To zarchiwizowana wersja starego forum arhn.eu z lat 2013-2018. Istnieje w formie tylko do odczytu.
Forum Dyskusyjne arhn.eu -- Kiedyś mieliśmy tu recki grema™
  • Strona Główna
  • Szukaj
  • Użytkownicy
  • Kalendarz
  • Regulamin
  • Pomoc
Forum Dyskusyjne arhn.eu -- Kiedyś mieliśmy tu recki grema™ › arhn.eu › Stażyści › Archiwum ›
[Indie Recenzja] Enviro-Bear 2000: Operation: Hibernation
Wątek zamknięty 
Ocena wątku:★★★★★ (1 głosów - średnia: 5)
[Indie Recenzja] Enviro-Bear 2000: Operation: Hibernation
Johnny
Rycerz Nintendo <3
Administrators
Liczba postów: 265
Liczba wątków: 108
Dołączył: Styczeń 2012
Reputacja: 225
Poziom ostrzeżeń: 0%
#1
10-01-2013, 15:36
Gry indie. Coś, co w ostatnim czasie zyskało miano gatunku, mimo niesamowitej wręcz różnorodności należących do niego gier. I to takiego silnie chronionego gatunku. Recenzenci, którzy narzekają na niewystarczającą poprawę grafiki w najnowszym Call of Duty są w stanie przymknąć oko na to, że jakiś indyk jest brzydki tylko dlatego, że stworzył go jeden człowiek w swojej piwnicy, żywiąc się kartonem. I nie chcę tutaj w żaden sposób obrazić niezależnych twórców - po prostu uważam, że te kilka przypadków, kiedy gra indie okazywała się być przyjemniejsza w odbiorze od produkcji z wielkim budżetem, nie powinno rzutować na cały “gatunek”. Jako przykład dobrej gry indie, która niekoniecznie nadaje się dla przeciętnego gracza przedstawię obiekt mojej recenzji - “Enviro-Bear 2000: Operation: Hibernation” - niezależną produkcję autorstwa Justina Smitha z 2009 roku.

Już od samego menu widać, że z fabuły nici. Głównie dlatego, że jedyną opcją jest rozpoczęcie rozgrywki. Wiemy tylko, że mamy jeść jagody i ryby, aby obrosnąć tłuszczem. I że zima przyjdzie za pięć minut. Śpiący w rogu niedźwiedź pozwala nam domyślać się, że to właśnie nim pokierujemy.

I tak właśnie jest. A właściwie jeszcze śmieszniej. Sterujemy prawą łapą niedźwiedzia siedzącego w aucie. Musimy za jej pomocą prowadzić pojazd przez dolinę tak, aby zebrać i zjeść jak najwięcej wspomnianych ryb i jagód. Aby to zrobić, musimy po prostu wjeżdżać w stawy lub krzaczki i wprowadzać pokarm do paszczy.

I tutaj warto wspomnieć o najważniejszej mechanice gry - fizyce. Jeżdżąc po dolinie, oprócz jedzenia, możemy zebrać różne nieporządane rzeczy. Przykładowo wjeżdżając w drzewo narażamy się na zasypanie liśćmi i szyszkami. Uderzenie w głaz wrzuci do kabiny kilka kamieni. Dodatkowo może przyplątać się rozwścieczona osa lub borsuk. Najlepsze jest jednak to, że te dodatkowe przedmioty (i zwierzęta) mają wpływ na rozgrywkę. Przykładowo głaz może upaść tak, że zablokuje nam pedał gazu. Liście mogą wpaść pod niego, co znacząco zmniejszy osiągi auta. A nawet jeśli nie przeszkodzą nam w ten sposób, to po prostu zmniejszą pole widzenia. Tutaj właśnie wkracza nasza łapa. Możemy złapać każdą rzecz w kokpicie. To za jej pomocą zmieniamy biegi (mimo że jest tylko jeden do przodu i jeden do tyłu), dodajemy gazu, hamujemy, kręcimy kierownicą, przenosimy jedzenie do paszczy, no i właśnie wyrzucamy śmieci. A każdy z nich ma własną masę i wymaga przyłożenia różnej siły do pozbycia się go.

Jeśli nie uda nam się najeść przed czasem, musimy zaczynać od nowa. Lecz jeżeli odpowiednio obrośniemy w tłuszcz, dostajemy informację, że pora zapaść w sen zimowy. Musimy wtedy znaleźć odpowiednią jaskinię i wjechać do niej samochodem. Tak kończy się rok. Może warto go jakoś podsumować.

Grafika była po prostu brzydka. Nie ma co się nad tym rozwodzić. Wiadomo, że autorowi nie o to chodziło.

Model jazdy nie istniał. Pominę fakt, że trzeba jedną ręką operować gazem i kierownicą, i że skręcanie jest tylko umowne. Nie mam pojęcia w jaki sposób jest to wszystko zaprogramowane, ale jestem prawie na 100% pewien, że dolina po której jeździłem zakrzywia czasoprzestrzeń przynajmniej w kilku miejscach. A inne niedźwiedzie w swoich autach również nie pomagają, bo zdają się robić wszystko, żeby w nas uderzyć. Słowem, nie jeździmy po to, aby dotrzeć do wybranego punktu, a po to, żeby jakimś cudem ten punkt nas trafił.

Tak jak nie udało mi się nazwać grafiki “stylizowaną”, tak muzykę muszę pochwalić. Mimo że to tylko jedna, dosyć monotonna melodia, świetnie pasuje do tego, co widzimy na ekranie. O efektach dźwiękowych powiem tyle, że były.

Możecie zapytać dlaczego w ogóle zaprzątam sobie głowę recenzowaniem takiego tytułu. Ano dlatego, że jest niesamowicie zabawny (tak, wiem, można tak powiedzieć o każdej grze; trudno). Naprawdę rzadko mam okazję sterować niedźwiedziem kierującym samochodem i starającym się przetrwać zimę. W dodatku teelementy, które powinny grać, czyli w tym przypadku wychwalana przeze mnie fizyka, grają wyśmienicie. Polecam więc Enviro-Beara wszystkim tym, którzy lubią od czasu do czasu oderwać się od ogólnie przyjętnych norm prowadzenia gameplayu w grach. Albo miłośnikom niedźwiedzi. Gra jest dostępna za darmo w wersji na Windowsa lub, jeśli lubicie granie mobilne, za 99 centów możecie nabyć “Enviro-Bear 2010: Operation: Hibernation” na Androida i iOS.

Dopisek autora: Nie jest to coś na główną, chyba że zaczęlibyśmy cykl recenzji niezależnych popierdółek. Ale z chęcią dałbym to jako "Artykuł o grze" w bazie, skoro już jest.
[Obrazek: 2013-02-19_2044.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
Wątek zamknięty 



  • arhn.eu
Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2026 MyBB Group. Created by DSlakaitis.