojnie w wiosce „Hope” i zarabiam na życie dzięki handlowi. Skupuje, sprzedaje, pożyczam. Jednoosobowy lombard. Jedynie raz na kilka dni robię wypad, aby poszukać gratów, które ludzie zamówili u mnie. W końcu „klient nasz pan”. A zwłaszcza klient z kieszenią wypchaną kapslami.
*Ze snu wyrwał mnie czyjś krzyk. Wyszedłem z mojego sklepu (czyli dość głębokiej dziury przykrytej deskami, z klapą w suficie jako drzwiami), żeby obadać sytuację i zobaczyłem wszystkich mieszkańców wioski (czyli raptem 20 osób) krzątających się, jak mrówki, gdy wsadzisz kij w nich mrowisko.
Następnie spostrzegłem czerwoną posokę otaczającą całą osadę i coś wyglądającego jak kawałki ciała porozrzucane w jej obrębie. Ktoś mówi, że to pozostałości po Mentosie.
Rozglądnąłem się i rzeczywiście nie było go nigdzie obok.
Szybko pobiegłem do swojej nory po worek i poleciałem do miejsca gdzie spał zamordowany.*
Tobie już się raczej to nie przyda, mój kolego.
*Po zebraniu wszystkich wartościowych przedmiotów nieboszczyka schowałem je w szczelinie obok wyjścia z jaskini.*
Przez cały czas miałem wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, lecz gdy się odwracałem nikogo nie widziałem.
Jak tylko wszystko się uspokoi, dodam to do asortymentu w moim sklepie.
Pytanie tylko kto to zrobił? Choć w sumie co za różnica, dla mnie to tylko lepiej.
Nikogo nie podejrzewam.
![[Obrazek: nmgWjNn.png]](../../../ext-images/28b19cdd308762ae.png)
Liczba postów: 82 Liczba wątków: 1 Dołączył: Marzec 2013 Reputacja: 4Poziom ostrzeżeń: 30%
08-12-2014, 18:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-12-2014, 19:24 przez Sora. )
*Zacisnąłem pięści i ze wszystkich sił starałem się panować nad sobą.*
Zmiażdż go, zmiażdż go! Nie, nie warto. Ech, ten Farmaceuta. Odkąd go poznałem był narwanym dzieciakiem. Pffff, dzieciakiem. Ciągle traktuję ich jak dzieci, ale przecież jakoś zaczęli sobie radzić i większość z nich to dorośli i całkiem silni ludzie. Niestety nie wszyscy.
*Popatrzyłem ze smutkiem na Chmurowatego i Blebu'a, który starał się by nikt go nie widział.*
Dobrze, że odciągnęli Farmaceutę, AzjatyckiKontor mógłby mieć sporo roboty przy próbie nastawiania mu kości. Ciągle masz czas, ciągle masz czas.
*Zamknąłem oczy i zrobiłem kilka głębokich oddechów starając się choć trochę go uciszyć.*
Więc to Mentos tutaj leży. Nie wiem czy mu współczuć czy może zazdrościć.
- Miał ze mną iść polować. Nie było go tutaj więc poszedłem sam. Nie moją pracą jest go pilnować. A jeśli go tutaj nie było to musiał być gdzieś indziej, gdzieś gdzie był jego oprawca.. albo oprawcy. Może zamiast kogokolwiek oskarżać może najpierw sprawdzicie z kim ostatnio Mentos miał styczność.
Rozwój doprowadził do upadku. Nawet moralność coraz bardziej upada. Mały Micvhu znowu palił to ogłupiające ścierwo i myślał, że był ze mną na polowaniu. Muszę go kiedyś zabrać, może to odciągnie go od tego świństwa. Dziś jednak pójdzie ze mną Facepalm. Dobrze, że są chętni by się uczyć. Kiedyś w końcu mnie zabraknie. My zostaniemy, my zostaniemy.
- Aaaa, nie chcę mi się nawet o tym myśleć, nie moja sprawa. Ja mam tutaj tylko polować. Wydaje mi się, że wyrośliście na tyle bym nie musiał się już zajmować waszymi problemami. Mnie to nie dotyczy. Ja mam tutaj tylko polować.
