Liczba postów: 194 Liczba wątków: 4 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 69Poziom ostrzeżeń: 0%
I znowu dziś się nie wyspałem...
Czy ludzie muszą tak krzyczeć i budzić wszystkich, gdy widzą czyjeś martwe ciało?
Nie mogą po prostu lekko szturchnąć kogoś śpiącego i powiedzieć: "Ej, wstawaj. Znowu kogoś zabito. Lepiej zabierzmy stąd trupa, zanim ludzie wpadną w panikę".
Większość z nas przeżyła wojnę i gdzie jak gdzie, ale w dzisiejszym, post apokaliptycznym świecie ludzie powinni być już przyzwyczajeni do śmierci.
Po południu odwiedził mnie łowca nagród, Kacpei. Chciał sprzedać trochę swoich gratów, żeby mieć na czynsz.
-Co sądzisz o tych zabójstwach? - spytał mnie
-W zasadzie to mało się tym przejmuje. Ludzie ginęli, giną i będą ginąć. Takie już jest życie.
-Trochę kontrowersyjne podejście...
*Gdy rzuciłem łowcy do ręki garść kapsli za sprzęt, ten z zainteresowaniem na twarzy zmierzył mnie wzrokiem.*
-Żegnam - rzucił krótko i wyszedł z mojego "sklepu".
Może Szaman sprzedał komuś zatrute grzybki i dlatego go zamordowano. Człowiek z zemsty jest w stanie zrobić naprawdę wiele.
Ostatnio grzyby kupowali u niego Azjatyckikondor i Micvhu. Lecz który z nich byłby zdolny zabić?
Raczej Azjatyckikondor to większy szaleniec.
![[Obrazek: nmgWjNn.png]](../../../ext-images/28b19cdd308762ae.png)
Liczba postów: 90 Liczba wątków: 7 Dołączył: Grudzień 2013 Reputacja: 9Poziom ostrzeżeń: 0%
Zaraz po śniadaniu, udałem się na przeszpiegi, to pochodziłem za tym osadnikiem, to za tym. Z podsłuchanych rozmów usłyszałem że chodzą pogłoski że to ja. Zmartwiłem się, bo teraz oprócz fanatyków mam też pół osady na głowie. Jednak po chwili się uspokoiłem bo przecież aby dojsc/wyjsc do/z swej/mojej marnej kwatery, muszę przejść przez pokoik kaprala pojlera, choć potrafię się dobrze skradać nie dał bym rady przejść koło jego dobrego słuchu nie usłyszony, tym bardziej e grunt jesżt nie pewny i wyraźnie słychać chodzenie po żwirku i kamyczkach. W razie czego k. pojler potwierdzi, jest żołnierzem i swój honor ma, nie mógł by kłamać.
Liczba postów: 65 Liczba wątków: 6 Dołączył: Kwiecień 2013 Poziom ostrzeżeń: 0%
Obudziły mnie krzyki. Wstałem, rozejrzałem się i stwierdziłem, że nie jestem w swojej jaskini. Podszedłem do ludzi i zobaczyłem martwego SzamanaPL. Rozbudziło mnie to od razu. Zapytałem się yamny'ego, ale mi nie odpowiedział. Wyszedłem z jaskini i zobaczyłem jak Ozzy się kręcił koło jaskini Wójta, a potem mojej. Wydaje mi się to troszkę podejrzane...
Liczba postów: 61 Liczba wątków: 5 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 87Poziom ostrzeżeń: 0%
Off the game: Nie testowałem reakcji wrażliwych ludzi na ten opis, ale jak za takiego się uważasz, to przejdź od razu do drugiego akapitu.
Na południu, w linii prostej około 120 mil od naszego miejsca spoczynku, znajduje się autostrada 40, która łączy większość Stanów w środkowej części Ameryki Północnej. Z drugiej strony, na zachód około 35, może 40 mil jest droga 65. W czasie wojny stany takie jak Oklahoma, Arkansas i Missouri cieszyły się szczególnymi względami, ponieważ znajdowały się z dala od wybrzeża oraz znajdowały się bazy wojskowe, a zaraz przy nich zakłady przemysłu zbrojeniowego oraz ośrodki, w których zachodziły eksperymenty na potrzeby militariów. W wyniku zaognionego konfliktu międzyrasowego na parę lat przed wybuchem wojny, tereny wewnętrznych miast powiększyły się cztero lub nawet pięciokrotnie, a wyjazd z nich został maksymalnie utrudniony. Kiedy pierwsze bomby wybuchały, tutaj rozpoczęto badania na masową skalę, które docelowo miały pozwolić produkować nadżołnierzy, którzy byliby niezwyciężeni na polu bitwy. Jak łatwo się domyśleć, doświadczenia rozpoczęto przeprowadzać na emigrantach oraz najbiedniejszych. Głównie było to powiązane z infuzją dożylną różnych kombinacji sterydów, tryptaminy, betaketonów, czy opioidów. Jeżeli obiekt miał wystarczająco dużo szczęścia, to parę sekund po zaaplikowaniu serce przestawało pracować z powodu zawału, ewentualnie wykrwawienia wewnętrznego po pęknięciu ścianek. Mniej szczęśliwi umierali w agonii widząc na parę godzin przed kresem żywota bliżej nieokreślone myślokształty. Ci w najgorszej sytuacji przeżywali jako kalecy z niesymetrycznym przerostem mięśni, otępieni oraz ze zwyrodnieniem kości. Na innych testowano reakcje na bakterie i wirusy ze zmienionym kodem genetycznym, licząc na jakieś wymierne korzyści, tworząc tym samym masowe ilości nowych chorób i zakażeń - kosztem ludzi, którzy wymiotowali fragmentami własnych płuc albo z wypalonymi żyłami przez kwas, których w nich pływał. Jednak coś trzeba było robić z denatami. Postanowiono wykorzystywać pobliskie parki narodowe jako miejsce ich pochówków. Jednym z nich był Narodowy Las imienia świętego Franciszka, gdzie znajduje się, hm, system jaskiń. Cóż, myślę, że współmieszkańcy nie byliby zadowoleni, gdyby się dowiedzieli, że sypiamy na cmentarzysku najokrutniejszych zbrodni wojennych.
Zbrodnia nad Szamanem to nie przelewki, czas się zbroić. Ciężko nie tracić zimnej krwi w takiej sytuacji, ale pochopne wnioski mogą przynieść katastrofalne skutki.
Liczba postów: 739 Liczba wątków: 60 Dołączył: Styczeń 2012 Reputacja: 172Poziom ostrzeżeń: 0%
Strach... wszechobecny strach. Nic innego nie pozostało ostatnim ludziom. Targani skrajnymi emocjami i oporami moralnymi postanowili dokonać zabójstwa... Zabójstwa, które miało być dla nich lekarstwem i które miało być ostatnim krokiem ku wyzwoleniu ludzkości.
Przeważająca część mieszkańców oskarżyła Ozziego o dokonanie aktu ekoterroryzmu. Ich powody były różne, ale nie miały większego znaczenia. Bo cóż ma znaczenie w obliczu apokalipsy? Śmierć przynieśli mu dosyć powoli. Facepalm i Micvhu trzymali go, utrudniając mu ucieczkę, a Wojt okładał go pięściami, żądając przyznania się do winy. Część osady odwróciła wzrok łagodząc tym samym swoje sumienie. Po kilkunastu minutach tortur Ozzy wydał ze swoich ust ostatnie słowa:
- Nie jestem mordercą... ale wy nim zostaniecie. Mogłem wam bardzo pomóc, wybuch dał mi coś...
