18-11-2012, 14:41
Jeśli ja jestem katem, to i Ty również, a raczej nie sądzę, że to Ty możesz mordować.
|
Więzień - Wronki 2020
|
|
18-11-2012, 14:41
Jeśli ja jestem katem, to i Ty również, a raczej nie sądzę, że to Ty możesz mordować.
18-11-2012, 16:26
Pssssssssst, ty z włosami. Dorkczęzo, czy jak ci tam.
Wiem, ze zależało ci na kasie i ucieczce, bez Johnny'ego może być ciężko. Ale chodź, coś ci opowiem. Ten napad, to była nasza ostatnia wspólna robota. Przechodząc do rzeczy. Wiem gdzie schowaliśmy tą kasiorę. Po tym napadzie nasze drogi się rozeszły. Jak byś mnie potrzebował, to wiesz gdzie mnie znaleźć.
18-11-2012, 17:04
Gurgie, coś za łatwo przychodzi ci oskarżanie innych. Może swoją wyliczanką bawisz się w nocy, co?
18-11-2012, 17:22
Sachees, oj kacie, kacie. Przygotowałeś już sobie broń do zabicia kolejnego więźnia?
420
18-11-2012, 17:22
Raz, dwa, trzy - Chmurowaty to nie ty.
Cztery, pięć, sześć - supaplex cześć. siedem, osiem, dziewięć - to jest pan - dorczenzą! Pamiętacie tą wyliczankę? Chmurkowaty okazał się być katem, Dorczenzo jest jego przeciwnikiem, więc nie może być katem, ale jaką rolę pełni supaplex? Może to ty grasz w pokera, hę?
18-11-2012, 17:24
Hmmm, znowu lekarz dyżurny się spił, wiec muszę go na chwilę zastąpić (bo jestem jedynym w miarę ogarniętym więźniem w tych tematach). Dorczenzo jak czegoś jeszcze potrzeba to dam rade to szybko załatwić , wrócę akurat przed nocą, bo wtedy przychodzi ktoś inny na dyżur.
18-11-2012, 17:30
Nie żebym podsłuchiwał, ale jesteście wszyscy dosyć głośni. Jedna rzecz nie daje mi spokoju. Wiecie co to?
Ano supaplex. Bo temu Dorkczęzu, czy jakmutam, to ufam. Ale spuaplex? nie podoba mi sie on. Uczepił się tego Sacheesa, czy co? Przecież to jest jakiś idiota, naczelnik nie wybrałby idioty na kata.
18-11-2012, 17:33
Nie wybrałby idioty na kata? A Chmurowaty to co, mądry był? Supa nie jest katem, w końcu pracował w kotłowni, a to się ceni u Nas na dzielni.
420
18-11-2012, 17:35
Podłożyłem ten ładunek za piecem, nikt go nie powinien znaleźć. Dorczenzo, w razie ucieczki wybuch powinien rozpętać dosyć duży pożar, w końcu węgla tam jest pod dostatkiem. Miej tego świadomość.
SmellySocks byle idiota potrafi zamordować współwięźnia w ramach współpracy z naczelnikiem, nie wiem co w tym dziwnego...
18-11-2012, 17:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-11-2012, 17:36 przez SmellySocks. )
Chmurowaty miał swoje słabości. On też wydawał mi się podejrzany, jak pamiętacie. A supaplex? Głosował na Dorkczęza. Podpadł mi.
18-11-2012, 18:02
Smelly ma rację. Gurgie nie umie liczyć, albo sie pomylił i w tej wyliczance chodziło mu może o supaplexa?
18-11-2012, 19:47
Wyszedłem z celi. Cały dzień myślałem nad planem ucieczki. Johnny zginął, bardzo niedobrze. Skąd weźmiemy pieniądze na dokumenty, przekroczenie granicy i to wszystko? Ale zaraz, Smelly coś mówił dzisiaj, że wie gdzie jest ta kasa!