*Odwróciłem się od gapiów starając się ukryć przed nimi smutek i ruszyłem w stronę rzeźni by oddać Kolcobyka.*
Strata dziecka zawsze boli ojca. Czy tak o sobie myślę? Jako o ojcu? Czy tak o nich myślę? Jak o swoich dzieciach? Może już pora by staruszek zaznał spokoju.. Ale czemu nie mogę? Czemu nadal nie mogę. Na zawsze, na zawsze. Mam nadzieję, że nie. Razem, razem.
- Coś dużo dzisiaj mówisz..
*Mruknąłem do siebie wchodząc do ciemnej groty.*
![[Obrazek: image1.png]](https://osusig.ppy.sh/image1.png?uid=2009824&m=0)
Liczba postów: 78 Liczba wątków: 3 Dołączył: Kwiecień 2014 Reputacja: 12Poziom ostrzeżeń: 0%
08-12-2014, 18:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-12-2014, 18:39 przez BigRedChick. )
Z jakskini wyszedłem, jak codzień, dosyć późno. Przez 5 lat się nauczyłem, że jeżeli się nic nie robi, to nie należy się pokazywać. Zobaczyłem jakieś zbiegowisko. Może uda się coś zarobić... Podszedłem bliżej i przysłuchując się rozmowom usłyszałem, że ktoś zginął. Przeciskając się do środka zobaczyłem trupa. Mentos... Czyli nikt nie pilnuje jego rzeczy Ucieszyłem się na samą myśl i pobiegłem do jaskini, gdzie spał mentos. Niestety ktoś właśnie zbierał jego rzeczy. Piromaniaq. No ku@#a! I właśnie przez takich jak on nie mam pracy! Zabierają nam pracę, a teraz jeszcze zarobek! I pewnie współpracują z ekoterrorystami! Będę mieć na niego oko! Wyszedłem z powrotem na powierzchnię. Kolejny raz sprawdźmy kto zapomniał zamknąć drzwi lub zostawił na wierzchu dobytek
Imperator wie, Imperator patrzy.
Liczba postów: 739 Liczba wątków: 60 Dołączył: Styczeń 2012 Reputacja: 172Poziom ostrzeżeń: 0%
Mieszkańcy byli jak we mgle. Widok zwłok kolegi przeraził ich, ale nie skłonił do działania. Ze strachem oglądali słońce zachodzące nad piaszczystym horyzontem.
- Wojna przyniosła jedną dobrą rzecz, słońce wygląda przepięknie - powiedział ktoś z tłumu.
Gdy zapadł zmrok mieszkańcy powoli udali się do swoich schronień, w końcu głęboki sen jest kluczowy w walce o przetrwanie...
[adn]
Jest noc. Można wysyłać akcje. Przewidywany początek dnia: 9-10
Nikt nie zginął.
Uwaga. Wielkimati zrezygnował z gry. Zamiast niego będzie grał Mentos. Lekko to zawiruje fabułę, ale może ustalmy, że to Wielkimati umarł tam na początku, a Mentos cały czas był z nami. Mentos przyjmuje wszystko po Wielkimatim (ewentualna rola itp.)
[/adn]
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
Liczba postów: 739 Liczba wątków: 60 Dołączył: Styczeń 2012 Reputacja: 172Poziom ostrzeżeń: 0%
Chwilę po tym jak do jaskiń wpadły pierwsze promienie słońca rozległ się krzyk mieszkańców...SzamanPL leżał martwy pośrodku miejsca, w którym spała większość. Jego ciało wyglądało spokojnie, na pierwszy rzut oka wyglądał jakby spał. Został wypchany szyszkami z drzew iglastych, które uchowały się po wielkiej wojnie. Blady strach zmroził pozostałych ludzi będących JESZCZE przy życiu.
[adn]
Jest dzień. Można pisać.
W nocy zginał SzamanPL - Ochroniarz
Wojt ma alibi, nie można na niego głosować.
[/adn]
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
Liczba postów: 332 Liczba wątków: 16 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 262Poziom ostrzeżeń: 0%
Obudził mnie krzyk, jak się tylko podniosłem zobaczyłem jak wszyscy stali nad ciałem biednego szamana.
Hmmmmm... czy to aby nie wczoraj szaman podsłuchaj jak to Pojler i Ozzy coś tak pod nosami mruczeli... Muszę porozmawiać z Wójtem na ten temat. Ale i innych warto popytać.
Jak na razie osądzać nikogo nie będę.