Ciała oprawców zostały sparaliżowane, ciało Ozziego opadło na ziemię. Zapadła całkowita cisza, w głowach pozostała tylko myśl "co zrobimy z ciałem?".
[adn]
Jest noc. Proszę wysyłać akcje.
Zginął Ozzy - Wieszcz
[/adn]
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
Liczba postów: 739 Liczba wątków: 60 Dołączył: Styczeń 2012 Reputacja: 172Poziom ostrzeżeń: 0%
Kolejny ranek, kolejny krzyk. Mieszkańców zbudził wybiegający ze swojego schronienia BigRedChick. Okazało się, że "ktoś" złapał kilka zmutowanych szerszeni, które są stworzeniami jeszcze bardziej bezlitosnymi niż swojego przedwojenne odpowiedniki, i napuścił je na biedaka. BigRedChickowi udało się wybiec na zewnątrz, lecz było już za późno. W skutek ugryzień szerszeni zmarł.
[adn]
Jest dzień.
Zginął BigRedChick - Mieszkaniec.
Za Chmurowatego będzie grał Ymir. Analogicznie co do sytuacji z Mentosem.
[/adn]
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
Liczba postów: 276 Liczba wątków: 14 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 130Poziom ostrzeżeń: 30%
10-12-2014, 08:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-12-2014, 08:45 przez facepalm. )
To Wojt, to Wojt, to Wojt go zabił! Wykrzykuję, nadal patrząc w puste oczy Ozzyego. Podejrzewał go, więc musi być coś na rzeczy. W oddali ktoś krzyczy, ale nie obchodzi mnie to. Nie pozwolę by stał się nawozem dla roślin. Tego chcieliby ci chorzy ludzie! Nie mam składników, by zrobić kwas, więc został chyba tylko jeden sposób...
-O, cześć, Lecter!
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
Słysząc krzyk wyszłam zaspana z jaskini. Rose, która u mnie nocowała stanęła za moimi plecami i przecierała oczy. Nie chciałam, by zauważyła napuchnięte zwłoki.
Cholera, ile ukąszeń. Co go tak pożarło? w tych rejonach nie spotkałam się jeszcze ze zmutowanymi szerszeniami. Zmutowane pszczoły latają, ale czy one mogłyby się na coś wkurzyć i pożądlić tak mocno? Trzeba będzie pogadać z ludźmi dzisiaj.
-Chodź, Rose. Odprowadzę Cię do domu.
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 332 Liczba wątków: 16 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 262Poziom ostrzeżeń: 0%
Obudził mnie krzyk. Kiedy wybiegłem przed jaskinię BigRedChick już leżał na ziemi. Ciało biedaka było tak napuchnięte że ciężko było go poznać. Kto mógł coś takiego zrobić. Hmmm... Wójt i szerszenie? Niee... Tutaj ktoś inny jest w to zamieszany. Tylko kto?
*Usiadłem Przed Jaskinią i strugam figurkę dla córki Farmaceuty, przy okazji wypatruję czegoś co zwróciło by moją uwagę*
Liczba postów: 311 Liczba wątków: 12 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 117Poziom ostrzeżeń: 0%
Kolejny poranek nie był dla yamnego spokojniejszy, obudził go głośny krzyk. Podejrzewał najgorsze. Wyszedł ze swojej jaskini i podszedł w stronę gapiów. Ujrzał coś, co przypominało połączone ze sobą balony. Obok leżało parę zmutowanych szerszeni, prawdopodobnie ubite strzelbą-samoróbką, która leżała nieopodal. Powoli stawało się dla yamnego jasne, że to kolejna ofiara fanatyków. Wypytując się ludzi dowiedział się tylko tyle, że taką strzelbę miał w swoim posiadaniu BigRedChick.
K&#$a, kiedy to się skończy... Kiedy ucieknę od tego wszystkiego?! - spanikował. Poczuł dłoń na swoim ramieniu, to był facepalm, który zaproponował, by wysłuchać filozofię życia Lectera. Potrzebował szybko spokoju i bez wahania skorzystał z propozycji.
Liczba postów: 332 Liczba wątków: 16 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 262Poziom ostrzeżeń: 0%
Hmmm, patrząc na ludzi można zauważyć że powstają małe grupy osób. Znając życie będą się wspierać i głosować na jedną osobę. Będzie ciekawie. Dobra, zabawka dla Rose skończona.
*Idę do Farmaceuty zanieść mu zabawkę, przy okazji porozmawiam z nim co spostrzegłem*
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
Dwa dni temu przyszedł do nas Kacpei- tak usłyszałam, że się nazywa. wygląda na łowcę nagród. Przyglądał się jak siedziałam z Rose i dłubałam jakieś ozdóbki. Wyglądał na zainteresowanego, ale nie chciał się zbytnio zbliżać. Wyszukałam coś ze swojej kolekcji, pudełko na naboje i postanowiłam, że się do niego wybiorę. Trzy śmierci pod rząd to nie przelewki.
Kacpei siedział przed swoja jaskinią gotując zupę. Słysząc kroki, gwałtownie podniósł głowę, ale gdy zobaczył idącą kobietę, napięcie uciekło z jego twarzy. Co ja jestem jakiś zbrodniarz do cholery? Czemu tak panicznie reaguje? Chociaż każdy z nas powoli zaczyna wariować i snuć podejrzenia jeden na drugiego. Czemu więc się nadal dziwię, skoro sama zaczynam ulegać temu zjawisku?
-Witaj, Ty jesteś Kacpei?
-Tak. A Ty?
-Kropcia. Widziałam jak się dwa dni temu przyglądałeś z daleka mojej robocie.
-Tak, lubię rzeczy wykonane własnoręcznie.
-W takim razie, proszę. *podaję pudełko na naboje* Czym się zajmujesz?
-Och, dziękuję, to bardzo piękne. Byłem łowcą nagród. Byłem, bo utknąłem tu i nie mogę podróżować dalej. No chyba, że tu jest coś do zrobienia.
-W zasadzie to przyszłam Cie o coś prosić.
-Hmmm?
-Mam zlecenie na zabicie tego, kto za to odpowiada, zgadzasz się?
Zapadła cisza. Chyba Kacpei potrzebuje czasu do namysłu.
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 134 Liczba wątków: 9 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 41Poziom ostrzeżeń: 0%
Nie, to nie możliwe... przepraszam. Mam na rękach krew. Cały czas słyszę głos tego człowieka i to nie przez to zioło, dzisiaj nie paliłem. Oskarżyłem go nie mając odpowiednich dowodów, dodatkowo mógł się nam przydać. Nie spałem... chyba nie dam rady już dzisiaj zasnąć.
*ociera mokrą twarz*
Do tego ten biedak, BigRedChick. Słyszałem krzyk w nocy, nie wiedziałem, że to on. Mogłem pobiec, pomóc. Skryłem się w swoim kącie jak człowiek bez honoru. Dopiero rano ujrzałem szerszenie i strzelbę.
Liczba postów: 276 Liczba wątków: 14 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 130Poziom ostrzeżeń: 30%
Chwytam Micvhu za ramię. Ten odskakuje przerażony, a potem patrzy na mnie z równym obrzydzeniem, jak ja na siebie.
-Ozzy podejrzewał Wojta, jeśli naprawdę miał dar jasnowidzenia, to on jest mordercą. Potrzebuję twojej pomocy. Nie zmarnujmy jego poświęcenia.