- Dobra Smelly, wchodzisz do ekipy. Supa podłożył ładunek, to dobrze. Farmaceuta, załatw jeszcze stroje sanitariuszy i będziemy mieli prawie wszystko, czego nam trzeba. Nadal nie wiem jednak co z tym ładunkiem w pokoju przejściowym. Nie wiecie o której strażnicy mają zmianę? Głosowanie wciąż trwa. Nie chcę mieć na rękach krwi kolejnego niewinnego człowieka. To chore, że 3 osoby mogą zadecydować o śmierci jednego więźnia. Muszę temu zaradzić. Albo chociaż spróbować. - Gu... Gurgie? Uhh, mógłbyś założyć gacie? Dzięki. Nie wydaje mi się żebyś to Ty był katem ale.. Po prostu potrzebujemy tutaj prawdziwych facetów. Sory Gurgie.
(zachęcony dołączeniem do "ekipy" zaczynia się podlizywać)
Gurgie? Powiem tylko jedno - Double kill! Chociaż... I tak nie wiadomo czym jesteś.
18-11-2012, 19:52
A czego ten dzieciak ode mnie chce?
- Chcesz dołączyć do ekipy podlizując mi się? W jaki sposób, zmieniając swój głos i pokazując jaki jesteś niesłowny? Zapomnij cieciu.
18-11-2012, 20:10
Nie żartujcie sobie. Podtykam wam pod nos zdrajcę z waszej drużyny, a wy głosujecie na Gurgiego. Bez żartów. Będziecie mieli na sumieniu niewinną kobietę, z lekkimi problemami, i jej dziecko. Prawdopodobnie też będzie z problemami. Nie zrozumcie mnie źle, ale jeśli dziś w nocy umrę, to wszystko wam się wyjaśni. I, już bez mojej pomocy, pokonacie tego sługusa szatana. Wiecie kogo.
18-11-2012, 20:20
Mę...
1.Kobietę? 2.Dziecko? 3.Problemy... No dobra, jest pierdlu.
JEST NOC
Więźniowie kolejny dzień spędzili na kłótni. Byli już blisko.. i może to było problemem, nie potrafili myśleć jasno. Późnym wieczorem Gurgie zaczął krzyczeć, że wody mu odeszły i będzie rodził... to przepełniło czarę goryczy i więźniowie zdecydowali, że ktoś tak szalony z łatwością zostałby katem. Zresztą.. poprzedni był pedałem, więc drugi może być transwestytą. Grupka podeszła do Gurgiego i zaczęła go okładać po sztucznym brzuchu. Gurgie upadł, fala kopniaków pokryła jego ciało... "Tylko nie moje dziecko... prosze...", więźniowie byli nieustępliwi, skończyli dopiero gry Gurgie przypominał mokrą plamę. Po śmierci Gurgiego zapadła cisza, nie odezwał się nawet naczelnik... oznaczać to mogło tylko jedno - kolejny błąd. [adn] W wyniku głosowania zginął Gurgie - żartowniś [/adn] Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
18-11-2012, 22:04
JEST DZIEŃ
[adn] Wszyscy wysłali akcje, a mi się nie chce rano wstawać. [/adn] Kacpei siedział w swojej celi opierając głowę o muszle klozetową. Miał bardzo ostre wymioty. W pewnym momencie do jego celi ktoś wszedł i złapał go w taki sposób by nie mógł się obrócić. Witaj mały, dzisiaj twoja kolej. Oprawca założył Kacpeiowi worek na głowę i zakleił bardzo dokładnie taśmą klejącą, następnie ostrym nożem usunął mu palce u dłoni. Chwilę później Kacpei tonął we własnych rzygach. Po paru godzinach odezwał się naczelnik. Wstawać! Kolejny z was zdechł popaprańcy. Więźniowie obudzili się, w łóżkach wszystkich osadzonych poza Sachezem leżały ucięte palce Kacpeia Ahhhh... ogłoszenie. SmellySocks grał w karty zeszłej nocy, ma alibi. [adn] W wyniku działania kata zginął Kacpei - więzień SmellySocks posiada alibi - nie mozna na niego głosować [/adn] Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
18-11-2012, 22:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-11-2012, 23:47 przez farmaceuta. )
*Podchodzę do Dorczenzo i szepczę*
-Mam wszystko, plus kilka innych rzeczy przydatnych jak kogoś postrzelą. Dzisiaj musiałem ratować dwóch typków co sobie podcięli żyły. Mam już dosyć robienia tego, zamiast wiecznie pijanego lekarza. Wszystko na mojej głowie. Może to dlatego że podczas strzelanin biegałem do rannych. I wpadłem, jak wykradłem z wojska dobre kilka litrów plazmy (rodzaj kroplówki stosowanej na polu walki). *Akcja miała miejsce zaraz po śmierci Gurgiego*
19-11-2012, 12:24
Pssssssssssssst, ty, z włosami. Durkczynzo, czy jakoś tak
Czemu ty cały czas ufasz supaplexowi? Nie widzisz, ze to jest zdrajca wśród nas? Już raz na Ciebie głosował. Naprawdę chcesz zaufać temu podłemu sługusowi naczelnika? Błagam Cię, pomścij śmierć Johnny'ego. Nie o taką Polskę walczył; nie pozwól by jego śmierć obróciła się w niwecz. Zrozum mnie, NIE MYLIŁEM SIE, GDY CHODZIŁO O TEGO IDIOTĘ - GWAŁCICIELA. Uwierz mi, choć raz i zagłosuj ze mną. Na supaplexa. Jeśli to nie on, to odejdę w cień i nie będę już rzucał oskarżeń.