*Idę poszukać Wójta*
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
Ja pierd***** moja głowa... Więcej z Wojtem nie piję.
*Próbuję podnieść się z łóżka, a zamglonymi oczami widzę, że nie jestem u siebie.*
Co jest do cholery? Czyżbym usnęła zmroczona u Wojta? Pewnie tak. Był tak miły, że nawet przykrył mnie kocykiem. Cholera, co się dzieje, czemu oni tak wrzeszczą? Znowu kogoś zabito?
*Ledwo przytomna wstaję z łóżka i idę do zbiegowiska. Szaman poszedł na wieczny spoczynek. Nie powiem, wstrząsnęło mną to, ale skacowana twarz nie dała tego po sobie poznać.
-Ludzie, błagam, możecie wrzeszczeć trochę ciszej? Głowa mi pęka
*Zmarnowana wracam do siebie, by znaleźć jakieś domowe remedium na kaca.
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 332 Liczba wątków: 16 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 262Poziom ostrzeżeń: 0%
Szukając Wójta spotkałem skacowaną Kropę, która szła do siebie
- Nie widziałaś może wójta dzisiaj? - Zapytałem
- Śpi u siebie - Odpowiedziała
- Dzięki
Widząc kropę w takim stanie spodziewam się że będzie ciężko się z Wójtem dogadać. W razie w poczekam aż dojdzie do siebie. Mam czas.
Liczba postów: 276 Liczba wątków: 14 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 130Poziom ostrzeżeń: 30%
09-12-2014, 08:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-12-2014, 15:03 przez facepalm. )
- Nie oddychaj! - Zatrzymałem ręką Sorę i włączyłem zielone podświetlenie w moim prostym, zwyczajnym metalowym i tanio wyglądającym zegarku na którym ktoś napisał ołówkiem "  iboj 9001 v.2 Super ulta alpha final ultimate ediszyn(tm)". Następnie rzuciłem nożem w kierunku jednego z wielu niskich drzew z gęstymi liściami do ziemii. Po chwili powietrze przeciął donośny krzyk konającego kolcobyka.
-Dzięki że pozwoliłeś mi uciec od tego zamieszania. - powiedziałem do Sory - Mam wrażenie że to sprawka Ozzyego. Jest wojskowym, więc umie zabijać. Sate wspomniał też że Szaman usłyszał wczoraj fragment jego rozmowy.
Liczba postów: 90 Liczba wątków: 7 Dołączył: Grudzień 2013 Reputacja: 9Poziom ostrzeżeń: 0%
Dziś wstałem dość późno, choć mój żołądek był pusty jednak uznałem że od razu muszę zobaczyć czy coś się nie wydarzyło - niestety kolejny osadnik poległ, Musiałem też oczywiście sprawdzić co u Wojta . Wszedłem do jego jaskini jednak spał pijany uznałem że nie będę go budzić. Moje podejrzenia są dalej aktualne, dziś w nocy znów sie upił a więc mógł dokonać tego morderstwa na Szamanie.... Trzeba go obserwować
*udałem się coś zjeść*
Liczba postów: 223 Liczba wątków: 7 Dołączył: Czerwiec 2012 Reputacja: 78Poziom ostrzeżeń: 0%
Po odespaniu wędrówki postanowiłem wyjść do ludzi. Dzisiaj kolejny dzień w tej wiosce i znowu jest głośno. Widocznie ludzie lubią tu plotkować. To dobrze, szybciej wyjdzie na jaw kto zabił i szybciej będę mógł ruszyć dalej w drogę.
Wychodząc z jaskini, za którą zapłaciłem dość sporo jak na tydzień mieszkania. Muszę coś sprzedać, bo wątpię, że w tym czasie wyjaśnieni się ta sprawa.
*Wychodząc z jaskini po kilku krokach zobaczyłem tłum i zacząłem się przeciskać do przodu*
Kolejny trup. Czyli to nie zwykły morderca, a seryjny. No to teraz muszę bardziej pilnować się w nocy. Koniec wakacji
*zaczepiam pierwszą osobę, która przechodzi*
-Przepraszam, wczoraj przyszedłem do miasta i mam dwa pytania, czy jest tu jakiś lombard?
-Tak, jest jeden, prowadzi go Piromaniaq.
-Drugie pytanie jest bardziej do aktualnej sytuacji, kto to był? Znaczy kim był ten facet co go zabito w nocy?