*Odchodzę, zanim zdąży zareagować*
Liczba postów: 65 Liczba wątków: 6 Dołączył: Kwiecień 2013 Poziom ostrzeżeń: 0%
Jak każdego ranka, obudził mnie krzyk. Przyzwyczaiłem się już do tego. Wyszedłem z jaskini i zobaczyłem napuchniętego BigRedChicka. Obok niego leżały zmutowane szerszenie. Nudziłem się, więc wziąłem jakiś kawałek drewna i zacząłem sobie dłubać. Będzie do czego wsadzić grot. Zauważyłem, że Kropcia niesie coś w pudełku po nabojach. Pewnie jakieś figurki lub co tam ona robiła.. Tak w ogóle nie widziałem dzisiaj Piromaniaqa. Poszedłem go poszukać, ale nie mogłem go znaleźć...
Liczba postów: 134 Liczba wątków: 9 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 41Poziom ostrzeżeń: 0%
*Dobiegam do facepalm*
-Dalej podtrzymuje teorię, że Wojt tego nie zrobił. Zauważ, że przed śmiercią BigRedChick miał wonty do Piromananiaqa o podpieprzenie mu sprzed nosa rzeczy pozostawionych przy pierwszym trupie.
W związku z sumieniem, tej nocy wstrzymuje się od głosu .
Liczba postów: 194 Liczba wątków: 4 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 69Poziom ostrzeżeń: 0%
*Dziś wstałem rano i poszedłem poszukać rzeczy, które ludzie u mnie zamówili.*
Przez to cholerne rozporządzenie nie mogę za bardzo oddalać się od obozu.
Mógłbym mieć to w dupie, ale nie chce naważyć sobie niepotrzebnie bigosu.
Jeszcze zaczną mnie podejrzewać, a potem zamordują z zimną krwią, jak tego człowieka zeszłego wieczoru.
*Gdy słońce zaczęło zachodzić wróciłem do wioski.
Kątem oka spostrzegłem Facepalma, który mówił Micvhu, że powinniśmy posłuchać się ostatniej woli Ozziego i zabić Wojta .*
W zasadzie, ma to sens.
Liczba postów: 316 Liczba wątków: 18 Dołączył: Sierpień 2012 Reputacja: 223Poziom ostrzeżeń: 0%
*Dzień chylił się ku upadkowi, a ja wracałem z lokacji oddalonej niedaleko "Hope". Nie miała ona nazwy, przed wojną najprawdopodobniej była to oczyszczalnia ścieków z naprawdę pokaźnym zestawem rur i podziemnych ścieków, gdyż odprowadzały one nieczystości z pobliskich miast, które dzisiaj maksymalnie napromieniowane świecą pustkami. Jednak to co mnie tam ciągnie, to głównie rzeczy które są potrzebne w Hope, takie jak materiały płócienne, metal, grzyby, a zdarza się czasem natrafić nawet na coś bardziej wartościowego, gdyż ludzie uciekający z miast starali się chować gdzie się tylko da, a zazwyczaj Ci głupsi brali ze sobą właśnie takie błyskotki... nawet dzisiaj dobre buty czy pokaźny posiłek potrafi być lepszy niż garść diamentów, ale człowiek który prowadzi lombard skupuje je za nawet pokaźne sumy, więc nie narzekam. Denerwują mnie tylko inne osoby, które zwęszyły interes i często przychodzą tylko po to, żeby zobaczyć co robię. Kręci się tutaj także ostatnio jeden osadnik, który nic nie zbiera, po prostu pałęta się baz celu tak jakby cały czas o czymś myślał.*
Czas wrócić do domu, bo jeszcze się ten koleś przyczepi...
*Co najlepsze sprawia wrażenie obcego, unika mnie, nie chce widocznie żebym go rozpoznał... dziwne... Po powrocie do hope usłyszałem o zabójstwach, od raz przypomniałem sobie o moim jegomościu, jednak z racji tego, że nie byłem w stanie go rozpoznać, raczej nie byłem w stanie nikogo osądzić, ale muszę zacząć baczniej przypatrywać się osadnikom, gdyż z tego o widzę, nie są oni tani niewinni na jakich wyglądają. Następnie poszedłem sprzedać dzisiejsze fanty i udałem się do domu, na spoczynek...*
![[Obrazek: 581915.png]](../../../ext-images/2e7d1f1104d23412.png)
Liczba postów: 70 Liczba wątków: 5 Dołączył: Maj 2012 Reputacja: 114Poziom ostrzeżeń: 0%
10-12-2014, 18:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-12-2014, 19:00 przez Wojt. )
Sam nie wiem czemu tak skrzywdziliśmy Ozziego, to był jakiś zbiorowy amok. Nie rozumiem, czemu ludzie mają mnie za winnego, przecież wszyscy braliśmy w tym udział, wszyscy po kolei go biliśmy. Ci którzy tylko patrzyli również mają krew na rękach. Nie wiem czy Ozzy był winny czy nie, ale na pewno miał coś na sumieniu.
Czemu piromaniq dziwnie mi się przygląda. Jakby się dłużej nad tym zastanowić to mógłby przecież zabijać dla łupu. Ponoć, gdy ludzie schodzili się obejrzeć zwłoki i oddać cześć zmarłemu, on ich okradał. Być może jest aż tak chciwy, a albo aż tak zły. Pamiętam, że chciał odkupić kiedyś ode mnie książki. Co ja mu wtedy powiedziałem? O już pamiętam... " rędzej zdechnę niż je oddam".
Cały dzisiejszy dzień przeleżałem w swojej norze. Nie tylko ze strachu, ale wstyd mi pokazać się w takim stanie. Nie sądziłem, że odłożenie alkoholu, będzie aż bolesne. Chyba mam gorączkę, cały drżę, mimo rozpalonego paleniska.
Liczba postów: 739 Liczba wątków: 60 Dołączył: Styczeń 2012 Reputacja: 172Poziom ostrzeżeń: 0%
Mieszkańcy cały dzień przekrzykiwali się oskarżeniami. Najczęściej było słychać imię Wojta i Piromaniaqa. Jednakże nie doszli do porozumienia i w ogólnej atmosferze strachu udali się na spoczynek. Niektórzy starali się czuwać, ale nic nie wskazywało na to, że odwlecze to kolejne morderstwo.
[adn]
Jest Noc.
Nikt nie zginął.
Jeżeli do piątku nadal gra będzie szła tak jak teraz, to rezygnuję, nie ma sensu grać przy zerowej interakcji większości uczestników.
[/adn]
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
Liczba postów: 739 Liczba wątków: 60 Dołączył: Styczeń 2012 Reputacja: 172Poziom ostrzeżeń: 0%
11-12-2014, 06:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2014, 06:42 przez Stivi. )
Poranek nie przyniósł tym razem krzyków, co podniosło na duchu mieszkańców. Część była pewna, że zagrożenie minęło. Jednak... jedna osoba wyglądała bardziej spokojnie niż powinna. Sora siedział na swoim posłaniu i nie ruszał się. Farmaceuta podszedł i złapał go za rękę, która odpadła. Z przerażeniem odkrył, że jego ciało zostało zeżarte od środka przez jakiś rodzaj larw.
[adn]
Jest dzień.
Zginął Sora - Mieszkaniec.
Lecter posiada alibi i nie można na niego głosować.
[/adn]
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
Liczba postów: 276 Liczba wątków: 14 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 130Poziom ostrzeżeń: 30%
11-12-2014, 07:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2014, 08:52 przez facepalm. )
-Mam nadzieję, że dobrze się czujecie z krwią Sory na rękach?! To wy go zabiliście, wy, ci, którzy nie głosowali na Wojta. On udaje upojenie alkoholowe, naprawdę ma dużo mocniejszą głowę. Zaufajcie mi, jestem w tej dziedzinie specjalistą *hic*.