19-11-2012, 14:07
Dzisiaj na pewno pójdę śladem Smelly’ego. Supaplex, co zrobiłeś Kacpeiemu? Bez partnera jest trudniej, prawda?
19-11-2012, 17:15
Nie wiem, zapytaj się kata. Nadal nie jestem w stanie pojąć niechęci smelly'ego do mnie. Stara się mnie usunąć od dłuższego czasu bo przez chwilę głosowałem na dorczenzo. Przyznałem się do błędu i głos zmieniłem, ale dla niego widzę się to nie liczy...
W dalszym ciągu uważam, że to ty Sachees starasz się tu namącić. Chciałeś się przypodobać dorczenzo i naszej paczce. Nie uciekniesz z tego więzienia kacie, gwarantuję ci to.
19-11-2012, 17:24
Sachees od początku gościa nie lubiłem, jeszcze chciał się wbić w nas plan, i potem co? Wysadzić tunel przez który byśmy przechodzili? Trzeba zabić tego kata, żebyśmy wszyscy nie zginęli.
420
19-11-2012, 18:02
Ech, supa. Każdy popełnia błędy. I każdy, KAŻDY musi za nie odpowiadać. Pomyliłes się? trudno. Musisz odpowiedzieć za swoje winy.
19-11-2012, 20:08
Grugie zginął. Szkoda. Nie, wcale nie. Miałem dość tego ciągłego zawodzenia. Dodatkowo czuję jakieś napięcie w mojej grupie. Przypomniało mi się, że jeden z jej członków głosował na mnie pierwszego dnia. Nie tak miały wyglądać te relacje...
- Smelly, chyba wiesz co mówisz. Ostatnio miałeś rację, tak samo jak ja. Trudno mi w to uwierzyć, ale może rzeczywiście Supaplex jest wtyką w naszej ekipie. Trzeba go zlikwidować i uciekać, mamy coraz mniej czasu. Na pewno wiesz gdzie schowana jest kasa? Ręce mi się pocą. Nie miałem takiego stresu od kilkunastu lat. Czas ucieka, a my nadal siedzimy w więzieniu! A Supaplex całkiem sprytnie sobie wymyślił z tymi palcami. - Farmaceuto, schowaj wszystko SAM WIESZ GDZIE i szykuj się. Mówię serio. Co? Nie, nie ma w tym żadnego podtekstu seksualnego oO O ucieczce mówię.
19-11-2012, 20:19
Ludzie, nie pozwólcie niewinnego wywalić, ogarnijcie się błagam! Ja chcę tylko się stąd wydostać, to wszystko! Ratujcie mnie, to nie ja jestem katem, zaręczam!
POMOOCYY
19-11-2012, 21:14
Załatwione. Może rzeczywiście supaplex jest wtyką, sam nie wiem. Skarpety podobno zna miejsce ukrycia kasy. Ufam twojemu osądowi Dorczenzo. Poprzednim razem miałeś rację.
20-11-2012, 09:37
W więzieniu panowały zamieszki. Blok A był wyjątkowo spokojny, ale w bloku C panowało prawdziwe piekło. W ogólnym poruszeniu strażnicy zapomnieli o zamknięciu cel. Dorczenzo podszedł do Supaplexa.