-To był Szaman, nikt ważny, przynosił tylko grzyby jeśli w ogóle jakieś znalazł.
-Dzięki wielkie, a tak przy okazji jestem Kacpei.
-A ja Yamny.
*Po tych słowach każdy poszedł w swoją stronę.*
Liczba postów: 440 Liczba wątków: 12 Dołączył: Wrzesień 2012 Reputacja: 38Poziom ostrzeżeń: 0%
Siedziałem oparty o ścianę i wpatrywałem się we flaszkę, którą upuściła Kropcia. Przede mną siedziała córka i bawiła się lalką, którą swego czasu zrobił jej Szaman. Gdy zauważyłem znudzonego Sate, zamachałem do niego, aby do nas podszedł.
- Co jest?
- Posłuchaj tego, Rose powiedz jeszcze raz o tym kto się wczoraj dziwnie zachowywał. - Zwróciłem się do córki.
- Wojt zaczął pić od razu jak wstał, potem się położył w krzakach. Facepalm kręcił się jak bączek, pojler nie odstawał od Ozziego a yamny jak patrzył na Szamana i miał taką samą minę jak facepalm, kiedy go tata z Mentosem związali.
- Czyli wtedy, gdy próbowaliśmy zastosować odwyk.
- Interesujące, a czemu tak przyglądasz się tej butelce? - Spytał Sate
- Zastanawiałem się nad tym bimbrem Wojta, i wygląda na to, że do wieczora się nie budzi, a jak to zrobi, to niewiele będzie w stanie mówić, zresztą popatrz na Kropcie, a ona wypiła z 10% tego co on. A chciałem się go spytać bo pojler stał z Ozzym przy tym krzaku, w którym leżał właśnie Wojt i te głąby go nie zauważyły. A waliło od niego bimbrem na kilometr.
Jako, że pracowałem w wywiadzie, wiem że ktoś nas bacznie obserwuje
![[Obrazek: Q8KmzuE.jpg]](../../../ext-images/4819e324612c6201.jpg)
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
Gdy ocknęłam się po kilku godzinach i wypiłam spora ilość wody, wyszłam przed swoją jamkę i zaczęłam dłubać w drewnie. Katem oka spostrzegłam jak Ozzy węszy koło jaskini Wojta. Wczoraj też go tam widziałam, ale jakoś nie specjalnie wydawało mi się to podejrzane. Dziś już tak. Chwilę go poobserwowałam, po czym podeszłam do Sate, bo usłyszałam jak rzuca siarczyste bluzgi, że Wojt znów zapił pałę, a miał do niego sprawę. Przy okazji i mnie się oberwało, że się z nim porobiłam. Ale szybko wyjaśniliśmy sobie sprawę.
-Sate, nie wydaje Ci się, że Ozzy za bardzo węszy u Wojta? Strasznie podejrzanie się zachowuje, jakby szukał na niego jakiegoś haka. Niepokoi mnie to.
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 332 Liczba wątków: 16 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 262Poziom ostrzeżeń: 0%
Farmaceuta dal mi znać ze coś nie gra. W oddali widziałem ze ktoś nas obserwuje. To była kropa, zaraz jak przyszła to dostała opierdol za to ze z wójtem chlała przez cala noc.
- Tak, masz racje Kropia. Nie podoba mi się to co robi. - Odpowiedziałem na pytanie
- Może by mu tak ryjek obić - Odparł Farmaceuta
- Nie, nie... Poczekamy. Kropa miej na niego oko, a ty Farmaceuta powiedz Rose żeby została z Kropcia i chodź ze mną. Bo my tu gadu, gadu a wójt dalej kima. A znam dobry sposób żeby doprowadzić go do normalnego stanu. - Powiedziałem do Kropy i Farmy
*Wraz z Farmaceuta poszliśmy ocucić wójta.*
Liczba postów: 134 Liczba wątków: 9 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 41Poziom ostrzeżeń: 0%
09-12-2014, 14:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-12-2014, 14:31 przez Micvhu. )
Ale się najadłem... te ogórki chyba nie były świeże... Już nigdy nie pójdę się najeść z Wojtexem. Ale co to *przygląda się całej sytuacji*  Toż to Szaman - kupowałem u niego grzyby jeszcze przed zamieszkaniem w obozie (jeden z tych ludzi, którzy pomogli mi się tutaj dostać).