*Wyszedłem na polowanie. Sam. Z jedną tylko maczetą.*
Mam nadzieję że mnie jakaś cholera ubije. Obojętność i brak reakcji są gorsze od zbrodni.
Z drugiej strony ciekawe kto tak przekupił władze, że może przyznawać ludziom alibi. Z początku myślałem że to Kropcia. Na swojej pracy zbiła małą fortunę, dzięki różnym przejezdnym, jednak z tego co wiem, nie pała ona pozytywnymi uczuciami względem Lectera. Jedno jest pewne: jeśli Wojt jest zabójcą Piromaniaq nim nie jest.(i vice versa)
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
11-12-2014, 08:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2014, 08:39 przez Kropcia. )
-Jak można Ci zaufać, skoro rozmawiasz z czaszką kota? A poza tym, Wojt jest zapijaczonym starym piernikiem, ale dba o rozwój intelektualny naszych dzieci. A Ty coś robisz dla nich?
Zdążyłam jeszcze wypowiedzieć przy wszystkich te słowa, zanim facepalm wyszedł z jaskini na polowanie.
Cholera, morderca wymyśla coraz to nowsze metody zabijania. Szyszki, szerszenie, teraz jakieś larwy czy inne ustrojstwo. No i czemu facepalm się tak czepia Wojta? Może i pijaczyna z niego niezły, ale za to przynajmniej uczy nasze dzieciaki.
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 332 Liczba wątków: 16 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 262Poziom ostrzeżeń: 0%
Metody zabijania przy uzyciu owadow i robactwa... Nie przypominam sobie by ktos byl tutaj milosnikiem przyrody.
Coz zobaczymy. Mi dalej podpada Piromaniaq.
Liczba postów: 440 Liczba wątków: 12 Dołączył: Wrzesień 2012 Reputacja: 38Poziom ostrzeżeń: 0%
Sate wpadł wczoraj na mnie i podzielił się spostrzeżeniami. Niestety z powodu usypiania córki nie zdążyłem wydać swojego osądu, przez to prawdopodobnie zginął Sora. Może dzisiaj uda mi się naprawić błąd. Zauważyłem że rzeczy Sory zniknęły, zresztą nie tylko jego ale również Wielkiegomatiego oraz Szamana. Osobą która je zabrała był Piromaniaq .
Liczba postów: 134 Liczba wątków: 9 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 41Poziom ostrzeżeń: 0%
Słyszałem od ludzi jak uważają, że to Piromaniaq . Może tym razem przynajmniej wybierzemy właściwie. Dodatkowo jest kilka rzeczy, które ciekawią, a mianowicie jest to człowiek, który zabierał rzeczy z miejsc zbrodni (trochę dziwne, że robił to po zabójstwie, kiedy wszyscy widzieli  ) oraz oskarżał Azjatyckikondor bez jakichkolwiek dowodów.
Liczba postów: 103 Liczba wątków: 12 Dołączył: Marzec 2014 Reputacja: 13Poziom ostrzeżeń: 0%
*Po przebudzeniu dowiedziałem się o kolejnym morderstwie, postanowiłem się przejść, po drodze spotkałem polującego facepalma, postanowiłem z nim porozmawiać*
-facepalm, czekaj!!
-o blebu, dawno nie rozmawialiśmy, kto wg Ciebie zabija?
-trzymałem się na uboczu obserwujac tylko, wydaje mi sie, że to Wojt jest wszystkiemu winny, utwierdził mnie w tym przekonaniu Ozzy przed smiercią, wskazał Wojta, podobno miał dar.
- ja też tak twierdzę, miejmy nadzieję, że dzisiaj wybierzemy dobrze, wracam na polowanie, też powinieneś czymś sie zająć, a nie całymi dniami siedzieć w ukryciu.
Po rozmowie z facepalmem udałem się do obozu, by obserwować sytuację, oraz szukać poszlak.
Liczba postów: 176 Liczba wątków: 2 Dołączył: Kwiecień 2013 Reputacja: 155Poziom ostrzeżeń: 0%
Dzieciaki w trakcie zajęć dawały z siebie wszystko. Starają się coraz bardziej. Po zajęciach podszedł do mnie Sate i Farmaceuta. Rose podbiegła do ojca i pochwaliła się, że zyskała najwięcej plusików. Farma popatrzył na córkę i spytał czy nie miałaby ochoty zostać u mnie na noc. Mnie wyjaśnili, że nie chcą małej budzić, bo zamierzają mieć męskie rozmowy przy piwie. Sate dał mi trochę drewna, byśmy miały zajęcie na wieczór. W sumie przyda mi się, bo chciałam coś z małą porobić, a w domu mam niewiele składników na robótki ręczne
Jaka by nie była, w Kropie drzemie siła =]
Liczba postów: 81 Liczba wątków: 5 Dołączył: Marzec 2013 Reputacja: 52Poziom ostrzeżeń: 0%
- A więc mówisz, że się udało. Dobrze. Bardzo dobrze. Bueno.
Odesłałem mojego owada szpiegowskiego, po czym wróciłem do swojej kryjówki, której lokalizacji nie podam nawet w swoich myślach - kto wie, może ktoś odczyta i je. Constantin "Mentos" Hohenheim, bo tak nazywano mnie przed pamiętnymi wydarzeniami, nie żyje. Tak myślą ludzie. Jego zwłoki, poćwiartowane, znaleziono gdzieś wśród traw. Tatuaż, choć rzecz wcześniej tajemna, utwierdziła ludzi w tym przekonaniu.
Nie mogło być lepiej.
*Wybiegłem szybko do największego skupiska ludzi, jakie spotkałem, i zacząłem drzeć się w niebogłosy*
- Jestem mesjaszem! Ja żyję! Trzeciego dnia zmartwychwstał, alleluja! Kupujcie eliksiry Mentosa, jak widzicie, działają! "Nieśmiertelnik" jedyne 10kg grzybów za sztukę! Ubezpiecz się w tych niepewnych czasach!
Ten zabity był idealny. Widocznie "Kopiujwklejuj" również działa. Ale nie dopuszczę go do sprzedaży. Ludzie by zwariowali. Ale nie mam pojęcia, kto zabija.
Nie ma drogi do pokoju. To pokój jest drogą.
Liczba postów: 311 Liczba wątków: 12 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 117Poziom ostrzeżeń: 0%
-Hej, hej, hej! - krzyknął do zebranych yamny. -Coś mi się nie podoba... Pamiętajcie, że poza fanatykami mamy też do czynienia z nawróconymi na ich bezprzyszłościową ideologię. Skąd mam wiedzieć, że każdy z Was, kto nagle sprzeciwił się przeciw Piro sam nie został omamiony przez naszych prawdziwych nemesis?
Potem wyciągnął z kieszeni kilka kapsli po piwiei, które otrzymał pierwszego dnia.
-Udław się, farmaceuta! Nie nabierzesz mnie na tanie sztuczki! - po tych słowach rzucił heinekenikami w stronę oskarżonego - Zwiedziłem kontynent wzdłuż i wszerz, widziałem jak ludzie cierpili i ciężko pracowali, ale dali radę. Widziałem też londyńskie schrony, w których jeszcze są zapasy normalnego jedzenie i nieskażonej wody. Mogłem tam zostać i cieszyć się spokojnie przed swoją śmiercią, ale wolałem jednak iść dalej i pomóc swoim. K&$#a mać, weźcie się ogarnijcie i przystąpmy do działania!
Liczba postów: 194 Liczba wątków: 4 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 69Poziom ostrzeżeń: 0%
11-12-2014, 18:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2014, 18:56 przez Piromaniaq. )
Coraz więcej ludzi myśli, że to ja stoję za tymi wszystkimi morderstwami.