Cześć stary. Wiesz, niepokoi mnie pewna sprawa. Mógłbyś mi oddać ten nóż, który dałem Ci pierwszego dnia? Supaplex podejrzanie, ale posłusznie spełnił prośbę Dorczenzo. Dzięki. W panującym hałasie nie dało usłyszeć się cichego stęknięcia Supaplexa. A potem drugiego. I trzeciego. Krew lała mu się spod żeber. Dorczenzo czwarty raz wbił nóż, przekręcił go, wyjął i odrzucił na bok. Przeszukał ciało i znalazł to czego szukał - kartkę z wykreślonymi imionami więźniów, pisemne zapewnienie naczelnika o lepszych warunkach w jego celi i zapalnik. Zawołał Smellyego i razem przeciągnęli zwłoki Supaplexa w miejsce, które było idealnie widoczne dla kamery. Ej, świrze! Tak, do Ciebie mówię naczelniku! Wiem, że mnie słyszysz i obserwujesz. Kamera drgnęła. Twoja chora gra dobiegła końca. Słyszysz? Nikt więcej nie będzie się mordował w tym więzieniu. Powiem więcej - mało kto tu w ogóle zostanie... Dorczenzo uniósł w górę zapalnik. Kamera drgnęła ponownie. Więzień nacisnął przycisk zapłonu. BOOOOOM! BOOOOOOOM!!!! Dało się słyszeć 2 wybuchy. Wszyscy więźniowie zaczęli zbierać się pod celą, w której zrobiła się piękną, duża dziura. Kamery poruszały się jak oszalałe. Dorczenzo i Smelly próbowali przedostać się do wybranej celi. Nic z tego. Kiwnęli do siebie znacząco. Wygląda na to, że nasz plan się uda, Smelly. Mam nadzieję, że zrobiłeś sobie zastrzyk. Boom! Rozległ się trzeci wybuch. Tym razem nie tak głośny i mniej widowiskowy. Dorczenoz zdetonował prowizoryczną bombę znajdującą się w celi, przy której zebrała się część więźniów. Gaz łzawiący powalił tych, którzy nie zdążyli jeszcze przejść przez dziurę. Środek na usunięcie elektryczności unieruchomił na chwile kamery. Przybiegli strażnicy. Co tu się kurwa dzieje?! Jakie wybuchy, czemu Ci wszyscy ludzie leżą na ziemi?! Ucieczka? Na pewno nie w tym więzieniu. Z jednej z cel wyszli dwaj sanitariusze. A przynajmniej na takich wyglądali. Od razu zauważyli ich strażnicy. Kim jesteście i co tu robicie? Macie z tym wszystkim coś wspólnego? Proszę się wylegitymować! Dorczenzo schował spocone ręce do kieszeni i spokojnie odpowiedział. Słuchaj młody, Ty chyba nie wiesz z kim w ogóle masz do czynienia... Jesteśmy najbardziej szanowanymi lekarzami w tym więzieniu. Nigdy nas nie widać, bo całe dnie spędzamy w laboratorium. Ale widzisz, mimo wszystko byliśmy pierwsi na miejscu zdarzenia. A teraz odsuń się do cholery i pozwól nam wykonywać swoje zadanie! Zabieramy tych najbardziej rannych do szpitala. Potrzebujemy na ten moment dwóch wózków, może któryś z Was łaskawie się po nie ruszy? Jeden ze strażników z niechęcią ruszył się miejsca i 5 minut później wrócił z dwoma wózkami inwalidzkimi. Dorczenzo i Smelly odszukali bezwładne ciała Berorna i farmaceuty jako te, które "najbardziej potrzebują pomocy". GDZIE ON JEST?! GDZIE ON KURWA JEST! Klik. Przeładowanie broni. ZABIJĘ GO! JAK PSA, ZASTRZELĘ! ŻADNEJ UCIECZKI, ZROZUMIANO?! Naczelnik wszedł do bloku ze swoim pół-automatycznym karabinem. Minął Dorczenzo, który szybko ukrył swoją twarz w fartuchu. Podszedł do celi, minął ciała i zaczął na oślep strzelać do tunelu. Gdy widział, ze nikogo nie trafił, sam tam wszedł. Ok, bierzemy ich do karetki i jedziemy do pobliskiego