*wyciąga jointa i zaczyna palić*
Nie chciałbym oskarżać kogoś niesłusznego ale to chyba sprawka Ozziego. Dlaczego? Wczoraj oskarżył biednego Wojta, a wieczorem widziałem jak wszedł do jego jaskini. Może i Wojt to pijaczyna ale wątpię, aby po kilku głębszych ten człowiek mógł chodzić, a co dopiero zabić.
Liczba postów: 70 Liczba wątków: 5 Dołączył: Maj 2012 Reputacja: 114Poziom ostrzeżeń: 0%
09-12-2014, 16:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-12-2014, 16:26 przez Wojt. )
Kto mnie tlucze po mordzie? To juz wieczor? Chyba znowu sie sponiewieralem. Upadam coraz nizej.
- Czego Sate, czego chcesz?
- Znowu zapiles sie szmato! Miales sie ogarnac, a nie nowe osoby rozpijasz. Zreszta uwazaj na siebie, w nocy znowu kogos zabili, a ty w tym stanie nie poczujesz nawet gdy Cię będą gwalcic konarem. Do tego Ozzy kreci sie przy twojej pijackiej norze.
- Daj mi spokoj. *Szukam jakiejs niedopitej flaszki*
- Po prostu uwazaj na siebie, niektorzy podejrzewaja, ze to ty w pijackim szale tego dokonales.
Przecież wczoraj nie wypilem tak duzo. Czemu znowu sie tak poskladalem? Wydaje mi sie, że jedna nie byla moja ani Kropci. Kurcze ponoc Ozzy sie tu krecil jak spalem. Może zależy mu na tym abym to ja byl podejrzany? Musze cos z tym zrobic. Dzisiaj nie pije.
Liczba postów: 103 Liczba wątków: 12 Dołączył: Marzec 2014 Reputacja: 13Poziom ostrzeżeń: 0%
*Obudziłem się po twardym śnie, po czym podszedłem do zgromadzonych ludzi*
to SzamanPl.... Ledwie go znałem, mimo to szkoda chłopaka.
*zauważyłem, że inni na mnie spojrzeli*
to pewnie dlatego, że rzadko widzą mnie z takiego bliska.
*zaczepiam Micvhu*
-Podejrzewasz kto mógł to zrobić?
-Wydaję mi się, że to Ozzy.
-Faktycznie zachowuje się się trochę dziwnie, ale mamy chyba zbyt mało dowodów by go oskarżać
*wracam do swojej pryczy*
muszę to wszsytko przemyśleć, potrzebuje samotności, ale jednocześnie muszę obserwować innych... chyba nikt tu juz nie jest bezpieczny
Liczba postów: 291 Liczba wątków: 15 Dołączył: Luty 2013 Reputacja: 187Poziom ostrzeżeń: 0%
I znów. Kolejna mogiła.
Spędziłem sporo czasu w jaskini z powodu bólu brzuchu od zjedzenia grzybów, które dostałem od Szamana. Dobry był z niego człowiek. Za to Ozzy jakby się ukrywał, późno z jaskini wyszedł, zaczął śledzić Wojta. Oj, zachowuje się bardzo podejrzanie.
Liczba postów: 311 Liczba wątków: 12 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 117Poziom ostrzeżeń: 0%
Po szybkiej rozmowie z Kacpeiem yamny postanowił bliżej przyjrzeć się świeżym zwłokom. Zerwał kawałek swojego odzienia i zakrył nim swoje drogi oddechowe - robiło mu się słabo na zapach popromiennej krwi. Pogrzebał trochę we zwłokach - Huh? To jest dziwne. - znalazł piersiówkę podpisaną "Wojt".
Skoro Wojt ma alibi, a powiadają, że Ozzy kręcił się dosyć często wokół niego, to może... Nie... Dlaczego to miałby zrobić? Choć z drugiej strony, sam przyznał się, że kiedyś służył jako szpieg. No i jeszcze oskarżył Wojta, mimo, że ten ma alibi...
Odszedł od ciałą i spotkał AzjatyckiegoKondora. Westchnął na moment i rzekł:
-Nie podoba mi się to. Ozzy zachowuje się nad wyraz nieracjonalnie, trzeba na niego uważać.
~Typek coś ukrywa, musimy jak najszybciej coś z tym zrobić...
|