Są przerażeni i przez to zabijają każdego kto choć trochę wyda się podejrzany.
Muszę przemówić im do rozsądku...
*Zwołałem wszystkich, pozostałych przy życiu mieszkańców, przed jedną z głównych jaskiń.
Stanąłem naprzeciwko nich i wziąłem głęboki oddech*
To moja ostatnia deska ratunku.
-Witajcie!
Sądzę, że wiecie dlaczego was tu zwołałem i świadom jestem, że niektórzy z was nie darzą mnie zaufaniem po ostatnich wydarzeniach w naszej osadzie.
Lecz zwracam się do was z prośbą!
Nie kierujcie się w swoich osądach gniewem lub strachem.
Przeanalizujcie spokojnie, raz jeszcze wszystkie fakty oraz wszystkie poszlaki jakie zostawił morderca i dopiero wtedy zdecydujcie.
A co ja mam na swoją obronę?
Pierwszej nocy zginął WielkiMati. Jego ciało, jak dobrze pamiętacie zostało brutalnie poćwiartowane na dziesiątki kawałków.
Zaraz po tym jak dowiedziałem się, że do niego należą te szczątki poszedłem ukraść jego prywatne rzeczy.
Pewnie większość z was myśli, że zrobiłem to ze zwykłego skur*ysyństwa lub z chęci zarobku.
I tu macie racje.
Chciałem zarobić i nie jestem zbytnio empatycznym człowiekiem.
Ale nie byłbym tak głupi, żeby w środku nocy wywlec swoją ofiarę z łóżka, następnie zabić ją, poćwiartować i rozrzucić jej szczątki wokół obozu, a z zabraniem jej rzeczy i tak czekać do rana.
Przecież gdybym zrobił to wszystko w nocy, nikt by mnie nie widział, a ukradzione rzeczy bym gdzieś schował lub zakopał i nikomu nie przyszłoby nawet do głowy mnie podejrzewać.
Po prostu zbrodnia doskonała.
A wy myślicie "O! On jest handlarzem! Pewnie oszukuje wszystkich! To znaczy, że on jest mordercą!"
Tylko, że ja potrzebuje klientów, aby zarobić. Jaki byłby sens zabijać was skoro to właśnie dzięki wam prowadzę ten interes i jestem w stanie uciągnąć koniec z końcem.
Widać tu wyraźnie, że ktoś chce mnie w to wszystko wkopać i moim zdaniem tą osobą jest Wojt.
To on pobił śmiertelnie Ozzy'ego i teraz zgrywa pijane, cierpiące, niewiniątko.
Powinniśmy posłuchać rad Ozzy'ego, a on mówił, że Wojt jest winny.
Miał jakiś dar, którego nie możemy zrozumieć, lecz z którym musimy się liczyć.
To wszystko co mam do powiedzenia. Mam nadzieję, że da to wam do myślenia.
Żegnam.
*Przepchałem się przez tłum i udałem do swojej nory."
![[Obrazek: nmgWjNn.png]](../../../ext-images/28b19cdd308762ae.png)
Liczba postów: 70 Liczba wątków: 5 Dołączył: Maj 2012 Reputacja: 114Poziom ostrzeżeń: 0%
Drugi dzień bez alkoholu, czuję się jak szmata. Czuję żal po śmierci tak wielu ludzi. Chociaż ich nie znałem, ta redukcja naszej społeczności może się źle skończyć. Będziemy wtedy zdani na matkę naturę, a tylko nieliczni z nas potrafią samemu przetrwać w dziczy. Nasze społeczeństwo potrzebuje lidera... kogoś kto weźmie na siebie ciężar i porwie masy. Muszę dojść do siebie, odrzucić tą truciznę i wspiąć się na wyżyny mojego intelektu.
*Wstałem i poszedłem poszukać Kropci i Sate.*
-Witajcie moi drodzy. Mam dla was dobre wiadomości *trzęsą mi się głos i ręce*, zamierzam rzucić chlanie i poprowadzić nas do lepszego jutra.
-Ehh.. no dobra, ale jak chcesz to zrobić? Chyba mi nie wierzą, ale postaram się przekonać ich, że dam radę.
-Chce oczyścić swoje imię, udowodnić że Ozzy był winny swoich zbrodni. Nasza społeczność jest zastraszona, a niektórzy chcą to wykorzystać aby wyeliminować słabsze jednostki albo żeby się wzbogacić. Po pierwsze musimy powstrzymać Piromaniaqa. Zarobił już sporo pieniędzy na fantach po zmarłych, a do tego zawsze chciał posiąść moje książki, zna ich wartość. Po drugie, musimy zadbać o straże i przede wszystkim pilnować słabszych, tych którzy sami się nie obronią. Nawet, jeśli to nie Piromaniaq zabijał, to niszczy nasze, społeczeństwo od środka, grabi naszych zmarłych i bliskich. Nie możemy patrzeć na to obojętnie. Musimy być dzielni i stanowczy, ale przede wszystkim pozostać ludźmi.*W oczach pojawia mi się błysk, taki sam jak parę lat temu, gdy byłem trzeźwy, a umysł był bez dziur*. Razem damy radę to przetrwać.
Widzę, że zaczynają we mnie wierzyć, muszę podtrzymać tą iskierkę wiary. Muszę to zrobić bo inaczej, kto weźmie na siebie ten krzyż?
Liczba postów: 61 Liczba wątków: 5 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 87Poziom ostrzeżeń: 0%
11-12-2014, 20:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2014, 21:09 przez Lecter. )
- Będziemy połować na kłóliki - Powiedziałem do Yamnego, kiedy naoliwiałem łożysko w dwururcę.
- No ja myślę. - Splunął na bok. Siedzieliśmy na kamieniach znajdujących się na obrzeżu obozowiska. - A Ty, co myślisz o Piromaniaqu?
- Niebezpieczny element, szkoda, że nie mamy czasu na sprawiedliwy osąd. - Zamarkowałem ładowanie amunicji i wymierzyłem w niebo.
- Gówniane czasy, gówniane miejsce.
- Co masz na myśli?
- Rozejrzyj się po okolicy, zapomniana przez boga kupa gówna.
- Myślę, że wygląd naszego kempingu to mało, by mówić o tym, że nam się nie powodzi. Opowiem ci coś.
- O kurwa, zaczyna się...
- Wychowywałem się w Morgantown. Mieścinka w Pensylwanii, zupełnie po środku niczego, urocze miejsce. Niemal jak z filmu obyczajowego puszczanego po południu dla samotnych matek, ulica pełna tak samo wyglądających burych domków, z deptakami prowadzącymi do drzwi frontowych, ładną, czerwoną skrzynką na listy. Mój sąsiad, pan Johnson, przeuroczy starszy człowiek, wiecznie chodził w swojej czapce bejsbolówce, zawsze oferował podwiezienie do szkoły swoim cadillakiem. Żyć nie umierać, nie? Pomyślałbyś, że coś mogło pójść nie tak? Kiedy miałem około dziesięciu lat, w gazetach i telewizji rozgrzmiał temat morderstwa ze szczególnym okrucieństwem, właśnie u mnie, w tej bajecznie spokojnej mieścince! Okazało się, że jakiś szatan rozpruł facetowi w wieku lat trzydziestu całą klatkę piersiową i serce i jedno płuco. W komisariacie podobno przez następne parę tygodni wrzało, ale cisza jak makiem zasiał. Trzy miesiące od tamtego wydarzenia znowu to samo, tylko, że tym razem kobieta. W ciemnej alejce, pozbawiona organów wewnętrznych. Zero śladów gwałtu, czy nawet szarpaniny. Jak się federalni u nas zjawili, to wszyscy w zachwyt. Koniec świata, ludzi mordują, a tutaj okaz szczęścia, bo prawie jak w serialu o policjantach i złodziejach. Po raz trzeci już przyłapano mordercę, mniej więcej pół roku po pierwszym wydarzeniu. Na nieszczęście już zdążył się uporać z ofiarą, ale nie uciec. Teraz na chwilę zboczę z tematu.