szpitala. Tutaj nie mamy takiego sprzętu, który ich uratuje. Gdzie są kluczyki do karetki? No ogłuchliście? GDZIE SĄ KLUCZYKI DO KARTEKI?! W laboratorium ich nie mamy! Strażnik zaprowadził Dorczenzo i Smellyego wraz z wózkami do pokoju przejściowego. Wyjął z gabloty kluczyki do auta, przy których wisiał czerwony breloczek w kształcie szpitalnego krzyża. Dorczenzo spojrzał na ścianę, za którą już pewnie znajdowali się inni więźniowie. W tym miejscu nigdy nie udałoby im się podłożyć ładunku. Dobrze, że mieli inny plan. Dziękuję, możecie odejść. I pozdrówcie naczelnika, BARDZO SERDECZNIE. BOOM! Rozległ się czwarty, ostatni wybuch. Pękła rura biegnąca za celami. Wrząca woda pod ogromnym ciśnieniem zalała kilku więźniów i naczelnika, znajdujących się za celami. Ale wcześniejsze ustawienie bomby w tamtym miejscu było niemożliwe. Ktoś musiał błędnie podsłuchać plan ucieczki i wykonać go z fatalnym skutkiem. Dorczenzo i Smelly podeszli do karetki. Wpakowali ciała Berorna i Farmaceuty do tyłu, a sami usiedli z przodu. Dobra robota. Nie sądziłem, że tak łatwo pójdzie. A teraz gazu, musimy udawać zdecydowany i równie zdecydowanie wyjechać z tego więzienia. Włącz syreny. W powietrzu rozległ się przeszywający dźwięk karetki. Pojazd ruszył z piskiem opon, podjechał pod bramę więzienia i został zatrzymany przez strażników. Dorczenzo wyjrzał przez okno. Wieziemy rannych! Nie mamy czasu, naczelnik został poparzony! Macie pomóc strażnikom w bloku A! Wyciągnijcie tych, których da się jeszcze uratować! Nie czekając na odpowiedź dodał gazu i wyjechał z terenu więzienia. Kilka sekund później Dorczenzo i Smelly zaczęli się śmiać i wręcz podskakiwać z radości. Z tyłu dobiegły ich pomrukiwania Berorna i farmaceuty, którzy ocknęli się z głębokiego snu. Udało się, słyszycie?! Udało nam się zwiać! Za 10 km czeka na nas gość Smellyego, zmieniamy wóz i ruszamy dalej. Smelly, jaki kierunek? [Smelly założył na nos okulary słoneczne, które znalazł w schowku karetki.[/i] Zachód. Piękny, słoneczny i bogaty zachód... Na jego twarzy pojawił się uśmiech godny zakończenia najlepszej produkcji filmowej. [adn]Zginął Supaplex - kat. Wygrana więźniów![/adn]
20-11-2012, 17:00
Fajnie się grało tylko szkoda, że jak przez weekend mnie nie było to mnie Supa zabił
20-11-2012, 17:04
Przeżyłem i mi to wystarcza. Dobra gra.
20-11-2012, 17:05
Szkoda, że tak szybko żeście mnie zabili :C. Ale i tak grało się świetnie, dziękuję wszystkim za grę. GG
20-11-2012, 17:07
No Durkczęzo. Na południe koleszko. Na południe...
A teraz o grze. CHMURA TO NAJLEPSZY KAT ŚWIATA. JESTEM POWARZNY NIE RZARTÓJE.
20-11-2012, 17:26
A miałem Smellego zabić zamiast Matiego, tylko się peniałem, że mati to kat i to on mnie zabije (na początku nie wiedzieliśmy z chmurą o sobie nawzajem)...
20-11-2012, 18:01
Oh lol, ciekawie by było, gdyby kat zabił kata xD
20-11-2012, 18:08
Ale w przybyszu to było po podmiance dwóch koleszków, nie wiem czy przybysze o sobie wiedzieli.
20-11-2012, 18:38
Pierwsza noc, pierwsza akcja i od razu przybysz padł. Wesoło było przynajmniej. Mi też się fajnie grało(w więźnia), mam nadzieję że nowa gra Gurgiego dostarczy mi wiele emocji.
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|