- Jezus...
- Nieprzypadkowo wspomniałem o moim przeuroczym sąsiedzie, panu Johnsonie. Kiedy miał dwadzieścia coś lat, pracował w tartaku na przedmieściach. Pewnego pochmurnego dnia, pod koniec swojej pracy, mój przeuroczy sąsiad, pan Johnson, przysiadł, żeby spakować swoje rzeczy. Nagle jakiś szmer zwrócił jego uwagę. Podniósł głowę, by zobaczyć co się dzieje, a tu bum! Szlifierka mu spadła na czoło, a w wyniku uderzenia włączyła się. Jak mu się wkręciła w głowę, to zrobiła mu kisiel z płatu czołowego. Jako, że ostatnio były zwolnienia, to nim ktokolwiek to zauważył minęło kawałek. I tak mijały dni i noce, aż do momentu kryzysu i cięć budżetowych w branży medycznej. Jako, że nie przysługiwało mu ubezpieczenie, bo nie było go na nie stać, leki, które przyjmował od czasu wypadku, zostały mu przyznawane coraz rzadziej. Tak mniej więcej co kwartał.
Yamny wypuścił powoli powietrze - No dobra, chwytam. Ładna historyjka.
- Chcesz usłyszeć kolejną?
- Może kiedy indziej, wracam do obozu, idziesz?
Sprawdziłem jeszcze raz jak obrzyn się sprawuje.
- Idę, ten Piromaniaq może coś głupiego kombinować.
Pełniąc obowiązki Stiviego.
- Żywcem mnie nie weźmiecie! - Wrzasnął Piromaniaq, kiedy tłum ludzi z pochodniami zmierzał w jego stronę. W prawej ręce trzymał improwizowaną maczetę. Kiedy się zbliżyli na parę metrów, oskarżony przyjął pozycję bojową i wbił wzrok w oprawców. Jak już zbliżyli się na odległość wyciągniętej ręki, zaczął ciąć jak oszalały, nie patrząc kogo i w co celuje, ale nie trwało to długo. Furiat szybko oberwał czymś ciężkim w głowę i zwalił się na ziemie. Rozszalała grupa zaczęła go kopać i sponiewierać. Dopiero na długo po tym, jak wyzionął ducha, zostawili go samego, na pożarcie przez sępy i wilki.
Jest noc.
Umarł Piromaniaq.
Aktualizacja Piromaniaqa (był Mścicielem)
- Żywcem mnie nie weźmiecie! - Wrzasnął Piromaniaq, kiedy tłum ludzi z pochodniami zmierzał w jego stronę. W prawej ręce trzymał improwizowaną kuszę. Kiedy się zbliżyli na parę metrów, oskarżony przyjął pozycję bojową i skierował załadowaną broń w Wojta. –Wiem, że to ty jesteś mordercą – mruknął osaczony – ale są w tej wiosce inni, którzy Cię zabiją. Szaleniec szybkim ruchem nadgarstka obrócił broń wystrzelił. Kropcia z przerażeniem w oczach spojrzała na bełt wbity w swoje serce. Facepalm rzucił się na pomoc kobiecie, a cała reszta ruszyła na Piromaniaqa, który ten już nawet nie próbował się bronił. Rozszalała grupa zaczęła go kopać i sponiewierać. Dopiero na długo po tym, jak wyzionął ducha, zostawili go samego, na pożarcie przez sępy i wilki.
W wyniku zemsty Piromaniaqa umiera Kropcia - morderczyni.
Liczba postów: 739 Liczba wątków: 60 Dołączył: Styczeń 2012 Reputacja: 172Poziom ostrzeżeń: 0%
Facepalm wyruszył na polowanie jak każdej nocy. Wszystko przebiegało tak jak zwykle... do czasu gdy usłyszał łagodny i delikatny gwizd, który był zwiastunem bliskiego spotkania z kopytami kolcobyków. Stworzenia zadały bardzo duże obrażenia, ale mógł się jeszcze ruszać. Ostatkiem sił spróbował przeczołgać się do wioski.
Dwie godziny później mieszkańcy zaczęli się budzić razem ze wschodzącym słońcem. Czekało ich wielkie zaskoczenie. Pojler i PanDorian leżeli przed jaskinia martwi. Trzymali się za ręce w sposób jaki trzymają się kochankowie, obok nich był list oznajmujący, że zdecydowali nie czekać i już teraz udać się do wieczności, w której będą już na zawsze razem.
W tym samym czasie facepalm doczołgał się do jaskini. Inni mieszkańcy szybko do niego podbiegli. Udało mu się wydać ostatnie słowa:
- Gwizd.. usłyszałem tylko gwizd...
[adn]
Jest dzień.
Został zabity facepalm - Mieszkaniec.
Z gry zrezygnowali PanDorian i pojler.
AzjatyckiKondor ma alibi i nie można na niego glosować.
[/adn]
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
Liczba postów: 440 Liczba wątków: 12 Dołączył: Wrzesień 2012 Reputacja: 38Poziom ostrzeżeń: 0%
Stałem z Mentosem i Sate pod drzewem, na którym powiesili się pojler i PanDorian. Rose przysypiała mi na biodrze (jakby ktoś nie wiedział to tak się nosi dzieci).
- Fajnie sobie żeśmy popili, nie ma co. A ci dwaj najwyraźniej nie wytrzymali nerwowo. - Powiedziałem.
- Farma, jak tam Rose?
- Po tym co się wczoraj stało, poleciałem ją zabrać z jaskini Kropci. Nie mogła zasnąć ze strachu oraz przez tych kretynów co świętowali zabicie fanatyka. Teraz, jak widać nie odstaje ode mnie nawet na krok. A ja nawet nie zdążyłem wypić cokolwiek.
Oho, więcej ludu się zbiera, trzeba również im powiedzieć o moich spostrzeżeniach
-Słuchajcie mnie ludzie. - Zwróciłem się do reszty - Kropcia nie działała sama, pośród nas jest drugi fanatyk. I nawet on nie działa sam. Są wśród nas osoby, które popierają ideologię fanatyków. Jeśli fanatycy zginą, to najprawdopodobniej oni zajmą ich miejsce. Niestety nie wiem ilu ich jest. I to działa na ich korzyść. Kontynuując Wojt pił z Kropcią tej nocy kiedy zamordowano Szamana, więc ten alkoholik jest naszym głównym podejrzanym.
![[Obrazek: Q8KmzuE.jpg]](../../../ext-images/4819e324612c6201.jpg)
Liczba postów: 134 Liczba wątków: 9 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 41Poziom ostrzeżeń: 0%
Już po 14.00. Cholera, *otwiera szafkę z fajkami* wszystkie się skończyły, z tej "radości" chyba wszystkie wypaliłem w nocy. Chyba pójdę się napić.
- Witam, co mogę podać.
- Poproszę kufel piwa. Jak tam atmosfera po wczorajszym "zwycięstwie".
- Kolejne ofiary...
- CO?
- Facepalm został znaleziony przed jaskinią, jego twarz była cała obita kopytami kolcobyków, a pojler wraz z PanemDorianem powiesili się.
- Cholera musi być bardzo źle.
*Dosiada się do mnie Wojtex*
- Słyszałeś?
- O zabójstwie? Tak przed chwilą dowiedziałem się od barmana.
- Masz jakieś propozycje kto może za tym stać?
- Myślę, że to Wojt. Na początku uważał tak Ozzy, potem Facepalm, reszta jednak głosowała na Piro. No cóż chyba jestem im to winien...
Liczba postów: 291 Liczba wątków: 15 Dołączył: Luty 2013 Reputacja: 187Poziom ostrzeżeń: 0%
Po wydarzeniach z wczorajszej nocy nie ma możliwości pomyłki. Rozzłoszczona gawiedź błędnie wzięła na cel Piromaniaqa, podczas gdy był to Wojt.
Liczba postów: 332 Liczba wątków: 16 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 262Poziom ostrzeżeń: 0%
Zaufałem kropie która okazała się morderczynią. Możliwe że to wójt jest drugim mordercą ale nie chcę nikogo dzisiaj oskarżać. Za dużo osób zginęło zeszłej nocy.
Liczba postów: 93 Liczba wątków: 52 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 44Poziom ostrzeżeń: 0%
12-12-2014, 16:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-12-2014, 16:11 przez Ymir. )
Nie wiem już sam czy to jedzenie jest obrzydliwe, czy mój nastrój pogarsza jego smak. A może to obie te rzeczy na raz. Łapię się na tym, że nie mam już nawet co powiedzieć zatracając się w swoim marazmie. Co jeżeli ludzie już kompletnie sfiksowali i zabijają nieświadomie, dopiero nad ranem wracając do siebie... Rzucam miską na ziemie i opieram się o ścianę. Osuwam się po niej i zapalam papierosa. Smakuje jeszcze gorzej niż jedzenie, ale... ale może przynajmniej da mi niewielkiego kopa adrenaliny, a dołek stresu który ten papieros utworzy, zapełni się na chwile i pozwoli mi uciszyć myśli... Kogo ja chcę oszukać? Nie widzę dla nas przyszłości, nie jestem jednak na tyle zdesperowany by się zabić. Ludziom wkrótce doszczętnie odpierdoli. Wszyscy łypią ostatnio na Wójta, sam prawdę mówiąc nie bardzo się im dziwię. Zawsze uważałem, że ludzie skorzy do nałogów są nie tylko zdolni do wszystkiego. Tacy nie raz coś odwalą by tylko zagłuszyć zew krzyczący o dopełnienie organizmu jakąś używką. Przecież sam czuję się jeszcze gorzej kiedy nie mam papierosów. Ponownie wzdycham.
-K k kurwa - Przeklinam irytując się w swoim dzisiejszym, nowo powstającym tikiem. Nie powinniśmy się narażać na towarzystwo uzależnionych, takim jak Wojt nie można ufać. Prawda?
Death is nothing to us, since when we are, death has not come, and when death has come, we are not. - Epicurus
Liczba postów: 70 Liczba wątków: 5 Dołączył: Maj 2012 Reputacja: 114Poziom ostrzeżeń: 0%
Boże, zabili Kropcię. Tak po prostu, przecież nikomu nie zrobiła krzywdy. Teraz wszyscy patrzą na mnie w ten ohydny sposób, to chyba mój koniec. *Idę do swojej nory, szukam jakieś niedopitej flaszki i oddaję się pijaństwu*
Chyba zaraz się porzygam. *Jak mówił, tak zrobił.*
Liczba postów: 316 Liczba wątków: 18 Dołączył: Sierpień 2012 Reputacja: 223Poziom ostrzeżeń: 0%
Oj, dzisiaj zabalowałem... Już od rana przygnębiony sytuacją w wiosce postanowiłem iść rozsądnie roztrwonić pieniądze, które wczoraj uczciwie zarobiłem. Trochę szkoda było mi facepalma, kolejny mieszkaniec znikną na zawsze, a do tego pogląd na sytuację w żadne sposób się nie rozjaśnia.
*Wszedłem do karczmy niewiele po trzynastej, w całym pomieszczeniu unosił się swąd spalenizny, ludzi było niewiele, ale rozmowy trwały w najlepsze. Każdy wyraźnie obawiał się każdej kolejnej godziny, jeden z gości wpisywał ludi na jakąś listę, reszta mówiła o jakimś wspólnym noclegu, by było bezpieczniej. Przepchałem się przez tą grupę, wyglądałem totalnie obco, nie chciałem się z nimi organizować, bo w jakiś dziwny sposób czułem się bezpiecznie. Usiadłem obok Micvha i nawet chwilę porozmawialiśmy, jednak po pewnej chwili on odszedł, a ja ponownie zostałem sam...*
Zbyt pochopnie się nawzajem obwiniają, to nie powinno tak wyglądać. Jeżeli wśród nas jest morderca to powinniśmy się zorganizować i działać, całą noc czuwać by nikomu w wiosce nic się nie stało, poustawiać straż, a nawet przeszukać część mieszkańców. To jest właśnie najgorsze w mentalności ludzi po wojnie, każdy myśli tylko o sobie, nikt nie chce się w nic angażować. Jeżeli ktoś nie podejmie żadnej inicjatywy, to z każdym z osobna może być kłopot, gdyż przyjdzie i na niego pora...
*Kiedy to tak dokładnie przemyślałem wypiłem chyba z 3-4 piwa, nie mam nie wiadomo jakiej głowy, ale wielkiego wrażenia one na mnie nie zrobiły. Powojenne piwo jest raczej bardzo słabe, w końcu swoje przeleżało.*
No cóż, chyba czas zabrać się i wrócić do domciu, dzisiaj ponownie nie oskarżam nikogo, ale jeżeli sytuacja sie nie zmieni, to będzie trzeba wziąć sprawę w swoje ręce....
![[Obrazek: 581915.png]](../../../ext-images/2e7d1f1104d23412.png)
Liczba postów: 103 Liczba wątków: 12 Dołączył: Marzec 2014 Reputacja: 13Poziom ostrzeżeń: 0%
Nowy dzień nowe trupy... Ciekawe ile jeszcze mi przyjdzie pożyć, powoli już tego nie wytrzymuję. Wczpraj jeszcze rozmawialem z facepalmem, a dziś.... Od dawna miałem wrażenie, że zamieszani są w to Kropcia i Wojt. Tym razem również zaufam intuicji i podtrzymuje moje wczorajsze zdanie. muszę sie przejść ukoić nerwy.
*Wyciągam butelke whisky z mojej kryjówki i idę się poszwędać*
Liczba postów: 61 Liczba wątków: 5 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 87Poziom ostrzeżeń: 0%
Mój przyjaciel miał kiedyś psa. Ładny, duży, biały owczarek niemiecki. Jako, że mieszkał w domku jednorodzinnym, pies biegał swobodnie po podwórku bez jakiejkolwiek uprzęży, czy łańcucha. Każdorazowo na widok swojego pana gnał ile sił w łapach, skakał na niebo i zaczynał go oblizywać. To był piękny widok, widzieć tak rozradowane zwierzę. Był dumą i oczkiem w głowie kumpla, czasem odnosiłem wrażenie, że prędzej własne dzieci by posłał do piachu niż psa. Pewnego felernego wieczoru zorientował się, że pies zniknął, więc rozpoczął poszukiwania zakrojone na szeroką skalę. Postawił na nogi całe sąsiedztwo, zaczął wydzwaniać na policję, do hycli, od razu wydrukował z setkę ogłoszeń o rozpaczliwej treści i kazał całej rodzinie rozklejać po mieście, mimo, że było już bardzo ciemno. I czekał, czekał z utęsknieniem i nadzieją, ale też pełen obaw. Dni mijały, a informacji o miejscu pobytu psa nie było. Po miesiącu od tego wydarzenia dostał telefon, z komendy miejskiej. Dowiedział się, że w wyniku innego prowadzonego śledztwa, w ich ręce weszło nagranie z monitoringu, na którym został uchwycony pies o wyglądzie zgodnym z opisem. Na przedstawionym nagraniu było uchwycone jak grupka ludzi polewa psa benzyną z kanistra, a następnie go podpala. Jako, że dźwięk był wyłączony, to nie było słychać wycia, ale widać było jak biega rozszalały dookoła. Mój przyjaciel długo nie mógł się z tego otrząsnąć, dopiero po tygodniu od zobaczenia nagrania mógł wrócić do pracy, a do końca swojego życia brał udział w terapii.
Ludzie zdziczeli. W wyniku zmian społeczno-politycznych na świecie zaczęto masowo pozbawiać domów i przenosić do budowanych pośpiesznie mieszkań w wielkich blokowiskach. Ściśnięci całą rodziną na parudziesięciu metrach kwadratowych, z paroma setkami innych osób mieszkających w tym samym budynku, częste awarie kanalizacji i braku dostaw prądu mogące trwać godzinami sprawiały, że ludzie przestali myśleć racjonalnie, a zaczęli zachowywać się jak zwierzęta. Do tego dochodziło bezrobocie sięgające trzydziestu procent oraz utrudniony dostęp do służby medycznej. Przestępczość kwitła w najlepsze, morderstwo na ulicy nie było jakimkolwiek zaskoczeniem, a za tydzień udany można było uznać jak udało się dorwać świeże mięso albo alkohol, który nie był robiony z metanolu. Na ten widok sam Lucyfer bił brawa z podziwu.
Piromaniaqa oskarżyliśmy bezpodstawnie, co jest moją osobistą porażką, jednak jego trop okazał się słuszny co do morderczyni. Wojcie, czas nadszedł.
Liczba postów: 311 Liczba wątków: 12 Dołączył: Kwiecień 2012 Reputacja: 117Poziom ostrzeżeń: 0%
-Nie chcę, żeby Hope uległo zagładzie, dlatego musimy zabić farmaceutę jak najszybciej - stwierdził pewnym tonem yamny.
Usłyszał kolejną opowieść od Lectera. Pełen gniewu wziął bajkopisarza za płaszcz, patrząsnął i rzucił na ziemię. -Ciebie też mam dosyć! Chyba się spakuję i wrócę do Edenu! - stwierdził rozzłoszczony dziwak.
Liczba postów: 739 Liczba wątków: 60 Dołączył: Styczeń 2012 Reputacja: 172Poziom ostrzeżeń: 0%
Wojt już wiedział. Przyszła jego kolej. Wszystkie jego plany miały się zakończyć... nie był jednak z tego powodu smutny. Był gotowy na śmierć, był gotowy zjednać się jako pył z matką ziemią. Gdy mieszkańcy chcieli wykonać na nim wyrok, wstrzymał ich i rozpoczął przemowę.
"Jeszcze tego nie pojmujecie, ale wraz z moją śmiercią nasze szczytne idee nie zginą. Między wami są ci, którzy potrafią zrozumieć piękno naszej planety i będą kontynuować moje dzieło."
Po tych słowach szybkim ruchem wyciągnął nóż i podciął sobie gardło. Mieszkańcy spojrzeli po sobie, byli przekonani, że to już koniec.
[adn]
Jest Noc.
Zginął Wojt - Fanatyk.
Zaślepieni stają się fanatykami!
[/adn]
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
Liczba postów: 739 Liczba wątków: 60 Dołączył: Styczeń 2012 Reputacja: 172Poziom ostrzeżeń: 0%
13-12-2014, 08:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-12-2014, 08:40 przez Stivi. )
Nogi Seta wystawały ziemi. Kolejny wyznawca szczytnych idei zakopał go po pas niczym sadzonkę. Sate zmarł z niedotleniane.
"To jest już koniec. Nie damy rady" - mówili niektórzy. Część chciała uciec, ale nie miała już gdzie...
[adn]
Jest dzień.
Zginął Sate - Mieszkaniec.
Lecter ma alibi i nie można na niego glosować.
[/adn]
Cytat:kenonon - 13-04-22:00 -- racja gdyby połączyli psnixbl w jednosć wyszło by cos pięknego niczym jezus
Liczba postów: 440 Liczba wątków: 12 Dołączył: Wrzesień 2012 Reputacja: 38Poziom ostrzeżeń: 0%
No cóż, Sate zginął. Muszę wyłożyć większość kart na stół, bowiem to ja będę następny
- Słuchajcie mnie wszyscy. Po przeanalizowaniu tego co wszyscy mówiliśmy spośród nas najbardziej prawdopodobny jest fakt, że to Yamny jest nowym fanatykiem. Najprawdopodobniej ma jeszcze kompana. Zauważyliście, że nigdy nie głosował, a jak już głosował to oddawał głosy na mnie, ponieważ wie, że pracowałem w wywiadzie. I chce mnie z tego powodu wyeliminować, żeby mógł wymordować nas wszystkich.
Liczba postów: 134 Liczba wątków: 9 Dołączył: Grudzień 2012 Reputacja: 41Poziom ostrzeżeń: 0%
Śmierć Sate wstrząsnęła wszystkich, żaden nie miał odwagi wyjść z domu i powiedzieć kto stoi za tym okropnym morderstwem.
Farmaceuta coś tam wspominał że to Yamny jest fanatykiem, niestety to Farma wg. mnie wydaje się być podejrzanym. Przed wojną pracował w wywiadzie, a przed wydarzeniami z ostatnich nocy trzymał się z Kropcią, niestety ma córkę więc w pewnym sensie ma alibi, a Sate.. też był jego dobrym znajomym. Irytuje mnie też zachowanie Wojtexa, nie chce na nikogo głosować, z drugiej zaś strony chce z resztą osady połączyć siły.
Przez brak fajek chyba zaczynam gadać bez sensu. Dlatego dzisiaj wstrzymuje się od głosu .
Liczba postów: 93 Liczba wątków: 52 Dołączył: Styczeń 2013 Reputacja: 44Poziom ostrzeżeń: 0%
13-12-2014, 18:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-12-2014, 18:13 przez Ymir. )
Raz po razie i od nowa. My im jednego, oni nam trzech. Nawet już nie wzdycham, ani nie jem, nie ma nawet siły by palić. Od rana leżę tylko na łóżku, pozwalając mym rękom opaść bezwiednie. Już pojawiły się pierwsze oskarżenia, myślę ocierając chudą ręką równie wychudzoną twarz. Ludzie bez oskarżeń też wydają się mi być dziwni. Fakt faktem, jednak że to ci co nie głosują od dłuższego czasu są problemem. Tacy jak Yamny i tak nic nie wnoszą, więc po co w ogóle się wśród nich otaczać. Niedobrze mi.
Death is nothing to us, since when we are, death has not come, and when death has come, we are not. - Epicurus
Liczba postów: 291 Liczba wątków: 15 Dołączył: Luty 2013 Reputacja: 187Poziom ostrzeżeń: 0%
Miałem rację. Wojt był fanatykiem. Lecz nie jest tu sam. Dorobiłem się bąbli na rękach od grzebania ludzi, lecz trzeba pozbyć się wszystoich ekoterrorystów. Farmaceuta może mieć rację, też sądzę, że to yamny.
|